Ludmiła Jakubczak, 03.1959
Fot. PAP/Tymiński
WSPOMNIENIE

Śpiewała „Gdy mi ciebie zabraknie”. Za tragiczną śmierć Ludmiły Jakubczak obwiniano męża

Jak wyglądało jej życie?

Olga Figaszewska 17 lipca 2021 09:46
Ludmiła Jakubczak, 03.1959
Fot. PAP/Tymiński

To ona wykonywała utwory „Alabama” czy „Gdy mi ciebie zabraknie”, które zapisały się na kartach historii polskiej muzyki. Ludmiła Jakubczak miała przed sobą wielką karierę, była uwielbiana przez fanów, porywała tłumy... W błyskawicznym tempie ta utalentowana kobieta zyskała uznanie słuchaczy i innych artystów. Kto wie, jak mogłaby rozwinąć się jej historia? Plany i marzenia przerwał tragiczny wypadek. O śmierć artystki przez wiele lat obwiniano jej męża. Jego historia także kończy się dramatycznie.

Życie i kariera Ludmiły Jakubczak

Ludmiła Jakubczak urodziła się w 1939 roku w Tokio, dokąd wyemigrowali jej rodzice. Potem wychowywała się na Ukrainie, a do Polski przeprowadziła się w latach 50-tych i tutaj zaczęła budować swoją karierę. W Warszawie rozpoczęła nowy etap. Ponieważ marzyła o występowaniu na scenie, postanowiła rozwijać swoje umiejętności artystyczne. Uczyła się baletu, a lekcje śpiewu pobierała u Wandy Wermińskiej.

Szybko doceniono jej talent. Ludmiła spróbowała swoich sił w radiowym konkursie dla amatorów. Okazało się, że muzyka przyniosła jej także miłość... Ludmiła poznała w ten sposób swojego przyszłego męża, kompozytora Jerzego Abratowskiego. Artysta od razu zwrócił uwagę na jej umiejętności i osobowość. Sam współpracował z największymi głosami polskiej sceny (Anną German, Kalina Jędrusik, Irena Santor, Mieczysław Fogg).

Postanowił wziąć pod swoje skrzydła wschodzącą gwiazdę i pomagał jej odnaleźć się w środowisku. Starszy o dziesięć lat Jerzy Abratowski był oczarowany talentem Ludmiły Jakubczak. Wspólna praca szybko przerodziła się w uczucie. Tworzyli świetny duet.

ZOBACZ: „Dużo bardziej udało mi się życie prywatne”. Dlaczego Aleksandra Zawieruszanka zniknęła z ekranu?

Abratowski komponował dla niej utwory, przekazywał swoją wiedzę, był jej mentorem. Wiedział, że  ukochana z jego pomocą osiągnie sukces.

„Lusia to była właściwie już od razu prawie gotowa osobowość, indywidualność artystyczna… Ale miała też jeszcze trochę szczęścia - w odpowiednim momencie trafiła na odpowiedniego człowieka, który ją uniósł, poprowadził, utwierdził w tym, że ma talent, nauczył. To był Jerzy Abratowski, który kochał ją strasznie. Pobrali się, cudowną byli parą”, wspominała ją w jednym z filmów Halina Kunicka.

Ludmiła Jakubczak debiutowała w konkursie organizowanym przez Polskie Radio. Potem pojawia się w Teatrze Piosenki, gdzie podczas jednego z występów utworem „Alabama” zaskarbiła sobie sympatię słuchaczy.

Jej kariera ruszyła ekspresowo. Występowała z utworami „Do widzenia, Teddy”, „Szeptem”, „Serduszko z piernika”. W 1960 roku „Gdy mi ciebie zabraknie” w jej wykonaniu zostało wybrane przez czytelników Expressu Wieczornego najpopularniejszą polska piosenką powojenną. Pojawiły się kolejne propozycje i współprace. W 1961 roku pojawiła się na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie i ponownie spotkała się z ciepłym przyjęciem.

