Michał Wrzosek, VIVA!, 08/2024
Fot. OLGA MAJROWSKA
Tylko w VIVE!

„Odpisywałem pacjentom, nawet jadąc na swój ślub”, mówi nam dietetyk Michał Wrzosek

Dopiero po 10 latach pozwolił sobie na prawdziwe wakacje bez telefonu. Jaki jest prywatnie?

Katarzyna Piątkowska 26 kwietnia 2024 13:30
Michał Wrzosek, VIVA!, 08/2024
Fot. OLGA MAJROWSKA

Założyciel dietetycznego Centrum Respo, które pomogło już ponad 37 tysięcom osób. Sam jako młody człowiek zmagał się z nadwagą, a idealną sylwetkę osiągnął tylko dzięki swojej wytrwałości, uporowi i konsekwencji. To ostatnie słowo jest zresztą jego ulubionym, bo we wszystkim, co robi, jest bardzo konsekwentny. Gdy zaczął biegać, doszedł do tego, że w tym roku weźmie udział w trzech maratonach - w Los Angeles, Berlinie i na Grenlandii. Ale swoich podopiecznych nie namawia, by poszli w jego ślady, bo rozumie, że ktoś może tego nie lubić, albo przeszkadzają mu względy zdrowotne. Namawia jednak do aktywności fizycznej, bo jest ona niezwykle ważna. Jak „pan konsekwencja” łączy intensywne życie zawodowe z równie intensywnym życiem prywatnym i czy przyszła żona miała pretensje o to, że odpisywał swoim podopiecznym nawet w dniu ich ślubu?

Stworzyłeś centrum dietetyczne, pomagasz, jeździsz po świecie, tysiące ludzi obserwuje Cię w mediach społecznościowych, jesteś dla nich inspiracją. Marzyłeś, że znajdziesz się w takim miejscu, w jakim dzisiaj jesteś?

Gdy zaczynałem, nie myślałem o tym, że będę biegał maratony w Los Angeles, na Grenlandii czy w Berlinie. Ale za to od początku wiedziałem, że jestem dobry w tym, co robię.

Byłeś dobry, bo bazowałeś na własnych doświadczeniach?

Moja historia walki z otyłością sprawia, że doskonale rozumiem osoby zmagające się z nadprogramowymi kilogramami. Tak, własne doświadczenie pozwala mi być skutecznym.

(…)
Ja od początku chciałem to zrobić inaczej. Zależało mi, żeby być w stałym kontakcie z osobą, która trafia pod moją opiekę. Wiedziałem, że prędzej czy później pojawia się mnóstwo pytań, na które to dietetyk, a nie pacjent zna odpowiedzi. Chodziło mi o to, żeby stały kontakt ze mną działał motywująco.

Czytaj też: Zmagał się z nadprogramowymi kilogramami, przeszedł spektakularną metamorfozę. Dziś pomaga innym

Michał Wrzosek, VIVA!, 08/2024
Fot. OLGA MAJROWSKA

Skazałeś się na pracę niemal 24 godziny na dobę.

Nie da się ukryć. Odpisywałem podopiecznym w drodze na własny ślub.

Ciekawe, co na to panna młoda.

Zawsze była dla mnie wyrozumiała i dawała mi wielkie wsparcie. Wiesz, że dopiero po 10 latach pozwoliłem sobie na prawdziwe wakacje bez telefonu, bez zaglądania do maila? Zawsze dużo podróżowałem, ale niezależnie od tego, gdzie byłem, do 16 pracowałem, a dopiero potem robiłem sobie wolne. Nie miało znaczenia, czy to był Zanzibar, czy Kuba, czy jeszcze jakieś inne egzotyczne miejsce. Doszedłem do tego, że w ubiegłym roku tylko na jednym z moich kanałów w mediach społecznościowych opublikowałem ponad tysiąc filmów poświęconych odchudzaniu i zdrowym nawykom żywieniowym, czyli po prostu jak jeść, żeby być zdrowym, mieć lepsze samopoczucie, więcej energii i zapobiegać chorobom dietozależnym.

Dajesz sobie w ogóle czas na prywatne życie? Masz przecież żonę, małego syna…

Grunt to dobra organizacja. Żona wspiera mnie, zajmując się Antkiem. Ale to nie jest tak, że mnie nie ma w domu i ja tego nie robię. Basen, piłka i gimnastyka z synem zarezerwowane są dla mnie.

(...)

Twoje Centrum Respo zleciło badania, w których wykazaliście, że około 58 procent Polaków odchudza się, z czego ponad 60 procent robi to źle.

Niestety tak jest, że ludzie, chcąc sobie pomóc, wybierają złą drogę, a podejmując nieodpowiednie kroki, wyrządzają sobie krzywdę. Dlatego ten raport zatytułowaliśmy „Zmierzch toksycznej kultury dietetycznej w Polsce”. Stosując nieodpowiednią dietę, niedopasowaną, bez kontroli dietetyka, można zafundować sobie różnego rodzaju zaburzenia hormonalne, brak miesiączki, złe postrzeganie swojego ciała i złe relacje z jedzeniem. To wynika z presji, jaką nakładają na nas social media, budując obraz idealnej sylwetki, która tak naprawdę nie istnieje. A jednak to właśnie to dążenie jest dla większości najbardziej motywujące. Dla nich „lepiej wyglądać” równa się „nie posiadać nadprogramowych kilogramów”.

