Historia miłości Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. archiwum Filmu/Forum/ Romuald Kropat/Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Oboje w latach 50. szturmem zdobyli kino. Ona alkoholiczka, on cyklofrenik

Dorota Falkowska 23 czerwca 2021 18:01
Historia miłości Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. archiwum Filmu/Forum/ Romuald Kropat/Forum

Nie umieli być razem, ale bez siebie też żyć nie mogli. Wśród wszystkich tragicznych historii miłosnych czasów PRL-u, ta o Księciu i Tetece zdecydowanie wiedzie prym. Skrywane tajemnice, uzależnienie od alkoholu i złamane serca. To wszystko o nich. 

Teresa Tuszyńska

Już w dzieciństwie wszyscy wiedzieli, że będą z nią same kłopoty. Kiedy rodzice przestali sobie z nią radzić, wysłali ją do szkoły z internatem. Jej brat opowiadał, że trafiła do sióstr zakonnych do Wawra, ale te wytrzymały z nią nie dłużej jak kilka miesięcy. Kiedy i ich metody wychowawcze zawiodły, dziewczynka wróciła do rodziców. W szkole mówili o niej, że „zdolna, ale leniwa”, a do tego brak jej dyscypliny. Nie walczyła z tą opinią, a swoją inteligencją wolała się chwalić podczas rozmów ze starszymi znajomymi, których poznawała na prywatkach i potańcówkach, gdzie była częstym gościem. Zaglądała często do modnego wtedy wśród artystów klubu Stodoła, gdzie można było spotkać m.in. Romana Polańskiego, Agnieszkę Osiecką, Janusza Morgensterna, Krzysztofa Komedę, a także „łowców” pięknych twarzy na okładki popularnych magazynów.

W ten właśnie sposób odkrył ją fotograf Andrzej Wiernicki. „Kiedy zobaczyłem Tereskę po raz pierwszy, byłem jak rażony piorunem. To był płomień. To było coś, co się od razu rzuciło w oczy”, opowiadał. Zaproponował jej sesję i umieścił jej zdjęcie na rozkładówce pisma „Kobieta i życie”. W ten sposób Teresa zaistniała w świecie jako modelka. Gratulowali jej tych pierwszych osiągnięć wszyscy z wyjątkiem jej matki, która uznała, że pozowanie przed aparatem to „zwykła prostytucja”. Bądź co bądź, jej córka miała dopiero 16 lat, a swojej energii w ogóle nie skupiała na nauce, co też zwróciło się szybko przeciwko niej, bo zaraz potem wyrzucili ją ze szkoły. 

Decyzja szkoły nie wpędziła Teresy w rozpacz. Bardzo szybko zaczęła szukać dla siebie innej drogi. Zgłosiła się do konkursu zatytułowanego „Piękne dziewczyny na ekrany”, organizowanego przez magazyn „Film”.  Nie spełniała żadnego z warunków, ponieważ nie skończyła 17 lat i nie miała średniego wykształcenia, ale konkurs wygrała. Nagrodą był epizod w filmie „Ostatni strzał” Jana Rybkowskiego. Tą małą rolą zyskała przepustkę do wielkiego świata filmu, który wtedy się przed nią otworzył. Kamera ją kochała, widzowie uwielbiali, a fenomen Teresy Tuszyńskiej polegał na tym, że mimo, iż wciąż była nieznośną i krnąbrną nastolatką, coraz więcej artystów chciało z nią współpracować. 

„Piekielnie atrakcyjna – nie tylko fizycznie, towarzysko też. Diablica, prowokatorka i chichotka, ze wszystkiego umiała się śmiać. Bezczelna, wolna i niekonwencjonalna”, pisał o niej Kaziemierz Kutz. Reżyser nadał jej pseudonim Tetetka. Poza skrótem od jej imienia i nazwiska, nazwa ta oznaczała również broń palną, bo, jak mówił, „była wybuchowa”. 

