WSPOMNIENIE

„Kora przeszła operację na otwartym mózgu. Chemia by ją zabiła”

Tak wyglądały ostatnie tygodnie życia artystki

Konrad Szczęsny 1 listopada 2018 07:50

Jej odejście pogrążyło w żałobie rodzinę, przyjaciół, tysiące fanów i media. Kora zmarła w sobotę nad ranem w swoim ukochanym domu w Bliżowie-Kolonii na Roztoczu, otoczona najbliższymi. „Ostatni miesiąc był bardzo trudny”, napisał na Facebooku mąż gwiazdy, Kamil Sipowicz. „Załamanie przyszło tydzień temu. Potem to już wszystko się stało”, wyznała natomiast na antenie TOK FM prof. Magdalena Środa. Z kolei w rozmowie z jednym z dzienników bliski znajomy Kory zdradził, jak wyglądały ostatnie tygodnie z życia wokalistki Maanamu. „Stan piosenkarki pogorszył się na początku roku. Okazało się, ze pojawiły się przerzuty. Kora przeszła kolejną skomplikowaną operację. Tym razem na otwartym mózgu”, powiedział.

Tak wyglądały ostatnie tygodnie z życia Kory

Z nowotworem walczyła od pięciu lat. W 2013 roku lekarze zdiagnozowali u Kory złośliwego raka jajnika. Przeszła chemioterapię, lecz mimo utraty włosów nie ukrywała tego i dodawała otuchy kobietom w podobnej sytuacji. Wydawało się, że w ostatnim czasie stan zdrowia wokalistki Maanamu ustabilizował się. Przyjmowała olaparib, lek, który miał zapobiec przerzutom w okresie remisji. Niestety, na początku tego roku okazało się, że koszmar powrócił. Podjęto natychmiastowe działania, ale stan zdrowia Kory był bardzo poważny.

„Kora przeszła kolejną skomplikowaną operację. Tym razem na otwartym mózgu. I mimo że była po niej wycieńczona, nadal nie zamierzała się poddać. Niestety ponad tydzień temu jej stan znów sie pogorszył. Kora nieprzytomna trafiła do szpitala w Bliżowie. Stamtąd przewieziono ją do większego szpitala w Zamościu. Niestety lekarze nie potrafili jej już pomóc. „Chemia by ją zabiła”, powiedziała w rozmowie z Faktem osoba z otoczenia Kory.

W obliczu tej druzgocącej diagnozy artystka wraz z ukochanym mężem podjęła decyzję, że chce zostać wypisana do domu i tam odejść z godnością, w otoczeniu tych, których kochała najbardziej. 

„Przyjęła ostatnie namaszczenie, a jej ukochany mąż zabrał ją do domu. Ona zawsze powtarzała, że jeśli nie będzie juz dla niej szans, woli umrzeć w domu, wsród bliskich. Nie chciała odchodzić w szpitalu, przypięta do aparatury sztucznie podtrzymującej życie”, twierdzi źródło gazety.

Historia choroby Kory: cierpiała już w młodości, trzy razy umierała

Choć właściwą diagnozę postanowiono pod koniec 2013 roku, Kora wyznała w jednym z wywiadów, że dotkliwy ból odczuwała od najmłodszych lat. Niestety, lekarze uznali, że to nic poważnego.

„Pół życia zjadałam tony proszków przeciwbólowych. Mój lekarz, którego znam od lat, nie przeoczył tego, on to zlekceważył. Nie zlecił przede wszystkim badań, które zleciła inna lekarka. Dzięki niej zrobiłam testy BRC1 i BRC2, a potem lekarz mi powiedział: to choroba śmiertelna i nieuleczalna. Dlatego nieprawdopodobnie słabłam przez te wszystkie lata. Ból mnie zginał do ziemi. Po tygodniu od diagnozy byłam na stole operacyjnym”, zwierzyła się w wywiadzie dla miesięcznika PANI

Gdy podjęto już odpowiednie działania, walka o zdrowie Kory była zacięta i stoczyła ją nie tylko ona sama, lecz także jej najbliżsi.

„Przeszłam trzy poważne operacje oraz dwa kursy chemii”, mówiła w wywiadzie w 2016 roku. 

Mimo że chorobę udało się spacyfikować, powróciła ze zdwojoną siłą. Jednak Kora starała się nie poddawać, do końca zachowała pogodę ducha. Z okazji 67. urodzin wyprawiła na Roztoczu przyjęcie dla najbliższych: synów, ich partnerek i wnuka. Towarzyszył jej oczywiście ukochany, Kamil Sipowicz. To on oraz jej synowa zamieścili w sieci zdjęcia, na których widać roześmianą, pełną energii artystkę. I taką właśnie zapamiętają ją fani  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Dorota Wellman w naprawdę mocnej rozmowie z Aleksandrą Kwaśniewską!