Olga Figaszewska 17 listopada 2016 10:30
1/8
Anna Seniuk
Copyright @Olga Majrowska / Robert Wolański
1/8

Anna Seniuk kończy dziś 74 lata!

 

Zagrała dziesiątki ról teatralnych i filmowych, największą popularność zdobyła dzięki serialowi "Czterdziestolatek". Nie tylko nadal gra, lecz także jest profesorem Akademii Teatralnej w Warszawie oraz rozpieszcza trójkę swoich wnucząt. I choć ma szczęśliwą rodzinę i karierę, pewna jej cecha nie potrafi się tym cieszyć do końca...

 

Wciąż się martwię. Mam to po moim ojcu. A najbardziej martwię się, kiedy wszystko gra. Kiedy moi bliscy są zdrowi, mają pracę, pieniądze i jest piękna pogoda. I wtedy ogarnia mnie panika, że coś się stanie. Że jest za dobrze i że ten stan na pewno długo nie potrwa.

 

W listopadzie do sprzedaży trafiła książka aktorki, w której opowiada nie tylko o teatrze i filmie, ale także o walce jaką stoczyła z nowotworem. „Nietypowa baba jestem” to wywiad rzeka, którego Anna Seniuk udzieliła swojej córce Magdalenie Małeckiej- Wippich.

 

Zobacz także: Anna Seniuk o samotnej walce z nowotworem: „Nie mówiłam nawet swojemu mężowi”


A jak traktuje upływający czas? Innym razem w "Vivie!" tak  z synem odniosła się do tematu:

Anna Seniuk: Ja na szczęście, mając dwadzieścia parę lat, widziałam, jak dojrzałe aktorki udawały podlotki i wtedy postanowiłam...
Grzegorz Małecki: ...nigdy się nie zestarzeć?
Anna Seniuk: Nie. Starzeć się z godnością. Zresztą już 20 lat temu grałam 80-latkę (śmiech).

Przypomnijmy sobie także zdjęcia z dwóch sesji, w których Anna Seniuk wystąpiła ze swoimi dziećmi – córką Magdaleną Małecką-Wippich, która jest altowiolistką i z synem Grzegorzem Małeckim, znanym aktorem. Co  mówiła o macierzyństwie i sztuce?

 

Polecamy też: O wrogach, małżeństwie i „Azja Express”. O czym jeszcze Małgorzata Rozenek-Majdan opowiada w nowej „VIVIE!”?

 

2/8
Anna Seniuk z synem, Grzegorzem Małeckim, "Viva!" grudzień 2012
Copyright @Olga Majrowska
2/8

 Anna Seniuk i jej syn Grzegorz Małecki po raz pierwszy udzielili nam wspólnie wywiadu w 2012 roku. I oficjalnie przyznali: „Tak, jesteśmy rodziną!”. „To nie znaczy, że to początek rodzinnego serialu na łamach prasy”. Tylko w VIVIE! o tym, dlaczego unikali siebie jak ognia, a teraz mają wspólne plany, o złym wychowaniu i dobrych genach.

 

– Czy ma Pan kompleks matki?
G.M.: (...) nigdy nie chciałem być postrzegany jako syn Anny Seniuk i porównywany do niej jako aktor. Uważam, że dzieci znanych rodziców mają zdecydowanie trudniej niż inne. Tak naprawdę od rana do wieczora patrzy się na nas przez lupę. Zresztą kto lubi przez całe życie być porównywany ze swoimi rodzicami?


A.S.: Kiedy miałeś pięć lat, podeszła do nas na ulicy jakaś pani. Pochyliła się nad tobą i powiedziała: „O, jaki śliczny mały Seniuk”. Dostałeś szału. Zacząłeś tupać i krzyczeć: „Ja nie chcę być Seniuk! Ja jestem Małecki!”.

 

Polecamy też: O walce z rakiem, pokazywaniu golizny i ruganiu profesorów. Anna Seniuk z córką napisały książkę

 

 

3/8
Anna Seniuk z synem, Grzegorzem Małeckim, "Viva!" grudzień 2012
Copyright @Olga Majrowska
3/8

– Wierzy Pani w siebie?
A.S.: Mam z tym kłopot, bo moja mama wpoiła we mnie takie przekonanie, że jestem niedoskonała. Nigdy mnie nie pochwaliła. Nawet jak odnosiłam sukcesy w Krakowie, zdobywałam nagrody  i miałam piękne recenzje. A kiedy wybrano mnie na Miss Juwenaliów, zadzwoniłam do mamy i powiedziałam jej o tym, usłyszałam w słuchawce: „Chyba żartujesz? Ciebie?”.


– Anna Seniuk też jest taka ostra?
G.M.: Nie. Ale jest oszczędna, jeśli chodzi o komplementy, dlatego kiedy już pochwali, to ma to dużą wagę.

– Macie jakieś wspólne plany?
A.S.: Jesteśmy w trakcie realizacji sztuki, w której ja zagram matkę, a Grzegorz syna.
G.M.: Tak dla odmiany (śmiech).