Ludmiła Jakubczak na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w sierpniu 1961 roku

Ludmiła Jakubczak,  1961-08-23
Fot. PAP/Cezary Langda

Tragiczna śmierć Ludmiły Jakubczak

Na scenie zdążyła zachwycić słuchaczy na krótko, bo jej kariera trwała zaledwie trzy lata. Marzenia młodej wokalistki 5 listopada 1961 roku przerwał dramatyczny wypadek. 22-latka wracała z Łodzi, gdzie wcześniej pracowała na planie jednego z programów – „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”.

Nagranie programu skończyło się o godzinie 18.30. Ludmiła Jakubczak wraz z mężem, a także Lucjanem Kydryńskim i Ireną Santor udali się na wspólną kolację. O godzinie 21.00 małżonkowie postanowili wracać do Warszawy, a w podróży towarzyszyła im Irena Santor. Pogoda nie sprzyjała dalekim wyjazdom. Było już ciemno, widoczność ograniczały opady śniegu i mgła. Jerzy Abratowski całą drogę jechał ostrożnie. W pewnym momencie pod Błoniem k. Warszawy, stracił panowanie nad pojazdem. Samochód wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Kompozytor i Irena Santor zostali ranni, ale obrażenia nie były poważne. W najgorszym stanie znajdowała się Ludmiła Jakubczak… Kobieta miała uraz głowy. Lekarzom nie udało się jej uratować, stwierdzono złamanie podstawy czaszki. 22-latka zmarła w drodze do szpitala.

Chcieli go zlinczować, krzyczeli: »Morderco«!

Fani Ludmiły Jakubczak zaczęli obwiniać o jej śmierć męża i podróżującą z nimi wokalistkę. Powstała okrutna plotka głosząca, że Jerzy Abratowski miał mieć romans z Ireną Santor i chciał pozbyć się ukochanej, a wypadek ukartował.

Podczas pogrzebu Ludmiły Jakubczak, 11 listopada 1961 roku na Powązkach w Warszawie, Jerzego Abratowskiego otoczył tłum. W jego stronę wykrzykiwano bulwersujące i krzywdzące oskarżenia.

„Chcieli go zlinczować, krzyczeli: »Morderco«!”, opowiadał w filmie poświęconym Ludmile Jakubczak – Tadeusz Suchocki. Z kolei Irena Santor otrzymywała groźby śmierci od jednej z kobiet.

„Ta dziewczyna ubzdurała sobie, że to ja spowodowałam śmierć Ludmiły”, wspominała wokalistka. Dopiero po pewnym czasie, wszystkie spekulacje i pomówienia udało się uciąć.

Jerzy Abratowski był zrozpaczony po stracie ukochanej, popadł w depresję. Nie potrafił żyć dalej w Polsce. Wyjechał do Stanów, gdzie próbował na budować wszystko od nowa. A kiedy pytano go, czy wróci do ojczyzny, odpowiadał: „Po co? Żeby umrzeć na grobie Lusi?”. Ożenił się po raz drugi i doczekał dziecka. Jednak historia męża Ludmiły Jakubczak również kończy się tragicznie… Kompozytor zginął w 1989 roku w Los Angeles. Został zastrzelony podczas napadu na bank. 

Źródło: Onet Kobieta, Film „Ludmiła”, Polska The Times, Onet Kultura, Uroda Życia

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

NATALIA KUKULSKA Z CÓRKĄ ANNĄ: Wzruszająca rozmowa o tym, jak być matką, kiedy samej się jej nie miało. JUSTYNA I JAKUB PRZYGOŃSCY: Motocyklista i kierowca rajdowy i współwłaścicielka modowej marki – jak łączą życie rodzinne z pasją i pracą? DEKADA GIERKA: Dlaczego lata 70. wciąż fascynują i inspirują? LILIANA GŁĄBCZYŃSKA-KOMOROWSKA: Aktorka i reżyserka, kobieta po przejściach, celebruje dojrzałą miłość. Matka ANNY LEWANDOWSKIEJ – MARIA STACHURSKA snuje historię cioci Stanisławy, położnej w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.