Jedni za wszelką cenę zabiegają o sławę, inni potrafią się bez niej doskonale obejść. Dariusz Lewandowski jest na to doskonałym przykładem. Rola Darka Kurzawskiego w kultowym „Klanie” przyniosła mu ogromną popularność i sympatię milionów Polaków. On jednak nigdy nie uległ pokusie celebryckiego życia. Zamiast czerwonych dywanów i błysku fleszy wybrał własną drogę, daleką od medialnego zgiełku. Teraz z rozbrajającą szczerością wyjaśnił, dlaczego świat wielkich gwiazd zupełnie go nie pociąga.
WIDEO…
Dariusz Lewandowski. Miliony widzów pokochały go jako Darka z „Klanu”
Są aktorzy, których jedna rola na zawsze zapisuje w pamięci widzów. Nie potrzebują czerwonych dywanów, głośnych skandali ani nieustannego przypominania o swojej obecności w mediach. Wystarczy, że pojawią się na ekranie, a publiczność natychmiast rozpoznaje znajomą twarz. Dariusz Lewandowski bez wątpienia należy do tego grona.
Dla milionów Polaków jest przede wszystkim Darkiem Kurzawskim z „Klanu”, bohaterem, którego losy widzowie śledzą od lat. Jego serialowa historia, zwłaszcza związek z Czesią, graną przez Annę Powierzę, przyniosła mu ogromną rozpoznawalność i sympatię publiczności.
Aktor dołączył do produkcji w czasach, gdy „Klan” był prawdziwym telewizyjnym fenomenem. Rodzinne perypetie bohaterów przyciągały przed odbiorniki miliony Polaków, a występujący w serialu artyści niemal z dnia na dzień stawali się rozpoznawalni w całym kraju.
Jak wielka była wówczas popularność produkcji? Lewandowski przypomniał o tym podczas rozmowy w „Dzień Dobry TVN”. „Dostałem propozycję pracy w "Klanie", kiedy każdy z odcinków był oglądany przez kilka milionów ludzi. Bywało nawet, że 8 do 10 milionów ludzi oglądało jeden odcinek” – wspominał aktor.
Dla wielu młodych artystów taka popularność byłaby spełnieniem marzeń i przepustką do świata wielkich gwiazd. Dariusz Lewandowski patrzył na nią jednak zupełnie inaczej.
„Świat show-biznesu mnie nie interesuje”. Dariusz Lewandowski podjął zaskakującą decyzję
Kiedy jego twarz stała się doskonale znana telewidzom, mógł wykorzystać ten moment, by na stałe zagościć na celebryckich salonach. On jednak świadomie zrezygnował z tej możliwości. Nie dlatego, że nie doceniał popularności. Przeciwnie – uznał, że rozpoznawalność, którą zapewnił mu „Klan”, w zupełności mu wystarcza. Nie chciał budować swojej obecności w mediach na życiu prywatnym ani czerpać dodatkowych korzyści z serialowej sławy.
„Od razu, jak zacząłem grać w serialu, to podjąłem decyzję, że wychodzę z tego świata, ponieważ ta rozpoznawalność, która wtedy była, była tak ogromna, że mi to wystarczało. Ja już nie chciałem odcinać od tego kuponów i nie chciałem wchodzić w świat show-biznesu, ponieważ on mnie kompletnie nie interesuje. Nie znajduję tam nic, co jest, co by było dla mnie ciekawe” – wyznał w „Dzień Dobry TVN”.
To niezwykle wyrazista deklaracja, zwłaszcza w czasach, gdy popularność coraz częściej mierzy się obecnością w mediach społecznościowych, liczbą zaproszeń na branżowe wydarzenia i zainteresowaniem portali plotkarskich.
Dariusz Lewandowski nie odwrócił się jednak od aktorstwa. Przeciwnie. Postanowił skoncentrować się na tym, co interesuje go najbardziej – pracy artystycznej, której znaczna część odbywa się poza zasięgiem telewizyjnych kamer.
Dariusz Lewandowski
Nie tylko Darek z „Klanu”. Dariusz Lewandowski ma za sobą imponującą drogę artystyczną
Niewielu widzów zdaje sobie sprawę, jak bogaty jest zawodowy dorobek aktora. Zanim na dobre zagościł w polskich domach za sprawą „Klanu”, zdobywał doświadczenie na teatralnych deskach.
