Wacław Kowalski zapisał się w historii polskiego kina jako niezapomniany Kazimierz Pawlak z kultowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego. Widzowie pokochali go za temperament, poczucie humoru i niezwykłą naturalność. Mało kto jednak wiedział, z jak trudnymi doświadczeniami mierzył się w życiu prywatnym. Śmierć młodszego syna była dla niego ciosem, po którym już nigdy nie wrócił przed kamerę. Dzisiaj, 27 października przypada 36. rocznica śmierci aktora.

WIDEO…

player placeholder

Wacław Kowalski od dzieciństwa mierzył się z tragediami

Choć na ekranie potrafił rozbawić miliony widzów, jego własne życie nie zawsze dawało powody do uśmiechu. Wacław Kowalski już jako nastolatek musiał zmierzyć się z bolesną stratą. Gdy miał 14 lat, jego ojciec, pracujący w kuźni, uległ poważnemu wypadkowi. Odłamek żelaza wbił mu się w oko, a późniejsze powikłania doprowadziły do zapalenia opon mózgowych i śmierci.

Na młodego Wacława spadła wówczas odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. Niedługo później przeżył kolejny dramat. Jego siostra utonęła, porwana przez nurt rzeki.

Zobacz także:

Mimo trudnego dzieciństwa nie porzucił artystycznych marzeń. Od najmłodszych lat przejawiał talent muzyczny i pragnął śpiewać w operze. Obawiał się jednak niepewnej przyszłości artysty, dlatego zdecydował się na naukę w seminarium nauczycielskim.

Jego plany przerwała wojna. Kowalski zaangażował się w działalność konspiracyjną i wstąpił do Armii Krajowej. W tym okresie poznał również Stanisławę Osikowską, która została jego żoną.

Wacław Kowalski
AKPA

Rola Kazimierza Pawlaka odmieniła jego życie. Początkowo nie wszyscy w niego wierzyli

Karierę aktorską rozpoczął dopiero po wojnie. Nie od razu powierzano mu znaczące role. Pierwsze kroki stawiał jako statysta teatralny, a później pojawiał się głównie w epizodach i rolach drugoplanowych.

Wszystko zmieniło się pod koniec lat 60., kiedy otrzymał propozycję zagrania Kazimierza Pawlaka w filmie „Sami swoi”. Co ciekawe, nie był pierwszym kandydatem do tej roli. Jacek Woszczerowicz zrezygnował ze względów zdrowotnych, a wśród rozważanych aktorów znalazł się również Wojciech Siemion.

Decyzja Sylwestra Chęcińskiego początkowo nie spodobała się nawet scenarzyście Andrzejowi Mularczykowi. Gdy dowiedział się o obsadzeniu Kowalskiego, miał powiedzieć żonie: „Zapomnij o tym filmie. To klapa. Koniec, kropka”.

Szybko jednak przekonał się, jak bardzo się pomylił. Po latach przyznawał: „Dziś jestem święcie przekonany, że nikt w całej Polsce nie zagrałby Pawlaka lepiej niż on”.

Początkowo Kowalski czuł się niepewnie u boku uznanego już Władysława Hańczy. Z czasem jednak jego ambicja i chęć dorównania ekranowemu partnerowi stały się dodatkową motywacją. O jego zaangażowaniu na planie pisano w książce Dariusza Koźlenki „Sami swoi. Za kulisami komedii wszech czasów”: „Na planie parł do przodu jak czołg. Rzucał pomysłami, wymyślał dialogi, prosił o kolejne duble, żeby zagrać scenę jeszcze raz, jeszcze lepiej”.

Jerzy Janeczek wspominał z kolei: „Na planie był jak dynamit; nikt nie stworzyłby takiej postaci jak on”. Rola Pawlaka przyniosła Kowalskiemu ogromną popularność. Wystąpił również w kolejnych częściach trylogii: „Nie ma mocnych” i „Kochaj albo rzuć”. Choć poza filmami Chęcińskiego rzadko grał główne role, nawet krótkimi występami potrafił przyciągnąć uwagę publiczności.

CZYTAJ TEŻ: Pamiętacie Steve’a z „Beverly Hills 90210”? Aż trudno uwierzyć, ile lat ma dziś Ian Ziering

Wacław Kowalski
AKPA

Wacław Kowalski był surowym ojcem. Po latach miał do siebie żal

Prywatnie aktor miał wiele wspólnego ze swoim najsłynniejszym bohaterem. Był energiczny, temperamentny, niekiedy porywczy. Jednocześnie bliscy i współpracownicy cenili jego wrażliwość, skromność oraz życzliwość.

Synowie zapamiętali jednak również inną stronę jego charakteru. W ich oczach był ojcem surowym, zasadniczym i zachowującym emocjonalny dystans. To właśnie sposób, w jaki łączył życie rodzinne z zawodowym, stał się później źródłem ogromnych wyrzutów sumienia. Kowalski uważał, że zbyt wiele czasu poświęcał aktorstwu kosztem najbliższych.

Wacław Kowalski
AKPA

Śmierć młodszego syna zmieniła wszystko. Wacław Kowalski wycofał się z życia zawodowego

W 1982 r. rodzinę aktora dotknęła tragedia. Jego młodszy syn, Maciej, zginął w wypadku samochodowym. Pojawiały się również informacje, że mógł popełnić samobójstwo. Dla Kowalskiego była to strata, z którą nie potrafił się pogodzić. Obwiniał siebie, wracając myślami do lat, kiedy praca pochłaniała większość jego czasu.

Dariusz Koźlenko opisał reakcję aktora w książce „Sami swoi. Za kulisami komedii wszech czasów”: „Kowalski winił się za tę śmierć. Uważał, że aktorstwo zabrało mu czas, który powinien poświęcić rodzinie. Odwrócił telewizor ekranem do ściany, zrezygnował z prób w teatrze, nie pojawił się na planie serialu «Dom»”.

Jego nagłe odejście z produkcji postawiło twórców serialu przed trudną decyzją. W dwunastym odcinku musieli uśmiercić granego przez niego dozorcę Popiołka. Jak pisał Koźlenko: „Śmierć serialowego dozorcy to symboliczny koniec Wacława Kowalskiego. Nigdy już nie wyszedł na scenę, nie stanął przed kamerą. Wyciszył się, wycofał i zamknął w sobie”. Aktor nie wrócił już do zawodu, który wcześniej stanowił tak ważną część jego życia.

Po śmierci Wacława Kowalskiego jego dorobek upamiętniono na wiele sposobów. Powstały poświęcone mu pomniki i muzeum, a jego imieniem nazwano także ulicę oraz rondo. Najważniejszym świadectwem jego popularności pozostały jednak role filmowe. Szczególnie Kazimierz Pawlak, którego charakterystyczny sposób mówienia, temperament i nieustające spory z Kargulem zapewniły mu wyjątkowe miejsce w historii polskiej komedii.

CZYTAJ TEŻ: Filmowy Pawlak rozśmieszał miliony, choć sam miał niewiele powodów do radości. Jedna kobieta była jego największym szczęściem

Wacław Kowalski
AKPA