Mirek ze „Złotopolskich” podbił serca widzów, a potem zniknął z ekranów. Tak zmienił się po latach Radosław Elis
„Złotopolscy” przynieśli mu popularność, ale Radosław Elis nie zatrzymał się w świecie telewizji. Dziś ma 51 lat, za sobą wiele teatralnych ról, a Poznań stał się dla niego nie tylko miejscem pracy, lecz także domem. Sam nie ukrywał, komu zawdzięcza to, co udało mu się osiągnąć.

Był u progu wielkiej kariery, gdy rola w „Złotopolskich” otworzyła przed nim drzwi do popularności. Jako Mirek Gabriel szybko zdobył sympatię widzów, ale jego historia na ekranie zakończyła się w sposób, którego trudno było się spodziewać. Dziś Radosław Elis ma 51 lat i wciąż występuje — choć jego zawodowe życie przeniosło się w zupełnie inne miejsce.
Radosław Elis zdobył popularność jako Mirek Gabriel w „Złotopolskich”
Dla wiernych widzów „Złotopolskich” był jedną z tych postaci, których nie sposób pomylić z nikim innym. Radosław Elis pojawił się w serialu jako Mirek Gabriel — syn Marty i Wiesława Gabrielów, granych przez Ewę Ziętek i Pawła Wawrzeckiego. Rola szybko przyniosła młodemu aktorowi popularność i sprawiła, że jego twarz zaczęła być rozpoznawalna przez szeroką publiczność.
A wszystko działo się w momencie, gdy jego zawodowa historia właściwie dopiero się zaczynała. Elis studiował jeszcze w Akademii Teatralnej w Warszawie, którą ukończył w 1998 roku, a jednocześnie stawiał pierwsze kroki na scenie stołecznego Teatru Narodowego. Teatr dawał mu możliwość rozwijania aktorskiego warsztatu, ale to właśnie „Złotopolscy” otworzyli przed nim drzwi do popularności.
W serialu losy Mirka coraz mocniej splatały się z Weroniką, graną przez Agnieszkę Sitek. Para spodziewała się dziecka i mogło się wydawać, że Gabriel pozostanie jednym z bohaterów tej historii na dłużej. Nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć się później


serial, Polska 2000
rez. Radosław Piwowarski
scena z: Alina Janowska, Radosław Elis fot. Mikulski/AKPA
Serialowy Mirek zostawił ciężarną Weronikę i wyjechał do Ameryki
Wszystko zmieniło się w chwili, gdy kariera Radosława Elisa zaczęła nabierać rozpędu. Przed aktorem pojawiły się nowe zawodowe możliwości, a wraz z nimi przyszedł moment pożegnania ze „Złotopolskimi”. Scenarzyści musieli więc odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie: co zrobić z Mirkiem Gabrielem? Zdecydowali się na rozwiązanie, które mogło zaskoczyć widzów.
Mirek nagle wyjechał do Ameryki. Nie uprzedził Weroniki, nie pożegnał się z nią, choć jego partnerka spodziewała się dziecka. W jednej chwili wspólna przyszłość bohaterów stanęła pod znakiem zapytania, a dla Radosława Elisa oznaczało to zamknięcie ważnego serialowego rozdziału. To, co dla widzów było nagłym i dramatycznym zwrotem w życiu Mirka i Weroniki, miało więc swoje źródło poza ekranem.
Radosław Elis żegnał się z Mirkiem Gabrielem, ale nie z aktorstwem. Przed kamerą miał pojawić się jeszcze nie raz, choć z czasem jego zawodowa droga zaczęła prowadzić go w innym kierunku.

