30 grudnia Jakub Jakubik będzie obchodził 29. urodziny. Jest synem znanych aktorów, Arkadiusza Jakubika i Agnieszki Matysiak, ale dorastanie w artystycznej rodzinie wcale nie oznaczało życia w blasku fleszy. Choć od najmłodszych lat otaczał go świat filmu i teatru, w domu liczyły się przede wszystkim nauka, pracowitość i zwyczajne rodzinne wartości. Nie brakowało jednak trudnych momentów, zwłaszcza że Jakub, jak sam przyznaje, był dzieckiem o wybuchowym temperamencie. Dziś reżyser i scenarzysta wraca do tamtych lat z wyjątkową szczerością. Opowiada o relacji z ojcem, rodzinnych kłótniach i wspomnieniach, które po latach stały się inspiracją do stworzenia bardzo osobistego filmu. Przyznaje też, że niektórych swoich zachowań do dziś się wstydzi.

WIDEO…

player placeholder

Jakub Jakubik o dorastaniu w artystycznym domu. „Nie byliśmy rodziną chodzącą po ściankach”

Znani rodzice, artystyczny dom i nazwisko doskonale rozpoznawalne w świecie filmu. Mogłoby się wydawać, że dzieciństwo Jakuba Jakubika upływało wśród premier, błysku fleszy i spotkań z gwiazdami. Rzeczywistość wyglądała jednak zupełnie inaczej. Syn Arkadiusza Jakubika i Agnieszki Matysiak dorastał z młodszym bratem Jankiem z dala od celebryckiego blichtru, choć kino, teatr i sztuka towarzyszyły im od najmłodszych lat. W szczerej rozmowie z Beatą Biały dla magazynu „PANI” opowiedział, jak naprawdę wyglądało życie w ich rodzinnym domu.

„Dużo normalniej, niż się ludziom wydaje. Nie byliśmy rodziną chodzącą po ściankach” – podkreślił. Uczył się w publicznym liceum i na publicznej uczelni. Rodzicom zależało na jego nauce i na tym, żeby był przyzwoitym człowiekiem.

Zobacz także:

Z domu wyniósł też coś, co dziś rozpoznaje w swojej pracy. „Ojciec nauczył mnie pracy. Lubię pracować, lubię robić rzeczy i wiem, że to mam po nim” – przyznał. Mama Agnieszka była bardziej cierpliwa, choć właśnie z nią częściej się kłócił. Ojca zapamiętał jako bardziej pedantycznego. Po obojgu odziedziczył ambicję – cechę, która potrafi boleć, kiedy przychodzi porażka.

„Jak oni ze mną wytrzymali?”. Syn Arkadiusza Jakubika wspomina wybuchy złości

Jakub nie próbuje przedstawiać swojego dzieciństwa jako sielanki. Przyznaje, że był trudniejszym dzieckiem niż Janek. Szybko się złościł, wybuchał, kłócił z bliskimi. Chciał sam jeździć autobusem, spotykać się z kolegami i decydować o sobie. Dobre wyniki w szkole traktował jako argument, dzięki któremu rodzicom trudniej było czegoś mu zabronić.

Ojciec nagrywał rodzinne życie. Kamera rejestrowała także dziecięce wybuchy Jakuba. Dziś, gdy ogląda te nagrania, patrzy na dawnego siebie z wyrozumiałością, ale też ze wstydem.

„Jak oni ze mną wytrzymali?” – zastanawiał się w rozmowie z „PANI”. Z tych uczuć narodził się pomysł, by za pomocą filmu powiedzieć rodzinie coś, na co wcześniej nie znalazł odpowiednich słów.

Jakub Jakubik przeprosił rodzinę przed kamerą. Ojca musiał namawiać

Do filmu dyplomowego „Archiwum rodzinnego końca świata” zaprosił rodziców i brata. Wszyscy zagrali samych siebie. Dawne domowe nagrania połączył ze scenami, w których Jakubikowie występują już jako dorośli. Reżyser przyznaje, że ojca musiał przekonywać do udziału. Długo rozmawiali o scenariuszu i wspólnie pracowali nad rolami.

Jakubowi nie chodziło o publiczne rozliczanie bliskich. Chciał przeprosić za słowa, które wypowiadał w dzieciństwie i które mogły ranić. Najbardziej emocjonalna okazała się scena finałowa: na ekranie zbliża się atomowa apokalipsa, rodzina chowa się w piwnicy, a on wreszcie wypowiada przeprosiny.

