Justyna Steczkowska, Viva! 26/2019
Fot. Zdjęcia Magdalena Łuniewska/buku team
TYLKO U NAS!

Justyna Steczkowska: „Byłam na dnie rozpaczy. To nigdy nie jest wina Boga”

„Nasze nieszczęście jest spowodowane najczęściej konsekwencją naszych czynów”

Redakcja VIVA! 25 grudnia 2019 13:50
Justyna Steczkowska, Viva! 26/2019
Fot. Zdjęcia Magdalena Łuniewska/buku team

Justyna Steczkowska na scenie jest już od 25 lat! Uwierzycie? Jej życie to sukcesy, płyty, nagrody. Ale też dramaty. Śmierć ojca, choroba męża, wylew matki. Jak sobie z tym radzi? Dlaczego nie boi się kryzysów? O duszy, skradzionych pieniądzach i kryzysach w rozmowie z Romanem Praszyńskim w nowej VIVIE!

Justyna Steczkowska w VIVIE!

Obchodzisz 25 lat kariery. Liczysz od pamiętnej „Szansy na sukces”?

Wszyscy każą mi liczyć od „Szansy na sukces”. Ale rocznica przypada pomiędzy „Szansą na sukces” a moją pierwszą płytą „Dziewczyna Szamana”. Ludzie zauważyli mnie, kiedy zaśpiewałam „Boskie Buenos” Kory. Wtedy były tylko dwa programy TV, więc co najmniej pół Polski siedziało i oglądało „Szansę…” w czasie niedzielnego obiadu.

Wystąpiłaś w „Szansie na sukces” dla mamy swego ówczesnego chłopaka?

Nie tyle dla niej, co dzięki niej, bo przekonała mnie, że warto spróbować. Któregoś dnia, siedząc i malując gliniane guziki, żeby jakoś zarobić na czynsz, usłyszałam o kolejnych eliminacjach. To był finansowo ciężki czas dla mnie. Schudłam 10 kilogramów, bo jadłam tylko wtedy, kiedy miałam pieniądze, a to była raczej rzadkość. Grałam w klubach za grosze, bo kochałam śpiewać. Honorarium ledwo starczało na taxi w nocy, bo autobusy już nie kursowały o tej porze. Daleko od rodzinnego domu musiałam sobie poradzić sama. Bywało ciężko, ale z perspektywy czasu doceniam swoją odwagę i siłę i to, że pomimo
wszystko nie pogrzebałam swoich marzeń.

Pierwsze zarobione 100 milionów?

100 milionów, ha, ha, ha… starej waluty. Dzisiaj ile by to było? Dziesięć tysięcy złotych. Poszłam do banku z tatą, tata przyszedł z walizką na szyfr (śmiech). Pani wyłożyła pieniądze na ladę, tata włożył do walizki i poszliśmy szczęśliwi i dumni do domu.

I co z tą kasą?

Tata zrobił dach w naszym domu w Stalowej Woli. Byłam pierwszą osobą w rodzinie, która zarobiła pieniądze wystarczające na jego naprawę. Jak zaczęliśmy dach, to potem już zaczął się remont całości. Przeznaczyłam wszystkie swoje pieniądze na jego odnowę.

Miałaś dwadzieścia parę lat i zostałaś numerem jeden w kraju. To musiało się jakoś odbić na Twojej psychice. Balety, alkohol…

Balety!? Nie (śmiech). Ja w tamtym czasie nie piłam w ogóle, po tym jak moi przyjaciele upili mnie na 18. urodzinach. Cieszyłam się tym dniem, piłam wszystko, co mi dawali. Następnego dnia rano obudziłam się w moim wynajętym pokoju, byłam sama. Miałam takiego kaca, że nie mogłam ruszyć nogą ani ręką. Wydawało mi się, że straciłam czucie. Byłam naprawdę przerażona. To zniechęciło mnie do zakrapianych imprez na całe życie. Teraz grubo po czterdziestce szczytem mojego alkoholowego szczęścia jest lampka wina na dobre samopoczucie z przyjaciółmi (śmiech). Delikatnie, elegancko i z klasą.

Kokainy też unikasz?

Napatrzyłam się w młodości na prawdziwe tragedie ludzi w środowiskach muzycznych. Widziałam, jak narkotyki zabijają w nich kreatywność, inteligencję, ducha… Najlepsza lekcja życia i ostrzeżenie, żeby nigdy nie wpaść w ich szpony. Moim jedynym nałogiem jest mała czarna (śmiech). Kocham małe czarne espresso. Po prostu kocham!

(...)

Pamiętasz, co śpiewałaś w Eurowizji?

Piosenkę „Sama”.

Śpiewałaś: „Poczułam się tak marnie, jakby dobry Bóg nie lubił…

…pcheł” – piękny tekst Wojciecha Waglewskiego. Dzisiaj odczuwam go zupełnie inaczej…

Miałaś okresy, kiedy czułaś, że Bóg Cię opuścił? Że jesteś na dnie rozpaczy?

Byłam na dnie rozpaczy, to prawda, ale czy myślałam o tym, że Bóg mnie opuścił? Nie… Zawsze wtedy myślę, gdzie popełniłam błąd, gdzie zgubiłam samą siebie… To nigdy nie jest wina Boga. Wiem, że ludzie uwielbiają zwalać swoje nieszczęścia na innych, ale to jest zawsze droga donikąd. Nasze nieszczęście jest spowodowane najczęściej konsekwencją naszych czynów. Naszym sposobem postrzegania świata, braku miłości i zrozumienia.

Nie przez nas umiera bliska osoba…

To prawda, ale jeśli wiesz, że śmierć jest tylko zamianą światów, to przyjmujesz to z pokorą i zrozumieniem. To jest strata dla ciebie, tutaj, nie dla tego, kogo dusza wraca tam, skąd przyszła po kolejnych doświadczeniach.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 26/2019?!

Jego spektakularny powrót poprzedziło siedem lat aktorskiego „niebytu”. Co się działo z Pawłem Wilczakiem?

Paweł Wilczak, VIVA! 26/2019
Fot. Mateusz Stankiewicz/ SameSame

Donald Tusk w autobiografii – „Szczerze” odsłania kulisy wielkiej polityki, życia prywatnego i swojej duszy.

Donald Tusk, VIVA! 10/2007
Fot. Robert Murawiecki

Iwona Bielska i Mikołaj Grabowski – razem w życiu i na scenie od 36 lat. Przywilej… a może nie?

Iwona Bielska, Mikołaj Grabowski, VIVA! 26/2019
Fot. Olga Majrowska

Nowa VIVA! od 27 grudnia w kioskach!

Justyna Steczkowska, Viva! 26/2019, okładka
Fot. Zdjęcia Magdalena Łuniewska/buku team

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ADAMOWICZ, EGURROLA, FIGURA, GOLCOWIE, KUSZYŃSKA, SOYKA, NIEDENTHAL… w osobistych wspomnieniach o bliskich ich sercu miejscach. Według DOMINIKI KULCZYK świat zmieni tylko „czuła rewolucja”? Ważny głos w sprawie wykluczenia kobiet. „Wciąż mnie zaskakuje” – profesor JERZY BRALCZYK o języku polskim. W sentymentalną PODRÓŻ do nadbałtyckich kurortów zabierają nas m.in. CIERNIAK-MORGENSTERN, RODOWICZ, IWASZKIEWICZ.