Radosław Elis pojawiał się później w kolejnych produkcjach
Aktor nadal pojawiał się na ekranie, choć już z mniejszą regularnością. W jego dorobku znalazły się takie produkcje jak „Sposób na Alcybiadesa”, „Wszystkie pieniądze świata”, „Twarze i maski” czy „Pierwsza miłość”, a także „Przyjaciółki”.
Z czasem coraz wyraźniej było jednak widać, że jego zawodowa historia pisze się gdzie indziej. Radosław Elis nie zrezygnował z aktorstwa — zmieniło się przede wszystkim miejsce, w którym można było go oglądać.
Światła telewizyjnego planu coraz częściej ustępowały miejsca teatralnym reflektorom. I choć dla wielu widzów na zawsze pozostał Mirkiem Gabrielem ze „Złotopolskich”, swoją dalszą karierę konsekwentnie rozwijał na scenie. To właśnie teatr stał się jednym z najważniejszych miejsc jego zawodowej działalności.
Od 2002 roku Radosław Elis związany był z Teatrem Nowym w Poznaniu, gdzie przyszło mu mierzyć się z bohaterami należącymi do zupełnie różnych teatralnych światów. Wcielał się w Raskolnikowa w „Zbrodni i karze”, Segismunda w „Życie jest snem”, Artura w „Tangu”, a także Don Juana w „Don Juanie”. Kolejne role budowały jego sceniczny dorobek, a w 2011 roku przyniosły również ważne wyróżnienie — Radosław Elis został uhonorowany Medalem Młodej Sztuki. Na jego teatralnej drodze nie zabrakło także wielkich muzycznych produkcji. W Teatrze ROMA w Warszawie zagrał Chrisa, głównego bohatera musicalu „Miss Saigon”. Brał również udział w wielu innych spektaklach i widowiskach muzycznych, wśród których znalazł się m.in. „Sen nocy letniej” w reżyserii W. Kościelniaka.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Nowy, ważny rozdział w zawodowym życiu Radosława Elisa rozpoczął się w maju 2016 roku. To właśnie wtedy pojawił się na deskach Teatru Muzycznego w Poznaniu w spektaklu „Księżniczka czardasza”, wcielając się w postać Feriego. Jak się okazało, nie była to jedynie krótka przygoda ze sceną tego teatru. Od sierpnia 2018 roku Radosław Elis jest stałym pracownikiem Teatru Muzycznego w Poznaniu. Przez kolejne lata mierzył się tam z bardzo różnymi bohaterami. Jako Guido Contini występował w „Nine”, w „Footloose” wcielał się w pastora Shawa Moora, a w „Rodzinie Addamsów” powierzono mu role Gomeza i Lurcha.
Na tym lista się nie kończy. W „Virtuoso” Radosław Elis pojawiał się jako Władysław Górski oraz Józef Piłsudski, natomiast w „Irenie” wcielał się w Adama. Role zmieniały się, podobnie jak sceniczne historie i bohaterowie, ale jedno pozostało niezmienne — aktorstwo nadal zajmuje ważne miejsce w jego zawodowym życiu. Tyle że dziś publiczność spotyka go przede wszystkim tam, gdzie wszystko rozgrywa się na żywo: na teatralnej scenie.

Radosław Elis o rodzinie
Z czasem Poznań przestał być dla Radosława Elisa jedynie miastem związanym z zawodowymi obowiązkami. Zaczął oznaczać dla niego znacznie więcej — dom, rodzinę i miejsce, w którym stopniowo zapuszczał korzenie. Aktor opowiadał o tym w rozmowie z Poznań NaszeMiasto.pl. Jak przyznał, przełomowym momentem były narodziny jego pierwszej córki. „Poznań urósł do rangi mojego rodzinnego miasta sześć lat temu. Wtedy właśnie urodziła się moja pierwsza córka... Powoli zakorzeniam się i choć lubię być w ruchu, to coraz bardziej doceniam znaczenie własnego domu, przede wszystkim w sensie rodziny, sąsiadów, miejsc, w których się bywa”, opowiadał w 2011 roku. Elis podkreślał również, że dobrze czuje się w Poznaniu i ceni jego mieszkańców za gospodarność, dumę oraz charakterystyczną autonomię względem reszty kraju.
Za zawodowymi sukcesami Radosława Elisa kryje się jednak jeszcze jedna, znacznie bardziej osobista historia. W rozmowie z Poznań NaszeMiasto.pl aktor nie ukrywał, że czasem zdarza mu się tęsknić za dawną swobodą, brakiem obowiązków czy nadmiarem wolnego czasu. Szybko jednak zestawił te wspomnienia z samotnością, której wcześniej często doświadczał.
Jednocześnie jasno podkreślił, jak ogromne znaczenie mają dla niego najbliżsi. Jak sam stwierdził, bez nich nie osiągnąłby w zawodzie aktora tego, co udało mu się osiągnąć. I właśnie za to pozostaje im bardzo wdzięczny. „Czasem tęsknię za swobodą, brakiem obowiązków, nadmiarem wolnego czasu... Ale wtedy przypomina mi się, jak często byłem samotny. Rodzina jest najcudowniejszym lekarstwem na samotność. I choć zżymam się troszkę, gdy moje trzy panie domagają się całkowitego poświęcenia, to wiem, że bez nich nie osiągnąłbym w zawodzie aktora tego, co udało mi się osiągnąć. Za co jestem im bardzo wdzięczny”, podkreślał.
Życzymy wszystkiego, co najlepsze!

Źródło: Onet, Teatr Muzyczny w Poznaniu, Wikipedia