O TYM SIĘ MÓWI

„Strzelał tak, żeby zabić. Chcę wiedzieć dlaczego?” Wstrząsające kulisy procesu Pistoriusa

Wypadek czy morderstwo z premedytacją?

Gabriela Czernecka 10 sierpnia 2019 18:53

W ciągu jednej nocy całe jego życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. 14 lutego 2013 roku świat obiegła szokująca wiadomość: słynny lekkoatleta i paraolimpijczyk zastrzelił swoją partnerkę Reevę Steenkamp. Początkowo spekulowano, że to tylko nieszczęśliwy wypadek, a Pistorius pomylił ukochaną z włamywaczem. Tym procesem żył cały świat. Jak było naprawdę?

Oscar Pistorius - zabójcza miłość

Wbrew przeciwnościom losu, zapisał się na kartach historii. Jako pierwszy biegacz bez obu nóg Oscar Pistorius wziął udział w igrzyskach olimpijskich. Na paraolimpiadach zdobył dwa złote medale i ustanowił trzy rekordy świata. Popularność zyskał nie tylko dzięki zwycięstwu, ale także swojej niezłomnej postawie oraz charakterystycznym protezom nóg. Szybko zyskał przydomek Blade Runner oraz status żywej legendy. Po powrocie do RPA, już będąc wielką gwiazdą, zaczął spotykać się z Reevą. Para stała się ulubieńcami narodu. „Media uganiały się za nimi, ale oni woleli zostawać w cieniu”, mówi mama Reevy, June Steenkamp, w dokumencie o Pistoriusie. 

Wieczorem 13 lutego 2013 roku Reeva pojechała do ukochanego, by wraz z nim spędzić walentynki.  „Rozmawiałam z nią wieczorem 13 lutego, była w dobrym nastroju”, mówi mama modelki. Kamera przed pilnie strzeżonym domem Pistoriusa uwieczniła uśmiechniętą dziewczynę. Reeva tego wieczoru chciała wręczyć ukochanemu prezent - ich wspólne zdjęcie oprawione w ramkę. Spotykali się zaledwie od trzech miesięcy. To miały być ich pierwsze Walentynki. Wydawało się, że to będzie wieczór jak każdy inny. Nic bardziej mylnego. „Potwierdzamy, że rano w domu biegacza Oscara Pistoriusa padły strzały. 32-letnia kobieta zginęła na miejscu. Miała rany postrzałowe. 26-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem morderstwa”, brzmiał komunikat policji. 

Dopiero kilka dni po tragedii na jaw wyszły szczegóły śledztwa. Para od kilku dni nieustannie się kłóciła. Na jaw wyszło, że wielokrotnie wzywano do nich policję. „Również 13 lutego wysłaliśmy do domu Pistoriusa patrol, aby sprawdził, czy sytuacja jest poważna i czy trzeba interweniować. Czynności zakończyliśmy rozmową, nazwałbym to: wychowawczą”, mówił później przed sądem funkcjonariusz policji, pełniący tego wieczoru służbę. Sąsiedzi twierdzą, że po wizycie policji zrobiło się spokojniej, ale tylko na pozór. 

„Wieczór 13 lutego spędziliśmy razem. O godz. 22 byliśmy w łóżku. Ona ćwiczyła jogę, ja oglądałem telewizję, protezy miałem ściągnięte. Dostałem od Reevy prezent walentynkowy. Bardzo się kochaliśmy (...) Gdy wróciła do łóżka, zasnęliśmy. Grożono mi już wielokrotnie, dlatego pod łóżkiem trzymałem broń”, opowiadał swoją wersję wydarzeń olimpijczyk.

W środku nocy w domu Pistoriusa rozlegają się strzały. Policja i pogotowie zastają Reevę Steenkamp martwą. Sportowiec oszołomiony mówi, że zastrzelił ukochaną przez pomyłkę, bo myślał, że to... intruz: „Myślałem, że jest w łazience, ale drzwi były zamknięte. Nie miałem założonych protez, poczułem zagrożenie. Założyłem protezy, sięgnąłem po broń i strzeliłem w kierunku łazienki, bo myślałem, że włamywacz dostał się przez okno”, brzmi oświadczenie, jakie obrońca Pistoriusa odczytał przed sądem. 

W nocy z 13 na 14 lutego 2013 roku Oscar Pistorius zamordował swoją partnerkę, 29-letnią modelkę Reevę Steenkamp. Biegacz tłumaczył się, że wziął ją za włamywacza... Oddał cztery strzały w kierunku zamkniętej  toalety, nie upewniając się wcześniej, czy nie ma w niej jego dziewczyny. Trzy pociski trafiły w siedzącą za drzwiami Reevę- w głowę, klatkę piersiową, biodro oraz dłoń. Umierała w bólach. „Strzelał tak, żeby zabić. Chcę wiedzieć: „dlaczego?”, wyznała przed laty matka Reevy.

