Na scenie tworzyły duet, którego muzyczna harmonia zachwycała publiczność. Za kulisami tej niezwykłej więzi nie zawsze jednak panowała sielanka. Paulina Przybysz zdecydowała się na szczere wyznanie o relacji ze starszą siostrą Natalią. Były trudne emocje, kłótnie i chwile, gdy zapadało między nimi milczenie. Dziś artystka odsłania mniej znane oblicze ich siostrzanej historii.
WIDEO…
Paulina Przybysz szczerze o relacji z Natalią. Nie zawsze było idealnie
Łączy je znacznie więcej niż nazwisko. Wspólny dom, muzyczna wrażliwość, sceniczne doświadczenia i historia, której nie sposób oddzielić od ich artystycznych biografii. W rodzinie Przybyszów muzyka była czymś więcej niż pasją — stanowiła naturalną część codzienności. W ich warszawskim domu śpiew rozbrzmiewał niemal nieustannie. Mama, Anna, wykonywała utwory Édith Piaf i Hanki Ordonówny, czasem wychodząc na balkon, by śpiewać przy akompaniamencie akordeonu sąsiada. Tata, Jacek, grał na gitarze, a córki od najmłodszych lat dorastały w świecie jazzu, soulu i gospel. Rodzinne muzykowanie szybko wykroczyło poza cztery ściany — Przybyszowie występowali razem podczas uroczystości kościelnych i koncertów organizowanych dla podopiecznych Monaru. Jak wspominali po latach w rodzinnym wywiadzie dla VIVY! w 2025 roku, wspólne śpiewanie było nieodłącznym elementem ich życia.
To właśnie w takiej atmosferze kształtowały się muzyczne osobowości Natalii i Pauliny. Zanim podbiły serca publiczności jako Sistars, zdobywały pierwsze sceniczne doświadczenia w klubach jazzowych. Paulinie wróżono przyszłość wiolonczelistki, jednak fascynacja jazzem okazała się silniejsza. „Paulina jest młodsza od Natalii i miała szansę zostać wiolonczelistką, ale rozpoczęła się kariera Sistars. Wcześniej obie śpiewały w klubach jazzowych, choć uczniów obowiązywał zakaz grania w knajpach. Ale w szkole na Bednarskiej nauczyciel, basista, sam tam grał wieczorami i zaprosił je do wspólnego występowania (śmiech). Grali w Muzie, a potem w innych klubach. Paulina w wieku 16 lat grała już koncerty za pieniądze”, mówił nam Jacek Przybysz.
Przełom w karierze sióstr przyszedł wraz z sukcesem zespołu w Opolu w 2004 roku, gdzie zachwyciły publiczność utworem „Sutra”. „Zawsze marzyłam, żeby być piosenkarką, zwłaszcza jak usłyszałam Mariah Carey śpiewającą: „I can’t live, if living is without you”. A jak zobaczyłam film „Bodyguard”, to było już przesądzone. Cały czas myślałam o strojach Whitney Houston…”, mówiła wówczas Paulina w rozmowie z VIVĄ!.
Czytaj też: Rodzina Przybyszów ucieka od zgiełku miasta. Zobacz, jak wygląda ich życie na wsi
Paulina i Natalia Przybysz przez lata tworzyły jeden z najbardziej rozpoznawalnych siostrzanych duetów polskiej sceny muzycznej. Ich głosy doskonale ze sobą współbrzmiały, a sceniczne porozumienie sprawiało wrażenie niemal instynktownego. I choć po zakończeniu działalności Sistars siostry rozwijały własne kariery, to do dziś obie nadal z radością spotykają się na scenie. Jednak za harmonią, którą publiczność znała z ich występów, kryła się relacja niepozbawiona trudniejszych rozdziałów. Bo choć muzyka łączyła je od dzieciństwa, siostrzana bliskość nie zawsze oznaczała zgodę
Paulina Przybysz wróciła do nich w rozmowie z Michałem Misiorkiem dla Plejady. Zapytana o więź ze starszą siostrą, nie próbowała kreślić obrazu rodzinnej idylli. Przyznała, że choć zawsze miały dobrą relację, zdarzały się również momenty, w których wzajemne porozumienie wystawiane było na próbę. „Wyszłyśmy z tego samego domu. Podobne rzeczy nas kształtowały, podobne rzeczy miały na nas wpływ. A przynajmniej tak wydawało nam się przez wiele lat. Jednak sam fakt, że Natalia jest starsza, a ja młodsza, a także to, że każda z nas ma trochę inną konstrukcję umysłu, sprawia, że jesteśmy od siebie różne. Dziś bardzo dobrze widzimy, że zupełnie inaczej przeżywamy życie i odczuwamy rzeczywistość. Każda z nas jest innym człowiekiem”, opowiada Paulina Przybysz.
