Anna Powierza zdecydowała się opowiedzieć o trudnych doświadczeniach w branży filmowej. Aktorka znana z serialu „Klan” wyznała, że straciła główną rolę w obiecującej produkcji, gdy pojawił się sponsor z dużymi pieniędzmi. Przyznała też, że podobna sytuacja spotkała ją kilkakrotnie. Do szczerej rozmowy skłoniła ją historia Joanny Jabłczyńskiej.
WIDEO…
Anna Powierza straciła główną rolę. Decyzję przekazano jej przez telefon
Anna Powierza od lat występuje w „Klanie”, w którym od 1999 r. wciela się w postać Czesi. Widzowie pamiętają ją również z filmów „Panna Nikt”, „Awantura o Basię” czy „Dzień świra”. Choć aktorka ma na koncie wiele zawodowych doświadczeń, nie wszystkie wspomina dobrze.
W podcaście „Przełomy”, prowadzonym przez Monikę Richardson, Powierza wróciła do sytuacji, która szczególnie ją zabolała. Otrzymała główną rolę w filmie, z którym wiązała duże nadzieje. Wszystko zmienił jeden telefon. Dowiedziała się wówczas, że w produkcji pojawił się sponsor dysponujący znacznymi środkami finansowymi, a rolę ostatecznie zagra ktoś inny.
Aktorka nie zdradziła tytułu filmu ani nazwiska osoby, która ją zastąpiła. Nie ukrywała jednak, że podobne decyzje odbiły się na jej karierze.
Gwiazda „Klanu” przyznała, że straciła więcej ról. Mówi o finansowym zapleczu
W rozmowie z Richardson Powierza podkreśliła, że opisane zdarzenie nie było odosobnione. Jak wyznała, kilka innych propozycji filmowych również przeszło jej koło nosa, ponieważ pojawiały się osoby mające za sobą sponsorów.
— „Kilka ról przeszło mi koło nosa” — przyznała, tłumacząc, że sama nigdy nie dysponowała porównywalnym wsparciem finansowym.
To właśnie ten aspekt zawodowych doświadczeń aktorki wybrzmiał szczególnie mocno. Powierza mówiła o sytuacjach, w których zdobycie angażu nie wystarczało, by rzeczywiście pojawić się na planie. Jej relacja pokazała również, jak trudno było jej pogodzić się z utratą szans, na które wcześniej liczyła.
Anna Powierza wspiera Joannę Jabłczyńską. Obie aktorki mają podobne doświadczenia
Bezpośrednim punktem odniesienia dla tych wspomnień stała się historia Joanny Jabłczyńskiej, która nie powróci do roli Tosi w kontynuacji filmu „Nigdy w życiu!”.
Jabłczyńska miała początkowo prowadzić rozmowy dotyczące udziału w produkcji, a nawet otrzymać scenariusz. Później, według jej relacji, dowiedziała się, że podmiot zaangażowany w finansowanie filmu ma własną kandydatkę do roli. Twórcy przedstawili jednak inną wersję wydarzeń, dlatego okoliczności tej zmiany pozostają przedmiotem rozbieżnych relacji.
Powierza przyznała, że doskonale rozumie rozczarowanie koleżanki. Szczególne wrażenie zrobiła na niej jednak nie sama historia utraconej roli, lecz odwaga Jabłczyńskiej, która zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoim doświadczeniu.
Aktorka wyznała, że była z Joanny dumna, mocno jej kibicowała i wspierała ją całym sercem. Jednocześnie przyznała, że zazdrościła jej umiejętności otwartego mówienia o bolesnych sprawach.
Anna Powierza wspomina trudne chwile. „Płakałam sobie cicho w domu w poduszkę”
Powierza nie ukrywała, że sama znacznie gorzej radziła sobie z podobnymi rozczarowaniami. Przez długi czas nie potrafiła nawet opowiedzieć innym o tym, co ją spotkało. Zamiast dzielić się emocjami, zamykała się z nimi w domu.
— „Płakałam sobie cicho w domu w poduszkę” — wspominała podczas rozmowy z Moniką Richardson.
Dziś otwarcie przyznaje, że utrata wymarzonej roli była dla niej ogromnym bólem. W przeciwieństwie do Jabłczyńskiej nie umiała wówczas zabrać głosu i przedstawić swojej historii publicznie. Wolała przeżywać wszystko w samotności, choć sama ocenia, że nie był to dla niej dobry sposób radzenia sobie z rozczarowaniem.
Postawa koleżanki skłoniła ją do zmiany podejścia. Powierza zapowiedziała, że od teraz zamierza brać z Jabłczyńskiej przykład i nie milczeć o podobnych doświadczeniach.
Jej najnowsze wyznanie jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Aktorka, która przez lata zachowywała te wspomnienia dla siebie, zdecydowała się wreszcie powiedzieć, co działo się za kulisami jej zawodowej kariery.
Źródło: Fakt, Pudelek