Sam Oscar Pistorius nie przyznawał się i wciąż nie przyznaje się do winy. „Zabiłem moją ukochaną. Boże zabierz mnie”, miał płakać do słuchawki przyjacielowi. Jak ustaliło śledztwo, próbował nawet zrobić ukochanej sztuczne oddychanie. Już wtedy padło jednak pytanie, czy faktycznie była to próba ratowania jej życia czy może chęć podtrzymania swojej wersji, że to był wypadek. Na jaw zaczęto wyciągać przeszłość Pistoriusa, który słynął z chorobliwej zazdrości i agresji. W 2009 roku został oskarżony o napaść, a w listopadzie 2012 roku groził jednemu ze znajomych, którego podejrzewał o romansowanie z jego ówczesną dziewczyną. 

Na jaw wyszło także, że był dość zaborczy w stosunku do Reevy, stąd ich częste kłótnie. Oscar Pistorius nie mógł znieść jej kontaktów z innymi mężczyznami, kiedy wyjechała na Jamajkę kręcić program o wyspie: „Był niesamowicie zazdrosny”, zdradziła przyjaciółka zmarłej modelki, Dominique Piek.

Proces Pistoriusa wywołał wielkie zainteresowanie mediów na całym świecie. Choć mistrz olimpijski został skazany na pięć lat więzienia, już w październiku 2015 roku wyszedł na wolność. Skorzystał wówczas z prawa panującego w RPA, które pozwala skazanym na kary nie przekraczające pięciu lat więzienia, na zamianę pobytu w odosobnieniu na areszt domowy. Prokurator doprowadził do kolejnej rozprawy, która zmieniła karę Pistoriusa na sześć lat więzienia. Pokazał wówczas bilingi rozmów pary. Wśród nich była wiadomość modelki  sprzed trzech tygodni przed śmiercią o treści: „Czasami boję się ciebie i tego, w jaki sposób się wobec mnie zachowujesz”. Na jaw wyszło również, że brat Pistoriusa usunął wszelkie dane z jego telefonu i kont internetowych. Tego, co Pistorius miał do ukrycia, nie dowiemy się już nigdy.

W 2015 roku zmieniono więc czyn z „nieumyślnego morderstwa” na „morderstwo”, wymierzając karę sześciu lat więzienia. Prokurator, nazywany Buldogiem, wciąż walczył o podwyższenie wyroku przynajmniej do 15 lat więzienia. Pod koniec 2017 roku uparte dążenie do celu prokuratora odniosło rezultaty. Wyrok Oscara Pistoriusa zwiększono do 13 lat i 5 miesięcy. Czy słusznie?

Parę słów w tej sprawie w imieniu rodziny zmarłej modelki powiedziała ich rzeczniczka. „Czują, że doszło do sprawiedliwości dla Reevy. Teraz może ona odpoczywać w pokoju. Jednocześnie ludzie myślą, że to dla nich oznacza koniec tematu... prawda jest taka, że każdego dnia żyją z myślą o stracie Reevy”, mówi Tania Koen.

Sędzia Thokozile Masipa wydała ostateczny wyrok, który podsumowała słowami: „Opinia publiczna może głośno wyrażać swoje zdanie, ale nie odgrywa roli w podejmowaniu decyzji o wyroku. Nie zawsze długa kara jest sprawiedliwa”, powiedziała. W uzasadnieniu dodała: „Rozumiem, że rodzina Reevy Steenkamp doznała wielkiej straty, ale życie i kariera Pistoriusa także zostały zrujnowane. Jego życie nigdy nie będzie takie samo”.

Przy ogłoszeniu wyroku psycholog Jonathan Scholtz zwrócił uwagę na zły stan zdrowia sportowca: „Ma objawy zespołu stresu pourazowego, zaburzeń lękowych i depresji. Jest załamany, jego stan jest poważny. On wymaga hospitalizacji, a nie więzienia. Sprzedał broń, jaką posiadał, i doznaje traumy za każdym razem, gdy usłyszy wystrzał, nawet w telewizji. Obiecuje, że już nigdy nie dotknie broni”. Będąc na sali sądowej i słuchając wyroku, Oscar Pistorius cały czas płakał. 

Dziś Oscar Pistorius, jak podaje The Times „odnalazł nową drogę w życiu”. Paraolimpijczyk zdaniem magazynu znakomicie sprawdza się w roli nauczyciela. Były lekkoatleta prowadzi obecnie lekcje z ...nauki chrześcijaństwa dla więźniów: „On zawsze był blisko Boga. Teraz tłumaczy tym mniej zaznajomionym z chrześcijaństwem wartości tej religii i czyta im Biblię”, mówi Henke Pistorius, ojciec sportowca. Jego zdaniem Oscar świetnie radzi sobie w nowej roli: „On sam czuje, że pomaga innym i może zmienić ich życie, daje im nadzieję i cel w życiu. To dla niego bardzo istotne”, dodaje. Urodzony w RPA Pistorius będzie mógł się ubiegać o wcześniejsze wyjście na wolność w 2023 roku. Wciąż utrzymuje, że jest niewinny.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Trzy kobiety, które w najnowszym serialu Polsatu „Zawsze warto” połączyło przypadkowe dramatyczne wydarzenie: Weronika Rosati, Katarzyna Zielińska i Julia Wieniawa. Edyta Geppert o pasji śpiewania i życiowych wyborach oraz Dominika Gwit i Wojciech Dunaszewski o tym, co ślub zmienił w ich życiu.