Jeszcze kilka dni wcześniej nic nie zapowiadało tak dramatycznego rozwoju wydarzeń. Witold Płóciennik przebywał w Lubniewicach w związku z realizacją nowego serialu kryminalnego. Pierwszy tydzień zdjęć przebiegał dobrze, a Maciej Pieprzyca wspominał później, że operator był w dobrej kondycji i cieszył się na dalszą pracę. Wolny weekend miał być dla niego czasem odpoczynku oraz spotkań z najbliższymi.
WIDEO…
Witold Płóciennik nie żyje. Kilkudniowe poszukiwania zakończyły się tragiczną wiadomością
Witold Płóciennik należał do grona cenionych polskich operatorów filmowych. Urodził się 4 stycznia 1970 roku w Zielonej Górze. Ukończył sztukę operatorską na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej łódzkiej Szkoły Filmowej, a jego zawodowa droga obejmowała zarówno kino, seriale, dokumenty, jak i teledyski. W jego dorobku znalazły się m.in. „Wymyk”, „Ikar. Legenda Mietka Kosza”, „Zieja”, „Święto ognia” oraz „Klangor”. Był także członkiem Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych PSC.
Za zdjęcia do filmu „Ikar. Legenda Mietka Kosza” otrzymał w 2019 roku nagrodę podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a za „Zieję” został wyróżniony w Konkursie Filmów Polskich festiwalu Camerimage.

Pod koniec sierpnia operator ponownie znalazł się na planie. Zdjęcia do nowego serialu odbywały się w okolicach Lubniewic w województwie lubuskim. W sobotę, 29 sierpnia, Płóciennik korzystał z wolnego czasu. Z relacji Macieja Pieprzycy wynika, że tego ranka obaj zjedli razem śniadanie w hotelu. Później operator miał własne plany — chciał spotkać się z rodziną i odpocząć w okolicy jeziora.
Media informowały, że w sobotę Płóciennik po raz ostatni kontaktował się z bliskimi. Kiedy kontakt się urwał, rozpoczęły się intensywne poszukiwania. Zaginięcie zgłosił zaniepokojony syn operatora. W akcję zaangażowano policjantów i inne służby, wykorzystywano m.in. drony, łodzie z sonarami, śmigłowiec, quady oraz psa tropiącego. Przeszukiwano również tereny leśne i okolice jezior.
W toku poszukiwań zabezpieczono samochód Płóciennika. Policjanci próbowali również ustalić, gdzie ostatnio logował się jego telefon, jednak — jak informowano jeszcze 3 września — nie udało się precyzyjnie określić tego miejsca.
Nadzieja na odnalezienie operatora żywego zgasła w czwartek, 3 września 2026 roku. Podczas prowadzonych w okolicach Lubniewic działań odnaleziono ciało mężczyzny, a następnie potwierdzono, że jest to poszukiwany Witold Płóciennik. Miał 56 lat.
Na tym etapie śledczy nie podali publicznie dokładnej przyczyny ani czasu śmierci operatora. Prokuratura zabezpieczyła ciało do sekcji zwłok. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim Mariola Wojciechowska-Grześkowiak przekazała o2.pl, że okoliczności i miejsce odnalezienia zwłok nie wskazują bezpośrednio na kryminalny charakter zdarzenia. Odpowiedź na pytanie, co dokładnie wydarzyło się z Witoldem Płóciennikiem, ma przynieść dalsze postępowanie i wyniki sekcji.
- SPRAWDŹ TEŻ: Nie żyje operator filmowy, Witold Płóciennik. Prokuratura potwierdziła tragiczne informacje
Ostatnie chwile Witolda Płóciennika. Maciej Pieprzyca zdradził, jakie miał plany
Szczególnego znaczenia po tragicznym finale poszukiwań nabrała relacja Macieja Pieprzycy, reżysera pracującego z Witoldem Płóciennikiem przy realizowanym w Lubniewicach serialu. W materiale przygotowanym przez program „UWAGA!” Pieprzyca wrócił pamięcią do soboty 29 sierpnia — ostatniego dnia, kiedy widział kolegę. Nie opisywał niepokojącego zachowania czy złej kondycji operatora. Przeciwnie, mówił, że Płóciennik był w dobrej formie, a ekipa była zadowolona z pierwszego tygodnia zdjęć.
Tego ranka obaj spotkali się przy hotelowym śniadaniu. Z rozmowy wynikało, że Płóciennik zamierza wykorzystać wolny czas bardzo zwyczajnie: zobaczyć się z bliskimi i odpocząć. Pieprzyca wspominał: „W sobotę zjedliśmy razem śniadanie w hotelu. Wiem, że Witek miał spotkać się z bratem, z mamą, bo on pochodzi z tych stron, chciał również pojechać gdzieś nad jezioro, żeby odpocząć”.
Po weekendowej przerwie w poniedziałek ekipa miała wrócić do pracy. Tym razem jednak zabrakło jednej osoby. Witold Płóciennik nie zjawił się w umówionym miejscu.
Reżyser dowiedział się o jego nieobecności od producentki i kierowniczki produkcji. W programie „UWAGA!” tak odtworzył tamten moment: „Producentka i kierowniczka produkcji rano zapukały do mojego pokoju. O 7.10 mieliśmy się spotkać z Witkiem na dole i jednym transportem, jedną taksówką, jechać na plan. One mi powiedziały, że Witek zniknął, nie ma go, gdzieś się zagubił. Wtedy się dowiedziałem”.
Od tej chwili zwyczajny rytm filmowego planu ustąpił miejsca niepokojowi i poszukiwaniom. Brak kontaktu z operatorem uruchomił działania prowadzone na coraz większą skalę. Zaangażowały się służby, mieszkańcy oraz osoby związane z realizowaną produkcją. Jeszcze 3 września program „UWAGA!” relacjonował trwającą akcję poszukiwawczą w okolicach Lubniewic. Tego samego dnia wieczorem nadeszła wiadomość, której jego bliscy i współpracownicy nie chcieli usłyszeć.




