W latach 1993–1996 występował w Teatrze Dramatycznym w Opolu. W 1995 roku rozpoczął współpracę ze Studiem Buffo Janusza Józefowicza, gdzie związał się z musicalem „Metro”. W słynnym przedstawieniu występował przez siedem lat. Później można go było oglądać również na scenie Teatru Muzycznego „Roma”, z którym był związany w latach 1999–2003.
Jego artystyczne zainteresowania od początku wykraczały poza samo aktorstwo. Zajmował się także reżyserią i choreografią. W 2010 roku odpowiadał za reżyserię występu scenicznego Marcina Mrozińskiego, reprezentującego Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w Oslo.
Dziś szczególnie ważne miejsce w jego zawodowym życiu zajmuje teatr dramatyczny. Lewandowski pracuje nad adaptacjami literatury, sięgając po twórczość Tadeusza Różewicza, Witolda Gombrowicza i Williama Szekspira. W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” opowiedział między innymi o przedstawieniu „Dziewczyny do wzięcia”, inspirowanym filmem Janusza Kondratiuka, wystawianym w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym. Kolejnym ważnym przedsięwzięciem jest „Ferdydurke” w Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim.
„Głównie, czym się zajmuję, to reżyseruję w teatrze dramatycznym. I moje ostatnie lata to jest praca nad Różewiczem, nad Gombrowiczem, nad Szekspirem. Siedzę, robię adaptacje tej literatury. W tej chwili moje dwa tytuły są do obejrzenia. Jeden w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym - "Dziewczyny do wzięcia" z inspiracji filmem Janusza Kondratiuka. Drugi spektakl w Teatrze Dramatycznym Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Tam jest Gombrowicz i "Ferdydurke” – relacjonował w „Dzień Dobry TVN”.
I właśnie w tej różnorodności najlepiej widać, że Dariusz Lewandowski nigdy nie ograniczał swoich ambicji do jednej serialowej roli. Podczas gdy widzowie kojarzą go przede wszystkim z Darkiem Kurzawskim, on od lat konsekwentnie rozwija własną drogę jako reżyser i twórca teatralny.
Czytaj też: Jan Borysewicz długo nie mógł zmierzyć się z filmem „Mniej obcy”. Słowa żony okazały się przełomowe
Dariusz Lewandowski miał zostać sportowcem? Trenował gimnastykę i trafił do kadry narodowej
Aktorstwo i teatr to nie wszystko. Jest jeszcze jedna pasja, która od najmłodszych lat zajmuje w życiu Dariusza Lewandowskiego szczególne miejsce. Sport.
Zanim związał swoją przyszłość ze sceną, przez 12 lat trenował gimnastykę sportową. Rozpoczął jako sześcioletni chłopiec, a zakończył treningi, mając lat 19. Jego zaangażowanie i umiejętności zaprowadziły go nawet do kadry narodowej. Po zakończeniu przygody z gimnastyką trudno było mu przyzwyczaić się do życia bez codziennego wysiłku fizycznego. Wtedy pojawił się tenis.
Początki były dalekie od profesjonalnej gry. Lewandowski wspominał, że przychodził na korty i odbijał piłkę o starą ścianę tenisową, choć początkowo nie potrafił jeszcze grać. Robił to jednak z niezwykłą systematycznością. „Moje ciało było przyzwyczajone, że codziennie musi coś robić. W związku z tym zacząłem chodzić na taką ścianę starą, tenisową na kortach i waliłem piłką o tę ścianę, nie umiejąc kompletnie grać. Codziennie po godzinie, po dwie godziny waliłem w tę ścianę” – opowiadał.
Pewnego dnia jeden z mężczyzn pracujących na kortach zaproponował mu wspólną grę. Tak rozpoczęła się jego przygoda z tenisem, którą kontynuował już pod okiem trenerów.
„I tak to się zaczęło. Potem mi polecił pierwszego trenera, potem drugiego trenera. Potem zacząłem się uczyć. Jak w to wszedłem z takim moim nastawieniem do trenowania zawodniczego, no to po kilku latach już nieźle grałem - przyznał Lewandowski” – dodawał w „Dzień Dobry TVN”.