Reklama

Choć Kinga Rusin od dawna nie jest związana z telewizją, pozostaje jedną z najbardziej aktywnych polskich gwiazd w mediach społecznościowych. Jej relacje z kolejnych zakątków świata regularnie wywołują dyskusje, a pod zdjęciami nie brakuje pytań o to, jak finansuje życie w ciągłej podróży. Tym razem postanowiła nie pozostawiać miejsca na domysły. W szczerym wpisie opublikowanym podczas pobytu w Malezji odniosła się do internetowych spekulacji i wyjaśniła, z czego utrzymuje swój styl życia.

Kinga Rusin odpowiedziała na pytanie, które wraca jak bumerang

Kinga Rusin od kilku lat prowadzi życie z dala od telewizyjnego studia. Większą część roku spędza w podróży, a relacjami z kolejnych miejsc dzieli się na Instagramie. To właśnie tam regularnie pojawiają się pytania dotyczące finansowania jej licznych wyjazdów.

Podczas pobytu w Malezji postanowiła odnieść się do jednego z komentarzy, który – jak przyznała – powraca wyjątkowo często.

„»A te pieniądze na podróże to z czego?« – to jest pytanie (z nieukrywaną nutką złośliwości) spod ostatniego postu, w którym zapowiedziałam naszą kolejną wyprawę. Ponieważ czasami pytanie się powtarza – odpowiadam” – napisała na Instagramie.

Jej odpowiedź nie pozostawia miejsca na domysły. Dziennikarka w kilku zdaniach odniosła się do najczęściej powielanych teorii dotyczących źródła swojego majątku.

„Nie ukradłam, nie dostałam w spadku…”

Najmocniejszym fragmentem wpisu okazało się zdecydowane wyliczenie, w którym Kinga Rusin odniosła się do internetowych spekulacji.

„Nie ukradłam, nie dostałam w spadku, nie dostałam od byłego męża, nie dostałam z publicznej telewizji (czytaj »z naszych podatków«), nie zarobiłam na reklamach alko ani gier hazardowych, nie zarobiłam na nieetycznych współpracach” – podkreśliła.

To właśnie słowa o byłym mężu zwróciły największą uwagę internautów. Temat rozliczeń po rozwodzie z Tomaszem Lisem wracał w mediach wielokrotnie, jednak tym razem sama dziennikarka postanowiła odnieść się do niego wprost.

Kinga Rusin na Karaibach
Kinga Rusin na Karaibach @jkingarusin

Za podróżami stoi własny biznes

W dalszej części wpisu Kinga Rusin wyjaśniła, że od lat rozwija własną działalność razem z Markiem Kujawą. Jak zaznaczyła, nie korzysta z finansowania zewnętrznego, a firma pozostaje niezależnym przedsięwzięciem.

„Prowadzimy z Markiem własną firmę. Nie stoi za nami żaden koncern, ukryty producent, ani pieniądze z funduszu. Zarobione pieniądze wydajemy tak, jak chcemy, czyli podróżując przez większą część roku i pracując jednocześnie, co jest naprawdę nie lada wyzwaniem” – wyjaśniła.

Od czasu odejścia z telewizji dziennikarka konsekwentnie rozwija swoją markę kosmetyków naturalnych i łączy działalność zawodową z podróżami. To właśnie taki model pracy – wykonywanej z różnych miejsc na świecie – stał się dziś jej codziennością.

Temat rozwodu wrócił przy okazji dyskusji o finansach

Wpis opublikowany z Malezji sprawił, że ponownie pojawiły się pytania o rozwód Kingi Rusin i Tomasza Lisa. Byli małżeństwem przez 12 lat, a ich związek zakończył się rozwodem w 2006 roku.

Przy okazji dyskusji o finansach ponownie wybrzmiała również informacja, że po rozwodzie dziennikarka otrzymała od byłego męża 0 złotych. Sama Rusin nie rozwija jednak tego wątku. Zamiast wracać do przeszłości, koncentruje się na tym, co – jak podkreśla – jest efektem wielu lat pracy.

Dziś jej media społecznościowe wypełniają przede wszystkim relacje z kolejnych podróży, informacje o prowadzonym biznesie i codzienności poza Polską. Najnowszy wpis pokazuje, że choć pytania o pieniądze nie znikają, sama zainteresowana nie ma już zamiaru pozostawiać ich bez odpowiedzi. Tym razem zrobiła to spokojnie, konkretnie i własnymi słowami.

Kinga Rusin, Viva! 4/2016
Kinga Rusin, Viva! 4/2016 Robert Wolański
Kinga Rusin, VIVA!
Kinga Rusin, VIVA! Marlena Bielińska/MOVE
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...