24 sierpnia Krzysztof Zalewski obchodzi 42. urodziny. Choć dziś z ojcem łączy go bliska relacja, przez pierwsze lata życia Stanisława Brejdyganta przy nim nie było. Muzyka samotnie wychowywała mama, a do spotkania z ojcem doszło dopiero w 1997 roku, gdy ciężko zachorowała. Zalewski miał wówczas 12 lat. Początki ich znajomości były ostrożne — Brejdygant przyjeżdżał do syna mniej więcej raz w miesiącu, wspólnie spacerowali i godzinami rozmawiali. Z biegiem lat dystans między nimi znikał, a dziś 89-letni aktor i reżyser jest dla syna ważnym wsparciem. Zalewski nie ukrywa, że darzy go ogromnym uczuciem i z dumą mówi o nim: „kocham go, jest naprawdę świetnym kolesiem”.

WIDEO

player placeholder

Krzysztof Zalewski i Stanisław Brejdygant: historia relacji

Muzyką zaraziła go mama, jednak talent sceniczny niewątpliwie przejął po ojcu. Krzysztof Zalewski wychowywał się jednak bez niego. Poznał go dopiero w obliczu ciężkiej choroby mamy, guza mózgu, który nie dawał wcześniej żadnych objawów.

„Pamiętam, że były ferie zimowe 1997 r., pewnego dnia obudziłem się, krzyczę do mamy, jak co dzień rano, która jest godzina, a ona mi nie odpowiada. (...) To był guz mózgu, który nie manifestował się wcześniej w żaden sposób, nie było żadnych objawów. Na szczęście udało się ją odratować” — wspominał.

Zobacz także:

Zobacz też: Synowa Marty Lipińskiej to znana i ceniona aktorka. Nie każdy wiedział, że są rodziną

Kim jest Stanisław Brejdygant?

Ojciec Krzysztofa Zalewskiego jest znanym aktorem, którego szersza publiczność mogła poznać w takich filmach jak „Wilczyca”, „Komedia małżeńska” oraz w serialach „Klan” lub „Siedlisko”. Znany jest również ze swojego wsparcia dla osób LGBT+ oraz kontrowersyjnych wypowiedzi na temat polskich duchownych. Prócz Krzysztofa, ma również starszego syna Igora. Bracia mają ze sobą świetny kontakt.

?wi?teczne party z gwiazdami
Fot. East News

Krzysztof Zalewski o ojcu

Zalewski zapytany w wywiadzie o to, czy wiedział, że jego ojciec jest znanym aktorem i reżyserem, odparł, że tak. Chociaż poznali się później niż powinni, Zalewski ma wiele dobrych wspomnień z budowania ich nowej, znacznie doroślejszej już relacji.

ZOBACZ TEŻ: „Ustatkowałem się, gdy zostałem tatą". Taki prywatnie jest Igor Tuleya

„Też, gdy poznałem ojca, byłem zachwycony, że mam w końcu tatę. Przyjeżdżał raz na miesiąc, chodziliśmy na spacery, rozmawialiśmy, on pukał się w czoło: "Jak to, nie czytałeś Dostojewskiego, to czego oni ciebie w tej szkole uczą?". I też wydawało mi się, że to bohater i wielki erudyta. Później jednak, im dalej w las, nasza relacja zaczęła być prawdziwsza. Przesłuchania do "Idola" były chwilę po mojej osiemnastce, mój ojciec był we Włoszech, ale wysłał mi długi list, który był wzruszający. Pisał w nim, że to jest ta magiczna granica, że mu przykro, że nie może być razem ze mną, ale bardzo mu zależy, żeby być w moim życiu. Wiadomo, dużo mu się upiekło, ale parę dobrych gestów wykonał. Gdy przyjechałem na drugie przesłuchanie do "Idola", nocowałem u taty i zabalowaliśmy tak, że o szóstej rano zasnąłem pod stołem. Po trzech godzinach zawiózł mnie na przesłuchanie, lepiej nie mówić, w jakim stanie, a reszta jest już historią” – wspomniał.

Z czasem ich relacja stawała się coraz bliższa i bardziej naturalna. Przed kilku laty Zalewski opowiadał o ojcu z dużą czułością, ale też z charakterystycznym dla siebie humorem

„I tutaj kolejna rzecz o moim tacie, choć nie wiem, czy później tego nie wytnę: kocham go, jest naprawdę świetnym kolesiem. Ma teraz 85 lat i im jest starszy, tym ma większy dystans do siebie. Można teraz trochę żartować z jego charakteru i on to kupuje, zrobił się mniej napięty, już nie traktuje siebie ze śmiertelną powagą”.

Uroczysta premiera filmu Kurier
Kamil PIKLIKIEWICZ/East News

Dziś ojciec jest dla Krzysztofa Zalewskiego ogromnym wsparciem. Zanim jego matka zachorowała, nie wiedział nawet, że ma syna. Nie było jednak wiadomo, jak zakończy się jej leczenie, a ktoś musiał przejąć opiekę nad Krzysztofem.

"O jego istnieniu zawiadomił mnie mój kolega Waldek Starczyński, z którym zdawałem do szkoły teatralnej. Pojechałem do Lublina i spotkałem się z Krzysiem. To było w 1997 roku i od tamtej pory, jak żeśmy się już zakolegowali, tośmy to utrwalali comiesięcznymi wizytami" - wyznał aktor w rozmowie z portalem wyborcza.pl.

To niezwykłe, że udało im się nawiązać tak dobrą relację, którą pielęgnują każdego dnia.