Cztery dekady wspólnego życia, miłość do teatru i historia, która zaczęła się od zaskakujących wątpliwości. Anna Gornostaj nie była przekonana, czy Stanisław Mączyński naprawdę się w niej zakochał. Dziś, po ponad 40 latach małżeństwa, oboje odsłaniają kulisy swojej relacji. Opowiadają o uczuciu, zawodowych przełomach i pasjach, które wciąż ich łączą.
WIDEO…
Anna Gornostaj nie rozumiała, dlaczego chce się z nią ożenić. Tak zaczęła się ich miłość
Ich historia miłosna rozpoczęła się na początku lat 80. w Teatrze Narodowym. Anna Gornostaj szybko dostrzegła w Stanisławie Mączyńskim mężczyznę, z którym chciałaby związać swoją przyszłość. Ujął ją ambicją, odpowiedzialnością i zaradnością. On również nie miał wątpliwości co do swoich uczuć. Zaledwie kilka tygodni po pierwszym spotkaniu postanowił poprosić ukochaną o rękę. Oświadczynom towarzyszyły szczere wyznanie miłości i pierścionek. Po latach aktorka wspominała tę chwilę z właściwym sobie poczuciem humoru, przyznając, że były to pierwsze oświadczyny w jej życiu, a odmowa wydawała jej się niezręczna. Najważniejsze było jednak to, że odwzajemniała uczucie Stanisława Mączyńskiego.
Jej ukochany, choć ukończył studia na Politechnice, swoją zawodową drogę związał przede wszystkim z reżyserią. Z Anną Gornostaj stworzył nie tylko małżeństwo, ale również rodzinę. Wspólnie doczekali się córki Barbary i syna Jerzego. Zanim jednak zaczęli budować wspólne życie, aktorka musiała zmierzyć się z wątpliwościami, których nie rozwiało nawet zakochanie.
Anna Gornostaj była wówczas kobietą niezależną, skupioną na karierze i przyzwyczajoną do życia na własnych zasadach. Jej kalendarz pękał w szwach, a zawodowe zobowiązania pochłaniały niemal każdą wolną chwilę. Czy w takiej rzeczywistości było miejsce na małżeństwo? Sama nie była tego pewna. W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” wróciła do tamtych emocji, przyznając, że w czasach komunizmu doskonale radziła sobie sama, a natłok obowiązków nie pozostawiał jej czasu nawet na codzienne sprawy. Tym bardziej zaskakiwała ją determinacja Stanisława Mączyńskiego, który właśnie z nią pragnął spędzić życie.
Była jednak jeszcze jedna myśl, która nie dawała aktorce spokoju. Czy ukochany zakochał się w niej samej, czy może w świecie teatru, którego była częścią? Nie było to pytanie bez powodu. Scena od dzieciństwa fascynowała Stanisława Mączyńskiego i zajmowała szczególne miejsce w jego życiu.
„Bycie z aktorką, a małżeństwo z aktorką, to jest bardzo trudna sprawa, dlatego że aktorka jeszcze w tamtych czasach, w komunie była już totalnie niezależną kobietą. Ja naprawdę nie miałam czasu na nic. Ja nie miałam czasu nawet na to, żeby pójść do fryzjera, a co dopiero na małżeństwo. Więc sobie pomyślałam, matko, znalazł się jakiś wariat, dlaczego on się chce ze mną żenić? Przecież to jest... jest w ogóle niemożliwe. Okazało się, że ten wariat jest po prostu zakochany w teatrze, więc nie wiedziałam, czy on jest we mnie zakochany, czy w teatrze jest zakochany”, opowiadała ulubienica widzów w rozmowie z „Dzień Dobry TVN”.
Stanisław Mączyński wyznał, co pokochał w żonie. Nie chodziło tylko o teatr
Fascynacja sceną towarzyszyła Stanisławowi Mączyńskiemu już w dzieciństwie. Choć jego rodzice byli chemikami, a rodzinne otoczenie nie było związane zawodowo z teatrem, właśnie ta dziedzina sztuki szczególnie go pociągała. Wspominając swoje pierwsze doświadczenia, przywołał balet „Pan Twardowski”.
Nigdy nie marzył jednak o aktorskiej karierze. Pragnął tworzyć teatr, organizować jego życie, budować przestrzeń dla artystów. Z czasem zawodowa pasja połączyła go z Anną Gornostaj również we wspólnej pracy. „Nie chciałem nigdy w teatrze grać, ja chciałem mieć teatr. To znaczy chciałem tworzyć teatr, robić dokładnie to, co robię w tej chwili”, opowiadał Stanisław Mączyński w rozmowie z prowadzącymi.