– Teraz się Pani syna nie wyprze ani on Pani. Boicie się wzajemnej oceny?
G.M.: Myślę, że to już mi przeszło. Ale kiedyś miałem ogromny stres i nie chciałem, żeby mama oglądała mnie na scenie.

– Liczy się Pan ze zdaniem matki?
G.M.: Niezwykle sobie cenię zdanie matki jako aktorki. Nigdy tego nie ukrywałem.


– A zdanie matki jako matki? Wtrąca się w wychowanie wnuków?
G.M.: Oczywiście, że się wtrąca. Która matka się nie wtrąca? Ale robi to na tyle dyskretnie, że mi to nie przeszkadza.


 

4/8
Anna Seniuk z synem, Grzegorzem Małeckim, "Viva!" grudzień 2012
Copyright @Olga Majrowska
4/8

– A jaka jest matka?

 

G.M.: Inna, niż wszystkim się wydaje. Ludzie wciąż widzą w niej ciepłą, otwartą i lekko stukniętą Madzię z „Czterdziestolatka”, stojącą ciągle w kuchni i robiącą przetwory na zimę. Tak naprawdę jest bardzo wrażliwą, ale i skrytą osobą. I bardzo niezależną. Nie podąża za trendami, nie ulega pokusom mediów, nie zależy jej zupełnie na bywaniu, kompletnie nie wie, kto gra w serialach, kim jest Nergal i w dalszym ciągu pyta mnie, jak się wycisza dźwięki w komórce. Lubi zniknąć na dwa tygodnie w swojej samotni w Bieszczadach i ma w nosie cywilizację. To jest piękne.  Tylko ciągle czymś się martwi. To taki etatowy zamartwiacz.


A.S.: Mam to po moim ojcu. A najbardziej martwię się, kiedy wszystko gra. Kiedy moi bliscy są zdrowi, mają pracę, pieniądze i jest piękna pogoda. I wtedy ogarnia mnie panika, że coś się stanie. Że jest za dobrze i że ten stan na pewno długo nie potrwa.

 

Polecamy też: Anna Seniuk o samotnej walce z nowotworem: „Nie mówiłam nawet swojemu mężowi”

5/8
Anna Seniuk, "Viva!" kwiecień 2015
Copyright @Robert Wolański
5/8

Co Anna Seniuk i Magda Małecka-Wippich mówiły nam o macierzyństwie?

 

Magda Małecka. [Po urodzeniu córki – przyp. Red.] musiałam postawić granice. Mama była nadaktywna, wyczekiwała w kawiarni pod domem „na wszelki wypadek”, bez przerwy chciała w czymś pomagać, to było nie do zniesienia.

 

A korzysta Pani z macierzyńskich doświadczeń mamy?

 

Magda Małecka: Nie. Mama mówi, że wiele rzeczy zapomniała i musi uczyć się wszystkiego od nowa.

Anna Seniuk: Nie, nie zapomniałam, tylko teraz jest inna szkoła. Pamiętam, jak prowadząca lekarka powiedziała mi, że nie wolno karmić między północą a szóstą rano. Trzymałam się tego rygorystycznie. Przez wiele miesięcy nie spałam w ogóle, ponieważ Grześ był potwornie głodny i całą noc płakał. Byłam tak wykończona, że którejś nocy pomyślałam, czy aby nie udusić mojego ukochanego synka.

 

Polecamy też: Anna Seniuk o samotnej walce z nowotworem: „Nie mówiłam nawet swojemu mężowi”

6/8
Anna Seniuk z córką, Magdaleną Małecką-Wippich, "Viva!" kwiecień 2015
Copyright @Robert Wolański
6/8

Magda Małecka-Wippich o swojej mamie:


Magda: Pewnie myśli pan, że powiem: „Wyjątkową”. I tu muszę czytelników rozczarować – Seniuk była zwyczajną matką. Odprowadziła do szkoły, ugotowała obiad, jak było trzeba, to krzyknęła. A ponieważ obydwoje rodzice byli bardzo aktywni zawodowo, dość szybko musiałam sama zająć się sobą. Dużo czytałam, to do tej pory moja wielka pasja, poza tym zawsze chodziłam do drugiej szkoły na zajęcia muzyczne.


Anna Seniuk: Byłam „kobietą pracującą”. Wieczorem, kiedy jest zwykle rodzinny czas, kolacja, kładzenie dzieci, opowiadanie bajek, mnie nie było. Był ojciec. Starałam się za to, żebyśmy przynajmniej wakacje zawsze spędzali razem.


Magda: Wychowywałam się jak większość rówieśników. Nie mieliśmy willi z basenem, nie było czerwonych dywanów, celebryctwa. Mieszkałam w bloku, bawiłam się na trzepaku. Nie czułam, żeby nasza rodzina czymś różniła się od innych, dopóki nie dopadła nas duża popularność mamy. Kiedyś na wakacjach poszłam zwiedzić z mamą latarnię morską. Kiedy byłyśmy na górze, weszła za nami wycieczka, ze 100 osób. Każdy chciał autograf. Znalazłyśmy się w pułapce. To był koszmar. Napieranie ludzi na wąskich schodach. Czułam się osaczona.

7/8
Anna Seniuk z córką, Magdaleną Małecką-Wippich, "Viva!" kwiecień 2015
Copyright @Robert Wolański
7/8

Pani skazała dzieci na bycie artystami?
 

Anna Seniuk: Ojciec Grzegorza i Magdy jest kompozytorem, zatem naturalną koleją rzeczy dzieci poszły do szkoły muzycznej. Niekoniecznie po to, by zostać wirtuozami, ale by poszerzyć horyzonty i móc w przyszłości czerpać radość z muzyki. Ja sama uczyłam się gry na fortepianie i do tej pory przydaje mi się to w zawodzie. Chociaż tak naprawdę szkoła muzyczna jest w pierwszych latach głównie szkołą dla rodziców. Codzienne siedzenie przy fortepianie, egzekwowanie ćwiczenia gam i wprawek, wożenie na lekcje, denerwowanie się podczas koncertów szkolnych… Grzegorz zamykał się w swoim pokoju i ćwiczył pilnie, ale potem okazało się, że nagrywał gamy na magnetofon, a sam szedł na podwórko i grał w piłkę. Magda dość szybko odkryła radość z grania i nie trzeba jej było pilnować.
Magda: Zawsze chciałam grać na wiolonczeli albo na fortepianie. Nie wiem, jak to się stało, że rodzice zapisali mnie na skrzypce, do tej pory mam do nich o to żal. Całe szczęście, w średniej szkole zamieniłam je na altówkę. W dużej mierze uformował mnie artystyczny dom. Ale późniejsze wybory były moje, osobiste .

8/8
Anna Seniuk z córką, Magdaleną Małecką-Wippich, "Viva!" kwiecień 2015
Copyright @Robert Wolański
8/8

Trudne rozmowy o dorastaniu

 

Magda Małecka: Moim zdaniem właśnie dzięki temu, że się wyprowadziłam, nasze kontakty wreszcie stały się normalne! Odcięcie pępowiny dobrze robi obydwu stronom.

 

Anna Seniuk: Dziś możemy sobie wszystko powiedzieć. Fajne rzeczy i przykre. Jest między nami czysta relacja, nie musimy udawać. Zbliżyłyśmy się do siebie już jako dorosłe kobiety. Na pewno bardzo nam pomógł wyjazd do Ameryki przed dwoma laty. Zadzwonił zagraniczny menedżer i zaproponował, żebyśmy razem wystąpiły w USA i Kanadzie.

 

Polecamy też: Anna Seniuk o samotnej walce z nowotworem: „Nie mówiłam nawet swojemu mężowi”

 

Jak wyglądają ich relacje teraz? Czy patrzą teraz na niektóre sprawy z dystansu?


Anna: Kiedy Magda pod koniec studiów wyprowadziła się z domu, nasze kontakty osłabły. Powiedziała mi: „Mamo, będziesz mieć teraz syndrom matki bez dziecka”. Miała rację, tęskniłam ogromnie. Na szczęście w szkole teatralnej, gdzie uczę, mam wokół siebie ukochanych studentów, którzy mnie wspierają, cieszą, denerwują – jak w rodzinie!


Magda: A moim zdaniem właśnie dzięki temu, że się wyprowadziłam, nasze kontakty wreszcie stały się normalne! Odcięcie pępowiny dobrze robi obydwu stronom.


Anna: Dziś możemy sobie wszystko powiedzieć. Fajne rzeczy i przykre. Jest między nami czysta relacja, nie musimy udawać. Zbliżyłyśmy się do siebie już jako dorosłe kobiety. Na pewno bardzo nam pomógł wyjazd do Ameryki przed dwoma laty. Zadzwonił zagraniczny menedżer i zaproponował, żebyśmy razem wystąpiły w USA i Kanadzie.

 

 

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Aktorka żyje eko, chce zmieniać i chronić świat! „Nabrudziliśmy, musimy posprzątać, to nasz obowiązek. Albo zginiemy”, mówi MAJA OSTASZEWSKA. Antropolożka, wykładowczyni. Jak być matką, uczyła się od… szympansów - JANE GOODALL. TOMASZ MICHNIEWICZ: „W masowym wydaniu turystyka jest niszczycielską siłą, za co biorę częściową odpowiedzialność”, mówi. A także: słoni jest coraz mniej, coraz częściej rodzą się bez słoniowych ciosów. Czy można im skutecznie pomóc? W świecie zwierząt: Ferenstein-Kraśko, Sarapata, Zgrabczyńska, Olbrychscy, Tuszyńska, Urbańska, Jemioł, Dowbor… Zwierzęta są dla nich jak rodzina.