Ta chwila poruszyła młodszego brata Janka. Jakub uważa, że była ważna także dla mamy i taty. A czy łzy Arkadiusza były prawdziwe? „Czy łzy ojca były aktorskie, czy prawdziwe, zostanie już między nami” – powiedział w „PANI”. Bliscy byli nie tylko obsadą, lecz także współtwórcami tej historii.

Jakub Jakubik, Arkadiusz Jakubik
<p>Arkadiusz Jakubik z żoną Agnieszką Matysiak i synami, Janem i Jakubem, 24.07.2011 r.&nbsp;</p> / fot. Pawel Kibitlewski/REPORTER

Arkadiusz Jakubik i syn w „Naszej rewolucji”. „Dobrze, synek, dobrze, tak jest!”

Ich wspólna praca nie skończyła się na filmie dyplomowym. W „Naszej rewolucji” Piotra Domalewskiego Arkadiusz Jakubik zagrał Jacka Kuronia, a Jakub – jego syna Macieja. Film miał premierę podczas festiwalu w Gdyni. Dla Arkadiusza była to pierwsza rola postaci historycznej, z którą – jak przyznał w rozmowie z Ewą Wojciechowską dla VIVA.pl – wiązał się ogromny stres.

Co ciekawe, aktor wcześniej nie chciał, by synowie przeżywali te same zawodowe frustracje co on. Wolał, żeby sami zdecydowali o swojej przyszłości. Jakub postawił przede wszystkim na reżyserię i scenariusze, ale występuje też przed kamerą.

W rozmowie dla VIVA.pl Arkadiusz opowiadał, że na planie nie musiał udzielać synowi wskazówek. Kiedy miał wolną chwilę, obserwował jego sceny na podglądzie i trzymał kciuki. „Dobrze, synek, dobrze, tak jest! Musisz pójść na stówę, musisz przeżywać to na 100 procent” – wspominał swój wewnętrzny doping.

Jakub nie ukrywa, że aktorstwo traktuje jako przygodę. Nie skończył szkoły aktorskiej, a jego celem pozostają własne filmy. W „PANI” wyznał jednak, że na planie „Naszej rewolucji” zdarzyło mu się zobaczyć w grającym Jacka Kuronia Arkadiuszu po prostu swojego ojca. Szczególnie mocno odczuł to podczas sceny pogrzebu Grażyny Kuroń. „Otworzyło się coś prywatnego, trudnego do nazwania” – powiedział.

CZYTAJ TEŻ: Odradzał synowi aktorstwo, teraz zagrał z nim razem w filmie. TYLKO U NAS! Arkadiusz Jakubik i Jakub Jakubik opowiadają o tym, jakim wyzwaniem były role Jacka i Maćka Kuroniów

Jakub Jakubik, Arkadiusz Jakubik
Fot. Anita Walczewska/East News /

Jakub Jakubik, Arkadiusz Jakubik, 22.06.2026. Warszawa. Konferencja prasowa dot. filmu "Nasza rewolucja" w Domu Spotkan z Historia. 

Syn Arkadiusza Jakubika nie ukrywa nazwiska. Tak mówi o nepotyzmie

Jakub nie zamierza odcinać się od artystycznej rodziny ani udawać, że znane nazwisko nie wiąże się z przywilejami. „Nie ma sensu udawać, że wychowanie w artystycznej rodzinie niczego nie daje” – przyznał w „PANI”. Od dziecka miał kontakt z kulturą i wie, że nie każdy dostaje taką szansę.

Chce jednak sam zapracować na swoją pozycję. Jego pełnometrażowym debiutem ma być dokument „Klątwa”, wyrastający z historii synagogi zamienionej w sklep monopolowy. Projekt otrzymał dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Jakub wie, że pytania o nepotyzm mogą powracać, ale nie zamierza ukrywać pochodzenia.

Choć chce opowiadać własne historie, to właśnie najbliżsi pomogli mu odnaleźć jedną z nich. A kiedy w „PANI” zapytano go, co dostał od rodziców i chciałby przekazać dalej, odpowiedział bez wielkich słów: „Normalny dom pośród artystycznego szaleństwa”.