Czytaj też: Nieszczęśliwa miłość i uzależnienie od alkoholu zniszczyły karierę Teresy Tuszyńskiej

Historia miłości Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. PAP/Marek Cezary Langda

Adam Pawlikowski

Zasłynął jako najbardziej zagadkowa, ale też tragiczna postać świata filmu lat 50. i 60. Aktor bez wykształcenia, ale poza tym wielki erudyta. Andrzej Wajda nazywał go „wiecznym amatorem wszystkiego”. Panowie pozostawali w bardzo bliskich i przyjacielskich relacjach. Pawlikowski rzeczywiście był człowiekiem wszechstronnym i pasjonował się wieloma rzeczami. Lubił malarstwo, studiował muzykologię ze szczególnym uwzględnieniem instrumentów dętych, zaczytywał się w literaturze francuskiej i amerykańskiej, podobno w oryginałach. Wcześniej studiował nawet medycynę. Ale poza tą artystyczną i introwertyczną stroną, korzystał z uroków sławy i prowadził bardzo towarzyskie życie zaprawione alkoholem, a także licznymi romansami z kobietami. Janusz Głowacki pisał o nim:

„Za rotmistrzem snuł się jak cień eseista i aktor Adam Pawlikowski, nazywany Dudusiem, którego szlachetny profil, znany z filmu <Popiół i diament>, przyciągał dziewczyny i uświetniał zabawy Rzeszotarskiego w jego wytapetowanym pięćsetkami mieszkaniu”. (cytat za „Gazetą Wyborczą”) 

Z kolei Agnieszka Osiecka w „Szpetnych czterdziestoletnich” opisywała go tak:

„Był pięknym mężczyzną. Ciemne, duże oczy lśniły diabolicznie pod jaśniepańskim czołem. Zapytałam go kiedyś: Dlaczego nie pracujesz? A on: "Ja? Ja jestem Księciem. Czy widziałaś, żeby książę pracował?" Był z pewnością jedynym mężczyzną, do którego nikt nigdy nie ważył się powiedzieć "misiu". Otaczały go stale roje panien i pań, a on sprzyjał im, że tak powiem, dla eksperymentu. Drwił z nich bez cienia litości”. 

Książę skrywał pewną tajemnicę, o którą nikt go nawet nie podejrzewał, bo na okrągło otaczał się wianuszkiem kobiet. Był bowiem biseksualny. 

Adam stworzył Teresę 

Teresa Tuszyńska i Adam Pawlikowski poznali się w 1959 roku na planie filmu „Biały niedźwiedź” Jerzego Zarzyckiego. Z miejsca narodziła się pomiędzy nimi wzajemna fascynacja. Tutaj warto przypomnieć, że Adam Pawlikowski był tym, który grał u boku Zbyszka Cybulskiego w kultowym filmie „Popiól i diament”. W pamiętnej scenie to właśnie on zapala kieliszki ze spirytusem. Podobno sam podsunął Wajdzie ten pomysł. Potem Cybulski snuł już plany na nowy film „Do widzenia, do jutra…” i poszukiwał aktorki do roli pięknej niczym Audrey Hepburn Margueritte, córki francuskiego konsula. Ktoś mu podsunął nazwisko Tuszyńskiej i można się domyślać, że prawdopodobnie był to właśnie Pawlikowski, którego młodziutka dziewczyna oczarowała na planie „Białego niedźwiedzia”. 

Nie chciał jej do siebie przywiązać, ona też nie czuła, jakby była mu coś winna, mimo że po roli w „Do widzenia, do jutra…” stała się wielką gwiazdą. Jeśli można w ogóle mówić o tym, że ktoś pomógł odmienić jej życie, to był to właśnie Pawlikowski, jej nowy obiekt westchnień. Wkrótce propozycje nowych ról zaczęły spływać nie tylko z kraju, ale także z NRD czy Czechosłowacji, ale Tetetka systematycznie odmawiała. Miała wtedy coś znacznie ważniejszego na głowie: była na zabój zakochana w Adamie Pawlikowskim. Wizja spędzenia bez niego kilku tygodni na planie filmowym wpędzała ją w rozpacz. Maria, bratowa aktorki, wyznała, że on także oszalał na jej punkcie. Był nie tylko zakochany, ale też chorobliwie zazdrosny. „Non stop jej pilnował”. 