Jak więc powinien wyglądać proces pozbywania się nadprogramowych kilogramów?

Ważne, żeby pokierował tobą profesjonalista, do którego można zadzwonić czy napisać w razie wątpliwości oraz przed którym trzeba się wyspowiadać z postępów lub ich braku. Konieczna jest indywidualnie dobrana dieta oraz ruch. Do tego mam praktyczne i minimalistyczne podejście, bo uważam, że nie trzeba wykupywać najdroższego karnetu na siłowni, nie trzeba też od razu biegać maratonów. Można sobie na przykład założyć, że codziennie będzie się przez 30 minut truchtać. A jak ktoś i tego nie chce, może chodzić na zwykłe spacery. To jedna z najbardziej niedocenianych aktywności, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy technologia wyręcza nas we wszystkim.

A jak jest z dzieciakami?

Blisko 32 procent źle się odżywia, a rodzicom albo jest to obojętne, albo nie mają czasu.

Wydawało mi się, że jest już duży odsetek rodziców dbających o to, by dzieci dobrze się odżywiały.

Ja też tak myślałem. Byłem o tym wręcz przekonany. Tymczasem większość rodziców zaczyna działać, gdy jest już naprawdę źle. A ja chciałbym, żeby zapobiegali otyłości, a nie ją leczyli. Dlatego uważam, że potrzebna jest edukacja żywieniowa. Chciałbym się tym w przyszłości zająć i udowodnić, że zdrowa dieta może być smaczna, nie musi być bardzo droga i czasochłonna.

Michał Wrzosek, VIVA!, 08/2024
Fot. OLGA MAJROWSKA

Tylko że samo słowo dieta ma złe konotacje i demotywuje, choć przecież tak naprawdę oznacza po prostu styl życia.

Dieta w dzisiejszym znaczeniu to sposób odżywiania. Jak się je w McDonald’s na przykład, to też jest dieta, tylko taka raczej słaba. Fajniej jest mówić „zdrowe
nawyki żywieniowe”, ale niestety trudno odejść od rozumienia tego słowa jako procesu odchudzania. (...)

Widzę, że masz głowę do interesów. Może jednak mimo porażki biznesowej Twojego taty czegoś się od niego nauczyłeś.

Dużą motywacją było dla mnie pragnienie, żeby moja biznesowa historia nie skończyła się tak, jak jego.

Przekora?

Tak. I rywalizacja. Motywuje mnie do działania, gdy ktoś mówi, że coś mi się nie uda. Udowadniam, że był w błędzie.

Mówisz, że jesteś konsekwentny i dobrze zorganizowany. Masz już wytyczone kolejne cele, które po kolei odhaczasz jako zrealizowane?

Zazwyczaj było tak, że dokładnie wiedziałem, co chcę osiągnąć za rok, a co za pięć lat, i miałem jasno wytyczone cele. Wiele rzeczy z mojej listy udało mi się zrealizować. Teraz jednak nastał refleksyjny moment, kiedy zastanawiam się, czego dalej chcę od życia. Pracuję bez przerwy, od kiedy skończyłem 18 lat. Może więc nadszedł czas, żeby trochę odpocząć?

Zostawisz swoich pacjentów? Mówisz przecież, że bardzo ważny w procesie odchudzania jest kontakt z osobą, która cię prowadzi.

(Śmiech) Dlatego w Centrum Respo pracuje 77 dietetyków. Mamy tylu pacjentów, że sam bym tego wszystkiego nie dał rady zrobić.

Co jest najważniejsze w odchudzaniu?

Tak jak w prowadzeniu biznesu, nauce języka, tak i w odchudzaniu potrzebna jest konsekwencja. Udowodniłem to lata temu i wychodzi na to, że to moje ulubione słowo.  

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy pani Sylwii Głuch-Canha.

Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży od 25 kwietnia 2024 roku. Aż trzy okładki do wyboru!  

Małgorzata Rozenek-Majdan, Viva! 08/2024, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Dziś pomaga mężczyznom, ją umocniła choroba ukochanego: „Diagnoza spadła na nas nagle. Rinke był na granicy życia i śmierci”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA w intymnym wywiadzie chwilę przed narodzinami córeczki. HANNA ŻUDZIEWICZ I JACEK JESCHKE o zmiennych losach ich związku i bajkowym ślubie w Ligurii. MATTEO BRUNETTI: ambasador włoskiej kuchni i polskiej kultury o… włosko-polskich korzeniach. KOBIETY IKONY:  Santor, Kunicka, Rodowicz, Majewska, Sipińska, Sośnicka… – one rządziły zbiorową wyobraźnią w PRL-u.