Paulina Chylewska i Marcin Feddek tworzą jeden z najtrwalszych związków w polskim show-biznesie. Choć rzadko dzielą się szczegółami życia prywatnego, ich historia jest jak z filmu. Zaczęło się od wspólnej studniówki, a dziś mają na koncie ponad 20 lat małżeństwa. Oboje są dziennikarzami i mieszkają w Warszawie.
WIDEO…
Kim jest Paulina Chylewska? Kariera i życie prywatne
Paulina Chylewska urodziła się 15 października 1978 roku. Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Pracowała w TVP i Polsacie, a jej profesjonalizm i wyważony styl prowadzenia programów przyniosły jej sympatię widzów.
Po dłuższej przerwie Chylewska wróciła do TVP, co odbiło się szerokim echem w branży medialnej. Choć w mediach społecznościowych nie brakuje jej zawodowych relacji, prezenterka bardzo rzadko dzieli się informacjami dotyczącymi życia prywatnego.
ZOBACZ TEŻ: „Czasami mam żal, że nie dano mi szansy”. TYLKO W VIVIE! córka Ewy Błaszczyk wróciła do bolesnych wspomnień
Paulina Chylewska i Marcin Feddek. Historia miłości
Marcin Feddek, prywatnie mąż Pauliny Chylewskiej, również jest dziennikarzem – specjalizuje się w tematyce sportowej. W 2017 roku ponownie dołączył do tej samej redakcji, co jego żona. Choć oboje pracują w mediach i często pojawiają się publicznie, ich relacja pozostaje daleka od medialnego rozgłosu.
Feddek rzadko udziela wywiadów, a temat jego życia prywatnego pozostaje niemal zupełnie nieeksponowany. Takie podejście para utrzymuje konsekwentnie przez lata.
Wiemy jednak, że ich historia miłosna rozpoczęła się jeszcze przed maturą – poznali się tuż przed studniówką. Oboje pochodzą z Bydgoszczy i właśnie tam rozpoczęła się ich relacja, która przetrwała próbę czasu. Ślub wzięli w 2003 roku. Związek Chylewskiej i Feddka opiera się na silnych fundamentach: wzajemnym wsparciu, lojalności i zrozumieniu. Mimo że mijają już dekady od momentu, gdy po raz pierwszy się spotkali, ich uczucie wciąż trwa i nie słabnie.
Paulina Chylewska i Marcin Feddek doskonale wiedzą, jak połączyć życie prywatne z zawodowym. Oboje pracują w dziennikarstwie sportowym, wychowują dwie córki i dzielą pasję do piłki nożnej. Kilka miesięcy temu w rozmowie z „Pytaniem na Śniadanie” zdradzili, jak wygląda ich codzienność w czasie mundialu, dlaczego zdarza im się spierać przed telewizorem i komu kibicują podczas mistrzostw świata.
Za Pauliną Chylewską i Marcinem Feddekiem wyjątkowo intensywne dni. Mistrzostwa świata oznaczały dla dziennikarskiego małżeństwa dziesiątki meczów, analizy i pracę do późnych godzin nocnych. Ze względu na różnicę czasu niektóre spotkania odbywały się wtedy, gdy większość Polaków spała. Do tego dochodziło wychowanie dwóch córek i codzienne obowiązki.
Nieobecność reprezentacji Polski na mundialu, choć rozczarowująca, miała dla małżonków pewien praktyczny plus. Oboje mogli pracować ze studia w kraju, bez konieczności wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Nie oznaczało to jednak, że łatwo było im znaleźć czas dla siebie. „Groziły nam wyjazdy do Stanów w przypadku, kiedy Polacy będą grać na mundialu. Więc biorąc pod uwagę, że zostajemy w kraju, jest nam odrobinę łatwiej. Ale rzeczywiście nie jest to łatwa logistyka, bo na przykład już w sobotę ja kończę pracę mniej więcej około 2.30 w nocy, przyjeżdżam do domu po to, żeby obudzić Marcina, który jedzie komentować mecz o 3.30 czy o 4.00”, opowiadała Paulina Chylewska.
Zdarzało się jednak, że małżonkowie spotkykali się nie tylko w domu, ale również przed kamerami. „Tak się składa, że chyba parę razy będziemy razem w studiu, gdzie Paulina prowadzi, a ja robię analizy, więc gdzieś tam się zazębiamy momentami, a momentami się rozjeżdżamy kompletnie. Różnie to będzie”, przyznał Marcin Feddek w „Pytaniu na Śniadanie”.
Wspólna pasja i praca w tej samej branży nie oznaczają, że małżonkowie zawsze mają identyczne zdanie. Przeciwnie! Oglądanie meczów ukochanego Liverpoolu potrafi wywołać między nimi całkiem żywiołową dyskusję. Szczególnie gdy w grę wchodzą kontrowersyjne decyzje sędziowskie. „Ale kłócimy się też, na przykład: «Był spalony? Nie, nie było». Ja mówię: «Jak nie było, jak był». Przychodzi sędzia, przychodzi VAR, jest spalony”, żartowała Paulina Chylewska. Jak widać, nawet poza telewizyjnym studiem oboje nie przestają analizować boiskowych wydarzeń. A ponieważ każde z nich zna się na futbolu, trudno liczyć na to, że druga strona bez dyskusji przyzna rację.
CZYTAJ TEŻ: „Czasami mam żal, że nie dano mi szansy”. TYLKO W VIVIE! córka Ewy Błaszczyk wróciła do bolesnych wspomnień
Źródło: Plejada