Katarzyna Dziedzic
Fot. Instagram
O TYM SIĘ MÓWI

Trener, podejrzany o brutalne pobicie ukochanej, po raz pierwszy zabrał głos!

Jego słowa rzucają nowe światło na sprawę…

VIVA! 12 kwietnia 2018 20:15
Katarzyna Dziedzic
Fot. Instagram

Sprawa pobicia Katarzyny przez trenera personalnego od kilku dni jest w sieci tematem numer jeden. Po tym przykrym wydarzeniu blogerka powiadomiła służby oraz media, by żadna inna kobieta nie ukrywała tego, że jest ofiarą przemocy domowej. Teraz po medialnej burzy i hejcie, jaki go spotkał, sam zainteresowany zabrał głos w tej sprawie. Jego słowa rzucają nowe światło...

Trener brutalnie pobił ukochaną. Dlaczego?

Informacje o tym, że Katarzyna została brutalnie pobita przez swojego partnera blogerka opublikowała w sieci. Podobnie jak jej chłopak, trener personalny, również jest związana ze światem sportu. Instruktorka po tym, jak została dotkliwie pobita przez ukochanego, zgłosiła się na policję. 

W wywiadzie udzielonym dzisiejszego poranka w Dzień Dobry TVN Katarzyna przyznała, że mężczyzna zaatakował ją, gdy ta przeglądała jego telefon komórkowy, w którym znajdowały się niestosowne jej zdaniem smsy, które wymieniał z jedną z klientek.

„Pokłóciliśmy się o jego picie. Wykrzyczałam mu, że mam dość tego, że cały czas pije, że nie ma na nic czasu, że siedzi tylko w telefonie. Pogodziliśmy się, ale on dalej pił, ja poszłam do kuchni zrobić mu jedzenie i spojrzałam mu za ramię, na telefon. Zobaczyłam te wiadomości do tej klientki, niestosowne bardzo. On to wtedy zobaczył i wpadł we wściekłość. Rzucił się na mnie i ja uciekłam do łazienki. Próbowałam zamknąć drzwi, wtedy on je szarpnął. Wtedy już wiedziałam, że będzie ze mną źle. Najpierw wykręcał mi ręce, a potem wziął mnie za włosy i zaczął walić moją głową o podłogę”, powiedziała w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Dziewczyna wyjawiła także, że Miłosz P. już w przeszłości był skazany za naruszenie nietykalności cielesnej i groźby kierowane do byłej żony.  Teraz głos w tej sprawie zabrał sam zainteresowany. W swoich mediach społecznościowych zaprezentował swoje stanowisko.

Trener oskarżony o pobicie dziewczyny wydał oświadczenie

„Dla mnie osobiście jest to historia, jak można zniszczyć komuś życie w trzy godziny. Całą reputację, na którą pracowałem latami”, wyznał ze łzami w oczach. Mężczyzna obawia się o swoje życie, nieustannie otrzymuje pogróżki. Zaznaczył także, że współpracuje z policją, by jak najszybciej udowodnić to, że jest niewinny. „Powiem tylko tyle: nie zrobiłem tego i udowodnię to przed sądem. To nie przypadek, że wyszedłem z aresztu”, mówi.

Mężczyzna zasugerował także, że jego była partnerka oczernianiem go, próbuje... wypromować się w sieci.„Przykro mi jest, że moja była partnerka próbuję się po prostu w taki sposób rozsławić, wycelebrować. Nie chce teraz poruszać w publicznym miejscu pewnych spraw. To jest do wyjaśnienia w sądzie”.  

W odpowiedzi na jego nagranie, na Instagramie Katarzyny pojawiło się wstrząsające nagranie, które może podważyć wiarygodność mężczyzny: „Ku**a chwycę ją za włosy, ściągnę do parteru i będę tak napie**alał garściami aż połamię jej żuchwę, rozumiesz? Połamię jej żuchwę, aż będzie miękka. Ty myślisz, że masz do czynienia z jakimś żulem ku**a, który się wkurzył? Czy ze specjalsem, który jak trzeba to urżnie łeb”.

Jak podaje Fakt24pl: „Męski głos, wulgarnie odgrażający się, że zrobi krzywdę kobiecie, to według naszego informatora właśnie Miłosz P. To m.in. to nagranie miało służyć za materiał dowodowy w śledztwie, które toczyło się przeciwko 36-latkowi”. Kto w tej sytuacji ma rację? Wygląda na to, że ta sprawa jeszcze długo będzie czekać na zakończenie...  

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.