Pieniądze wciąż bywają tematem, o którym nie wszyscy chcą mówić otwarcie. Jan Lubomirski-Lanckoroński nie uciekł jednak od pytania o to, ile trzeba zarabiać, żeby godnie żyć. Choć początkowo podkreślał, że wszystko zależy od okoliczności, po usłyszeniu konkretnej kwoty jasno powiedział, co o niej sądzi.
WIDEO…
Jan Lubomirski-Lanckoroński usłyszał pytanie o zarobki. „W naszym wypadku jest to duża kwota”
Rozmowy o pieniądzach potrafią wywoływać emocje, zwłaszcza gdy pytanie dotyczy tego, ile właściwie trzeba zarabiać, by móc powiedzieć, że żyje się godnie. Jan Lubomirski-Lanckoroński został postawiony właśnie przed takim pytaniem podczas rozmowy z Karoliną Motylewską z portalu Jastrząb Post.
Reporterka chciała wiedzieć, jaka kwota jego zdaniem wystarcza do godnego życia. Lubomirski-Lanckoroński nie podał od razu konkretnej sumy. Zwrócił uwagę, że na tak postawione pytanie trudno odpowiedzieć bez dodatkowych informacji.
— „Ja myślę, że do tego trzeba dodać bardzo dużo dodatkowych pytań. Po pierwsze, w jakim kraju?” — zaczął.
Kiedy doprecyzowano, że chodzi o Polskę, wskazał kolejny element, który jego zdaniem ma znaczenie.
— „Pytanie, jakiego typu działalność się prowadzi. (...) Ludzie czasami bardzo dobrze dają sobie radę za tzw. mniejsze pieniądze. (...) Trudno mi mówić o liczbach, bo pewnie zdajesz sobie sprawę, że w naszym wypadku jest to duża kwota.”
Nie próbował więc przekonywać, że jego własny poziom wydatków powinien być punktem odniesienia dla innych. Przeciwnie — zaznaczył, że ludzie potrafią dobrze funkcjonować również za mniejsze pieniądze.

Na co wydaje pieniądze? Lubomirski-Lanckoroński mówi o swojej słabości
W rozmowie temat zarobków szybko przeniósł się na wydatki. Jan Lubomirski-Lanckoroński otwarcie przyznał, że duża część jego pieniędzy trafia na jeden konkretny cel.
— „Natomiast proszę mi wierzyć, że ja większość moich pieniędzy przepuszczam na straszne rzeczy. Moja żona mówi, że jestem uzależniony. Kupuję dzieła sztuki” — opowiadał.
To właśnie dzieła sztuki wskazał jako jeden z powodów, dla których trudno mu odnosić własne potrzeby finansowe do sytuacji innych osób. Jego wypowiedź jasno pokazuje, że mówiąc o „dużej kwocie”, odnosił się do własnych wydatków i stylu życia, a nie ustalał jednej sumy, która miałaby obowiązywać wszystkich.
Wątek ten nadał rozmowie bardziej osobisty charakter. Zamiast wyliczać koszty codziennych potrzeb, Lubomirski-Lanckoroński powiedział wprost, gdzie trafia znaczna część jego pieniędzy.
Padło pytanie o „dziesięciu tysięcy miesięcznie”. Odpowiedź była jednoznaczna
Dopiero po chwili w rozmowie pojawiła się konkretna propozycja. Prowadząca zapytała:
— „No dobrze, ale może taka kwota dziesięciu tysięcy miesięcznie?”
Następnie doprecyzowała, czy za taką kwotę można, jego zdaniem, godnie żyć w Warszawie, czy jednak jest ona zbyt mała.
Tym razem Jan Lubomirski-Lanckoroński nie potrzebował długiego wstępu.
— „Ja myślę, że jak najbardziej” — odpowiedział.
To właśnie ta wypowiedź stała się najbardziej konkretnym fragmentem rozmowy o zarobkach. Lubomirski-Lanckoroński uznał, że wskazana przez prowadzącą kwota może wystarczyć do godnego życia w Warszawie.
Jednocześnie od razu zaznaczył, że stolica wyróżnia się pod względem kosztów.
Warszawa, Kraków i Łódź. Tak Lubomirski-Lanckoroński mówił o kosztach
Jan Lubomirski-Lanckoroński nie zakończył swojej wypowiedzi na samej odpowiedzi dotyczącej Warszawy. Zwrócił uwagę na różnice pomiędzy miastami i podkreślił, że stolica jest według niego szczególnie kosztowna.
— „Warszawa jest dużo, dużo droższa niż jakiekolwiek inne miasto. Nawet Kraków jest dużo bardziej ekonomiczny.”
W dalszej części rozmowy wskazał również Łódź. Jak tłumaczył, część osób decyduje się mieszkać właśnie tam, a do Warszawy przyjeżdżać do pracy.
— „Często ludzie mieszkają w Łodzi i przyjeżdżają do Warszawy [do pracy - red.], ponieważ koszty są niższe” — wyjaśnił.
Wypowiedź Lubomirskiego-Lanckorońskiego nie sprowadzała się więc wyłącznie do jednej konkretnej sumy. Podkreślał również, że miejsce zamieszkania ma znaczenie i że Warszawa, Kraków oraz Łódź różnią się pod względem kosztów.

Wrócił też temat pieniędzy Jana Kulczyka. Lubomirski-Lanckoroński odpowiedział na plotki
Pieniądze pojawiały się już wcześniej w publicznych wypowiedziach Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. W rozmowie dla tvn.pl z Anną Pawelczyk-Bardygą odniósł się do przekonania, że jego zmarły były teść, Jan Kulczyk, miał finansowo wspierać go dużymi kwotami.
Lubomirski-Lanckoroński przedstawił tę sytuację inaczej.
— „Wszyscy myślą, że mój zmarły były teść codziennie wypełniał mi kieszenie jakąś niesamowitą ilością gotówki. Chciałbym (śmiech), bo na pewno byłoby łatwiej, ale tak nie było.”
Wspominał też, że jako małżeństwo mieli być traktowani „dosyć krótko i twardo”. Jak relacjonował, słyszeli:
— „Musicie sami coś pokazać, musicie coś zrobić”.
W obu rozmowach wspólnym mianownikiem pozostają pieniądze, choć pojawiają się w zupełnie innych kontekstach. W najnowszej wypowiedzi Jan Lubomirski-Lanckoroński nie podał jednej uniwersalnej kwoty potrzebnej do godnego życia. Gdy jednak usłyszał pytanie o „dziesięciu tysięcy miesięcznie” w Warszawie, odpowiedział jasno: „Ja myślę, że jak najbardziej”.
Źródło: JastrząbPost, Plotek



