Siostry Przybysz miewały trudne chwile. Dochodziło nawet do okresów milczenia
Najbardziej osobisty fragment rozmowy dotyczył kłótni. Dziennikarz zapytał Paulinę wprost, czy zdarzało się, że ona i Natalia przestawały ze sobą rozmawiać. Odpowiedź była jednoznaczna: tak, takie sytuacje miały miejsce.
Wokalistka nie próbowała nadawać tym doświadczeniom dramatycznego wymiaru. Przeciwnie, przypomniała, że są rodzeństwem, a więc ich relacja, podobnie jak inne rodzinne więzi, nie jest wolna od sporów.
„Tak, ale nasza relacja miała też jakieś wzloty i upadki. Niemniej uważam, że te upadki zawsze prowadziły do jeszcze większych wzlotów”, dodawała.
Paulina Przybysz ujawnia, jak dziś dogaduje się z Natalią. Wiele się zmieniło
Choć wspomnienia o kłótniach mogłyby sugerować chłodniejszy rozdział w rodzinnej historii, dalsza część wyznania przynosi zupełnie inny obraz. Paulina Przybysz uważa, że właśnie teraz jej relacja z Natalią jest najlepsza. Jak wyjaśniła w wywiadzie, obie wykonały znaczącą pracę nad sobą. Dziś nie patrzy na starszą siostrę wyłącznie przez pryzmat wspólnego dzieciństwa czy zawodowych doświadczeń. Mówi także o odkrywaniu siebie nawzajem jako dorosłych kobiet.
„[…] Wydaje mi się, że teraz jest między nami najlepiej. Każda z nas wykonała sporą pracę nad sobą. Czuję, że jesteśmy w fazie wzajemnej fascynacji sobą jako dorosłymi kobietami. Myślę też, że kiedy rozmawiamy ze sobą, mamy jakiś osobliwy język, poczucie humoru i skróty myślowe, których nie da się zastąpić niczym, i to też przejawia się w naszej synchronizacji wokalnej i improwizacjach, które intuicyjnie uzupełniają przestrzeń w muzyce”, dodawała artystka.
Siostry Przybysz wciąż są ze sobą mylone. Paulina zdradziła zaskakujące sytuacje
Ich podobieństwo od lat bywa źródłem zabawnych, ale czasami również irytujących sytuacji. Paulina przyznała, że nadal zdarza się, iż ludzie zwracają się do niej imieniem Natalia. Co zaskakujące, pomyłki popełniają nawet osoby, które spędzają z nią dużo czasu i doskonale wiedzą, z kim rozmawiają.
W przeszłości nie zawsze przyjmowała takie sytuacje z uśmiechem. Zdarzało się, że irytowały ją szczególnie pomyłki dziennikarzy. Dziś podchodzi do sprawy z większym dystansem, mając świadomość, że najczęściej nie stoją za tym złe intencje.
Bywało też znacznie poważniej. Paulina potwierdziła, że dochodziło do sytuacji, w których możliwość jej festiwalowego występu ograniczał fakt, że w wydarzeniu uczestniczyła już Natalia. Obecnie siostry występują jednak przeważnie na różnych imprezach. Co więcej, wypracowały własne zasady dotyczące wspólnych przedsięwzięć. Zanim w organizację projektu zaangażują się menedżerowie i pozostałe osoby, najpierw same ustalają, na co mają ochotę i czego nie chcą robić. „Zawsze byłam i wciąż jestem ciekawa tego, co nagrywa Natalia. Natomiast chyba nigdy żadna z nas nie podchodziła do tego na zasadzie rywalizacji. Raczej kombinowałyśmy, co zrobić, by nie wydać płyty tego samego dnia. Czasem dochodzi do zabawnych sytuacji”, dodawała w rozmowie z Michałem Misiorkiem dla Plejady.
Jest w tej historii również miejsce na humor. Gdy Paulina obcięła włosy i zaczęła przypominać fryzurą Natalię, starsza siostra wraz z fryzjerką Jagą Hupało zdecydowała się na blond. Paulina żartowała później nawet z pomysłu, by obie ogoliły głowy na dwa milimetry, jeszcze bardziej utrudniając innym ich rozpoznawanie.
_____________________
Bo choć życie nie zawsze pozwalało im śpiewać jednym głosem, siostrzana więź okazała się silniejsza niż wszystkie fałszywe nuty. I być może właśnie w tym tkwi jej największa siła — że po latach wzlotów, upadków i milczenia Natalia i Paulina wciąż potrafią odnaleźć harmonię, której nie da się ani wyreżyserować, ani nauczyć.