TYLKO U NAS!

Martyna Wojciechowska o adoptowanej córce: „Trzema machnięciami maczety odrąbali jej rękę”

Poruszające wyznanie gwiazdy!

Konrad Szczęsny 21 marca 2018 09:55

Martyna Wojciechowska - dziennikarka, podróżniczka, singielka i dumna mama dziewięcioletniej Marysi. W najnowszym wydaniu magazynu VIVA! opowiedziała Romanowi Praszyńskiemu między innymi o swojej adoptowanej w Tanzanii córce Kabuli, albinosce, które doświadczyła przemocy z rąk handlarzy ludźmi. Jak udało się ją ocalić i co prowadząca Kobietę na krańcu świata musiała zrobić, by sprawować nad nią prawną opiekę.

Adoptowałaś Kabulę, dziewczynę z Tanzanii...

Martyna Wojciechowska: Pojechałam z ekipą programu „Kobieta na krańcu świata” do Tanzanii, żeby zająć się tematem polowania na ludzi w XXI wieku. Chorzy na albinizm wciąż uważani są tam za osoby obdarzone szczególną mocą. Dlatego z części ich ciał produkuje się magiczne eliksiry i amulety. I to się dzieje naprawdę – ręce czy nogi można kupić od handlarzy i szamanów. Ofiarami ataków padają głównie dzieci i kobiety. Kabula jest jedną z takich ofiar. Napastnicy nie chcieli jej zabić, bo za zabójstwo grozi kara śmierci. Byli więc tak wyrafinowani, że położyli jej rękę na desce i trzema machnięciami maczety odrąbali tę rękę na wysokości ramienia. Zadbali nawet, żeby się nie wykrwawiła. Kazali matce pobiec po naftę, żeby polać nią ranę i doprowadzić do zamknięcia naczyń krwionośnych. Poznałam w Tanzanii więcej ludzi, którzy tego doświadczyli.

Jezu, jak Ty z tym żyjesz?

To pytanie jest mniej ważne. Ważniejsze – jak oni z tym żyją? Kiedyś czułam się bardzo źle z faktem, że tylko wysłuchuję tych najintymniejszych historii i przekazuję je innym. Aż zrozumiałam, że przecież mogę wpłynąć na czyjeś życie. Tak jak w przypadku Kabuli, która stała się moją adoptowaną córką. Po emisji programu wiele osób chciało jej pomóc. Zaczęli przelewać pieniądze na konto utworzone przez zaprzyjaźnioną fundację. Bez żadnej akcji reklamowej zebraliśmy 100 tysięcy złotych i dzięki temu Kabula może kształcić się, żeby zostać prawnikiem i bronić ludzi takich jak ona – słabszych i wykluczonych. Oświadczyłam oficjalnie przed rządem Tanzanii, że Kabula przechodzi pod moją opiekę i że będę finansować jej życie oraz edukację. 

Dlaczego to robisz? Nie da rady uratować całego świata.

Przecież zmienić życie choćby jednego człowieka to zmienić świat! Dostrzeganie potencjału w ludziach i dawanie im szansy, którą ja szczęśliwie miałam w życiu, jest największym możliwym przywilejem. Skąd to się wzięło? Może z tego, że wielokrotnie ocierałam się o śmierć. Po śmierci mojego przyjaciela Rafała, kiedy mieliśmy wypadek samochodowy na Islandii, postanowiłam, że przeżyję dwa życia – za Rafała i za siebie. Zrobię dwa razy tyle, ile mogłabym zrobić, gdyby nie to wydarzenie i gdyby nie jego śmierć. 

Co Twoja córka na to, że ma siostrę?

Ma ich więcej. Wspieram wykształcenie kilku dziewczynek w różnych zakątkach Ziemi, bo przecież edukacja to najważniejsza rzecz na świecie. Zmiany odgórne, prawne są ważne, ale przede wszystkim trzeba edukować ludzi. Jeżeli nie przekonamy kobiet w Afryce do tego, że okaleczanie narządów płciowych dziewczynek nie jest dobre, to policja nie pomoże. Muszą wiedzieć, po co mają rezygnować z tradycji. Że jest inna droga.

Córka nie czuje się zazdrosna o czas, który poświęcasz innym?

Mamy mnóstwo momentów, kiedy jesteśmy tylko same, i bardzo o to dbam. W domu nie odbieram służbowych telefonów. Bawimy się razem, wspinamy, jeździmy na nartach, a kiedy cierpi, rzucam wszystko, siedzimy razem na podłodze i płaczemy. Staram się być mamą na milion procent i wierzę, że daję Marysi to, co najważniejsze – poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście siedząc w sierocińcu dla dzieci w Afryce, myślę: Cholera, czy nie powinnam być teraz w domu? A kiedy jem z Manią lody, układamy puzzle i jesteśmy na maksa szczęśliwe, wracam myślami do tych dzieci, o które nikt się nie troszczy. Marysia jest bardzo empatyczna, sama czuje potrzebę pomagania innym. Robi kiermasze, zbiera pieniądze na cele charytatywne. 

Pełny wywiad z Martyna Wojciechowską przeczytacie w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, dostępnym w kioskach od czwartku 22 marca. 

 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Krystyna Janda opowiada o tym, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha