TYLKO U NAS!

Radosław Piwowarski wspomina Annę Przybylską: „Widzę, że Anka stoi w kącie i ryczy. A nigdy nie płakała”. Co się wtedy stało?! EKSKLUZYWNE VIDEO

Konrad Szczęsny 14 września 2017 11:30

 

Jej śmierć wstrząsnęła Polską. Gdy 5 października 2014 r. okazało się, że 36-letnia Ania Przybylska przegrała walkę z rakiem trzustki, nikt nie mógł uwierzyć w to, że zgasła tak szybko. Uśmiechnięta, bezpretensjonalna, zabawna – po prostu „dziewczyna z sąsiedztwa” – taką zapamiętali ją fani i rodzina. Od blisko trzech lat wszyscy zadają sobie pytanie: co by było, gdyby…? Ostatnio dużo mówi się o filmie „Gwiazda” o życiu i karierze Ani Przybylskiej, który wyreżyserować ma Radosław Piwowarski, przyjaciel i mentor Ani Przybylskiej. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

 

Radosław Piwowarski o początkach kariery Ani Przybylskiej

 

Reżyser poza zdradzeniem kulis powstającej produkcji, opowiedział również o początkach kariery Ani Przybylskiej. Co się stało, gdy po raz pierwszy pochodząca z Trójmiasta nastolatka przyjechała do Warszawy na casting? Jak wyglądała ich relacja? I wreszcie: jakich wspólnych produkcji nie udało im się zrealizować ze względu na zbyt wczesną śmierć aktorki? 

 

Gdy Ania przyjeżdżała do Warszawy i nie miała gdzie spać, myśmy się nią opiekowali. I chociaż w rezultacie nocowała u ciotki, przebywała też w naszym domu, jadała z nami obiady, a oczy jej błyszczały na widok mojego młodszego syna Cypriana (Cypka), bardzo przystojnego. Nigdy nie zapomnę, gdy Ania pierwszy raz przyszła do naszego domu. W moim pokoju nie mam już gdzie kłaść książek, bo żadnej się nie pozbywam. Rozejrzała się po ścianach i mówi: „Reżyser to wszystko sam przeczytał?”. Zrozumiałem, że mam u niej duży szacunek. Żeby jej nie peszyć, odpowiedziałem: „Przeczytałem, ale nic nie pamiętam” – wspomina Radosław Piwowarski w rozmowie z Krystyną Pytlakowską.

 

Polecamy też: TYLKO U NAS! Radosław Piwowarski o śmierci Ani Przybylskiej: „Dotarło do mnie, że na naszych oczach narodził się mit”

 

Czy Radosław Piwowarski od razu wiedział, że ma do czynienia z przyszłą gwiazdą czy może świadomość tego przyszła do niego znacznie później?

 

– Kiedy pokazałem światu Anię na festiwalu w Gdyni pierwszy raz, powiedziałem: „Uczcie się tego nazwiska. Ania Przybylska będzie gwiazdą”. I tak się stało. To niewiarygodne, jak jej ludziom brakuje. Mam czyste intencje, chcę zrobić film o kochanej Ani, którego nigdy nie zrealizowałem, gdy… żyła. Czy wiesz, że napisałem dla niej trzy scenariusze, które nigdy się przez PISF nie przepchnęły? Anka mówiła do mnie: „A kiedy Reżyserze Kochany, zrobimy film ze mną w roli głównej?”. Zawsze nazywała mnie „Kochanym Reżyserem”, nigdy inaczej. I nigdy nie miała takiej roli, która by się jej naprawdę należała. Pięknie zagrała w „Królowej chmur” z Danuta Szaflarską i mówiła, że to najlepsza jej rola. Danusia, legenda kina i Ania, która nie zdążyła zostać legendą. Z obydwiema byłem po imieniu. Na dwa dni przed końcem zdjęć widzę, że Anka stoi w kącie i ryczy. A nigdy nie płakała. Zawsze była twarda. Odwrócona do ściany ukrywa się z tym płaczem. Pytam: „Co się stało?”. „A właśnie pani Szaflarska zaproponowała mi przejście na ty”, odpowiedziała. „Powiedziała że jesteśmy koleżanki aktorki”. I to ją tak poruszyło. Była skromna, znała swoje miejsce w szeregu. I miała olbrzymi szacunek dla zawodowców. Ładnie zagrała w filmie „Bokser” żonę Salety i „Bilet na księżyc”, i w „Sezonie na leszcza” u Bogusława Lindy, ale wtedy miała osiemnaście lat. Spokojnie by uniosła film, w którym byłaby główną bohaterką od początku do końca – podkreśla reżyser.

 

Okazuje się, że Radosław Piwowarski napisał specjalnej dla niej dwa scenariusze filmowe, które nigdy nie zostały zrealizowane – właśnie ze względu na chorobę oraz przedwczesną śmierć Ani Przybylskiej.

 

– Jeden o samotnej matce, która biegnie w długodystansowym maratonie, by wygrać pieniądze dla swojego dziecka. I drugi, na podstawie powieści Barbary Kowalskiej „Ludzie to wilcy” – o dziewczynie, która jedzie fotografować Bieszczady, wpada w sidła na wilki, uwalnia ją zdziwaczały owczarz z kryminalną przeszłością. Niezwykła miłość, wilki, Bieszczady. Może jestem naiwny, bo dopiero teraz zauważyłem, że dla wielu ludzi Ania Przybylska jest marką, na której można zarobić, a nie fantastycznym człowiekiem, jakim jest dla mnie. Jestem rozdarty między wieloma oczekiwaniami. Ale dam radę. Obiecuję – zapewnił na łamach VIVY! Radosław Piwowarski.

   

Polecamy też: TYLKO U NAS! Znamy szczegóły filmu o życiu Ani Przybylskiej. Kto zagra główną rolę? Kiedy ruszą zdjęcia?

 

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!