Z perspektywy obserwatora wyglądali na parę, ale czy naprawdę nią byli? Kazimierz Kutz opisywał ich ówczesną relację w ten sposób: „Niby była jego dziewczyną, ale jakby nią nie była. Schodzili się i rozchodzili, choć w głębi duszy Teresa bardzo pragnęła, żeby on zaczął być o nią zazdrosny, żeby się w niej zakochał, jak ona w nim. W końcu tak się stało, ale wtedy było już za późno”. 

Historia miłości Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. PAP/CAF-Archiwum

„Kocham Cię, ale boję się…”. O relacji Pawlikowskiego z Tuszyńską

Gdy aktor poczuł, że ich relacja staje się zbyt bliska, a dystans pomiędzy nimi się skraca, uciekał. Jego sekrety ciążyły mu na tyle, że nie potrafił pokonać strachu przed zacieśnieniem więzi z Teresą. Nie chodziło bowiem tylko o jego biseksualizm. Pawlikowski zmagał się też z chorobą psychiczną, nazywaną wtedy cyklofrenią. Dziś ten rodzaj schorzenia rozpoznaje się jako chorobę afektywną dwubiegunową. U chorego na przemian występują stany depresji i manii. Kiedy aktor czuł, że zbliża się faza maniakalna, wyjeżdżał. Nie chciał, żeby ktokolwiek go wtedy widział i zauważył w jego zachowaniu różnicę. Dlatego nigdy nie zamieszkał z żadną ze swoich partnerek lub partnerów. Nie wyobrażał sobie też, jak mógłby w obliczu choroby związać się z kimś na stałe. Dlatego pomysł o zaręczeniu się z Teresą od razu odrzucił. 

Tuszyńska z kolei topiła wszystkie swoje smutki i lęki w alkoholu. Robiła to na tyle często, że szybko popadła w ciężkie do kontrolowania uzależnienie. Nie rozumiała zachowań swojego partnera i jego wiecznych uników, kiedy tylko się do siebie zbliżyli, więc cierpiała jeszcze bardziej. Na przemian kłócili się i godzili. Ona w międzyczasie wciąż liczyła na pierścionek zaręczynowy, którego nigdy nie miała zobaczyć. Po kolejnej intensywnej awanturze, zrozumiała, że nie czeka ją u boku jej kochanka żadna przyszłość. Miała dość. Rozstali się, a potem doszło do wydarzenia, którego nikt się nie spodziewał.

Kazimierz Kutz opowiadał, że podczas pewnego dnia na planie zdjęciowym Teresa była bardzo rozedrgana i popijając kefir zagadnęła go cicho: „Muszę ci coś powiedzieć. Słuchaj, wczoraj miałam ślub”. Okazało się, że Tetetka wyszła za hrabiego Jana Zamoyskiego na złość Pawlikowskiemu. Zemsta była tym bardziej rozpaczliwa, że był to jego najlepszy przyjaciel. „Wzięła z ulicy jakiegoś taksówkarza na świadka i udali się z Zamoyskim do Urzędu Stanu Cywilnego. Chciała, by przed kolejnym obiadem z Adamem byli już małżeństwem. Pobrali się i przyszli na ten obiad razem. Adam już siedzi przy stoliku, a Teresa z miejsca przechodzi do rzeczy: <Pozwól, że przedstawię ci mojego męża…>. Adam bez słowa wstał i poszedł do łazienki. Z emocji rzygał i rzygał. Dopięła swego: zakochał się w niej straszliwie”.