Ale w uczuciu do przyszłej żony dostrzegał znacznie więcej niż miłość do tej samej sztuki. Szczególnie cenił jej samodzielność i umiejętność radzenia sobie w wymagających okolicznościach. Wspominał między innymi okres stanu wojennego, kiedy imponowała mu przedsiębiorczością. To właśnie zaradność aktorki, obok samego uczucia, okazała się jedną z cech, które Stanisław Mączyński szczególnie w niej podziwiał. „Poza tym, że kocham Anię, to kocham, że jest taka przedsiębiorcza. I to mi się w niej podobało”, relacjonował w „DDTVN” dyrektor Teatru Capitol.
Czytaj też: Zaskoczenie w „Tańcu z gwiazdami”! Irena Santor pojawi się w programie, ale nie jako jurorka
Anna Gornostaj przeżyła trudne chwile. Odejście z teatru było dla niej tragedią
Ich wspólna historia nie składa się wyłącznie z pięknych wspomnień. Były również zawodowe zakręty, rozczarowania i decyzje, których ciężar aktorka odczuwała bardzo mocno.
Jednym z takich momentów było odejście z Teatru Ateneum. Dla Anny Gornostaj i Stanisława Mączyńskiego miejsce to stanowiło niemal drugi dom. Rozstanie z nim aktorka odbierała wówczas jako osobistą tragedię. Dopiero późniejsze wydarzenia pozwoliły jej spojrzeć na tę sytuację inaczej. Założenie Teatru Capitol stało się początkiem nowego etapu. Gornostaj przyznała nawet, że z perspektywy czasu żałowała, iż nie zdecydowała się na ten krok wcześniej.
„Każdy z nas ma swoje burze, każdy z nas ma swoje upadki. Ja już w moim wieku wiem, że upadki są po to, żeby się z nich podnosić jeszcze bardziej silnym i że... te upadki są w ogóle nie upadkami, tylko są fantastyczne. […] Jak założyłam Teatr Capitol, to pomyślałam: Boże, dlaczego nie wcześniej, o trzy lata za późno tam byłam.... Ale to tak jest, że jedne drzwi się zamykają, drugie się otwierają. Nienawidzę dziś oglądać się do tyłu. Nienawidzę mówić, że coś się złego stało. Uważam, że przy każdej złej rzeczy, albo nie złej, bo to nie są złe rzeczy, można wyciągnąć następne fantastyczne. No taka jestem po prostu”, opowiadała dyrektorka Teatru Capitol.
Anna Gornostaj i Stanisław Mączyński zwiedzają świat. Za nimi niezwykła wyprawa
Teatr nie jest jedyną wspólną namiętnością małżonków. Równie ważne miejsce w ich życiu zajmują podróże. I nie chodzi wyłącznie o spokojny wypoczynek w popularnych kurortach.
Jeszcze przed ślubem ruszali w świat z plecakami, wybierając trekkingi i górskie wyprawy. Zamiłowanie do odkrywania nowych miejsc pozostało z nimi na kolejne lata. Stanisław Mączyński odwiedził już ponad 120 krajów. Jedną z ostatnich wspólnych przygód był rejs przez Przejście Północno-Zachodnie. Wyprawa rozpoczęła się w Anchorage na Alasce, a zakończyła na Grenlandii. Trwała ponad trzy tygodnie. Nie tylko odległe, surowe krajobrazy zapisały się jednak w ich pamięci. Małżonkowie z entuzjazmem wspominali także Seul. Zachwyciły ich tam porządek, organizacja miasta, jedzenie, możliwości zakupowe i rozbudowane podziemne galerie.
Anna Gornostaj i Stanisław Mączyński nie zamierzają rezygnować z odkrywania świata. W ich planach znalazł się rodzinny wyjazd na Svalbard w marcu. Jest również kierunek, którego dotąd nie udało im się zrealizować. To Nowa Zelandia. Małżonkowie podejmowali już dwie próby zorganizowania takiej podróży, lecz na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne. Nadal mają jednak nadzieję, że wreszcie odwiedzą wymarzone miejsce.
Po 40 latach małżeństwa ich wspólna opowieść wciąż ma kolejne rozdziały. Jest w niej miejsce na teatr, zawodowe wyzwania, odległe podróże i plany, których jeszcze nie zdążyli spełnić.
A my życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!