Toksyczna miłość Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego

Dopięła swego, zadała Pawlikowskiemu ból, jaki do tej pory spoczywał tylko na jej barkach. Meżczyna regularnie ją odtrącał, więc ona teraz odtrąciła jego. Aktor wpadł w rozpacz. Z tego wszystkiego zapomniał o tym, żeby ukrywać swoją chorobę. Zaczął mieć na punkcie Teresy obsesję, śledził ją, wystawał pod jej oknami i na planach filmowych. Pograżał się i zatracał w tej miłości do niej, a jej nie było wcale lżej. Zemsta była słodka, ale to co nastąpiło po niej, miało bardzo gorzki posmak. „Poczucie klęski zaczęła zagłuszać alkoholem. Coraz częściej nawalała w pracy, o ósmej czy dziesiątej, gdy zaczynało się kręcenie zdjęć, często dopiero trzeźwiała, a potem, zdarzało się, znikała z planu nagle i bez uprzedzenia. Zaczęła się bawić mężczyznami i w ten sposób mścić na Adamie. Kiedy w otoczeniu pojawiał się jakiś ładny chłopak, z miejsca go sobie zdobywała. Nie było faceta, który potrafiłby się jej oprzeć”, relacjonował Kazimierz Kutz. 

Można się domyślać, że w tym wszystkim hrabia Zamoyski był tylko pionkiem. Kiedy on sam się o tym zorientował, wyjechał z kraju. Mówiło się, że powodem ich rozstania była nieprzemijająca miłość jego żony do Pawlikowskiego, ale sam hrabia twierdził, że chodziło tu bardziej o zamiłowanie do alkoholu, z którym Teresa miała już wtedy wielki problem. 

Adam Pawlikowski: aktor wyklęty

Aktorka próbowała sobie ułożyć życie na nowo. Po raz drugi wyszła za mąż, za Włodzimierza Kozłowskiego, specjalistę od dubbingów. Kutz opowiadał, że z jej strony to nie była wielka miłość, chociaż jej drugi mąż był w niej na zabój zakochany. Ona z czasem tworzyła pomiędzy nimi coraz większy dystans, znikała, a on szukał jej po całej Warszawie. 

W tym samym czasie Adam Pawlikowski musiał mierzyć się ze swoimi problemami. Aktor został zmuszony do złożenia zeznań na procesie Janusza Szpotańskiego, satyryka, który w jednym ze swoich utowrów „Cisi i gęgacze, czyli Bal u Prezydenta", szydził z Władysława Gomułki. Sam oskarżony nie przyznał się do napisania prześmiewczego tekstu, a tym, który miał go wydać przed sądem, miał być właśnie Pawlikowski. Tym samym rok 1967 oddzielił grubą kreską lata świetności aktora, od czasów, w których zaczęto nazywać go „ubeckim kapusiem”. Wszyscy się wtedy od niego odwrócili, skazując go na środowiskowy ostracyzm. Żadne propozycje ról, czy towarzyskie zaproszenia nie napływały. Nawet dotychczasowi fani Pawlikowskiego zaczęli patrzeć na niego podejrzliwie. Jedyną osobą, która stanęła wtedy po jego stronie i uwierzyła w jego wersję wydarzeń, była Teresa. Zaczęła mu pomagać, karmić, dawać pieniądze, żeby nie chodził głodny i miał za co żyć. A potem posunęła się o krok dalej i postanowiła zasabotować swoją karierę na rzecz postawienia się całemu środowisku artystycznemu. 

W obronie wyklętego aktora stanął również Kazimierz Żórawski, który pisał w „Wyborczej”, że sprawa nie jest wcale tak jednoznaczna. Powiedział też, że w 1967 roku stan psychiczny Pawlikowskiego bardzo się pogorszył.

Adam Pawlikowski: choroba i śmierć

17 stycznia 1976 r. Adam Pawlikowski rzucił się z ósmego piętra w bloku na tyłach Alej Jerozolimskich w Warszawie. Zmarł na miejscu. Jerzy Gruza mówił o aktorze: „Przed śmiercią studiował reguły zakonu jezuitów i uczył się japońskiego, aby uciec z tego świata zawiści. To nie wystarczyło, trzeba było wykonać lot Ikara z szóstego piętra w komunistycznym, szarym i brutalnie obojętnym bloku na beton”. Podejrzewano, że Pawlikowski nie umiał żyć z nagonką, która go spotkała ze strony całego środowiska artystycznego, ale Andrzej Wajda utrzymywał, że przyczyną śmierci była jego postępująca cyklofrenia. „Nigdy nie mówił nic o sprawie Szpotańskiego. Nie sądzę, żeby to było takie ważne. Tak jak i nie odniosłem wrażenia, żeby był jakiś bojkot jego osoby. Jego samobójstwo nie było wynikiem tej sprawy, tylko choroby. Szkoda, że uporczywie rozpowszechnia się czarną legendę wokół niego”, mówił reżyser. 

Po latach wyszło na jaw, że Pawlikowski co prawda był zarejestrowany przez SB, ale „do współpracy z nimi odnosił się z pewną rezerwą”. Jeśli już zgodził się na kolaborację, to „uzyskane wyniki były raczej przeciętne". W „Gazecie Wyborczej” pojawiła się informacja, że „po 30 listopada 1962 r. nie ma żadnych zapisów. W teczce nie ma też dokumentów z podpisem Pawlikowskiego”, co oznacza tylko, że Adam Pawlikowski żadnym kapusiem nie był...

Przeczytaj również: Jerzy Zelnik stracił głowę dla Barbary Brylskiej. Dlaczego ich związek się rozpadł?

Teresa Tuszyńska: ostatnie lata życia

Po tragicznej śmierci jej ukochanego, Teresa przestała walczyć z nałogiem. Alkohol już od lat niszczył wszystko, co starała się od czasu do czasu na swojej drodze dobrego zbudować, w tym m.in. jej drugie małżeństwo z Kozłowskim. Potem znalazła sobie nawet kompanów do picia, więc nie było już z tej drogi odwrotu. Piła na umór razem ze swoją młodszą siostrę Wacławą i robotnikiem Janem Perzyną, którego potem poślubiła. Małżeństwo zamieszkało na ul. Górczewskiej i regularnie urządzało alkoholowe libacje, z powodu których sąsiedzi często wzywali policję. W tymże mieszkaniu, 19 marca 1997 r., zmarła. Przyczyna śmierci nie była znana. „Teresa nie chorowała. Ale prawdopodobnie dostała wylewu. Albo zawału serca. Nie wiem. Wynik sekcji odebrał jej mąż, Perzyna”, mówił brat aktorki, Bogdan. Jej męża nie stać było na pochówek, zniknął tuż po odebraniu aktu zgonu.  Pochówkiem aktorki zajął się Bogdan Tuszyński. 

Kazimierz Kutz mówił o Teresie Tuszyńskiej ze smutkiem: 

„Jej nieszczęście polegało na tym, że jak piękny motyl wpadła w to środowisko kompletnie nieprzygotowana. I zaczęto ją rozkradać. Popadła w kompleksy. Zaczęła krążyć o niej niezbyt przychylna opinia. A ona w alkoholu szukała ratunku i odreagowania. Ciągle w towarzystwie panów, którzy ją motali”. 

Ostatnie słowa w ostatnim filmie, w którym zagrała Tetetka brzmiały: „Miałam 17 lat i myślałam, że mnie będzie kochał do końca życia. Zresztą Romeo też by wykiwał Julię, gdyby na czas się nie pozabijali..." i to chyba one najsłuszniej podsumowują tę intensywną i pełną fascynacji relację, jaką dzielili Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska. 

 miłość Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. Romuald Kropat/Forum
 miłość Teresy Tuszyńskiej i Adama Pawlikowskiego
Fot. archiwum Filmu/Forum

Źródła: kobieta.onet.pl, Gazeta Wyborcza, tygodnikprzeglad.pl

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.