Reklama

Antoni Soyka opowiedział, co wydarzyło się w ostatnich godzinach życia jego ojca i w jakich okolicznościach dowiedział się o jego śmierci. Syn Stanisława Soyki zdradził też, że tamtego dnia wydarzyło się coś nietypowego. Choć artyście zazwyczaj towarzyszył ktoś z rodziny, tym razem w Sopocie nie było przy nim nikogo z najbliższych.

Stanisław Soyka miał tego wieczoru wystąpić w Sopocie. Kilka godzin wcześniej był jeszcze na próbie

Nic nie zapowiadało, że 21 sierpnia 2025 roku zapisze się w historii polskiej muzyki w tak bolesny sposób. Stanisław Soyka przyjechał do Sopotu, gdzie miał być jedną z gwiazd finałowego dnia Top of the Top Sopot Festival. Tego dnia pojawił się jeszcze na próbie przed koncertem. Wieczorem publiczność zgromadzona w Operze Leśnej miała ponownie usłyszeć jeden z najbardziej charakterystycznych głosów polskiej sceny. Tak się jednak nie stało.

Po próbie artysta wrócił do hotelu. Niedługo przed planowanym występem zasłabł i zmarł. Miał 66 lat. Informacja o jego śmierci dotarła do organizatorów festiwalu podczas wydarzenia. Po uzyskaniu potwierdzenia od rodziny przekazano ją zgromadzonej w Operze Leśnej publiczności.

Nagłość tych wydarzeń sprawiła, że wokół śmierci Stanisława Soyki szybko pojawiło się wiele pytań. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Sopocie. Przeprowadzono sekcję zwłok, jednak początkowo biegły nie był w stanie jednoznacznie określić przyczyny zgonu, dlatego zlecono dodatkowe badania, w tym histopatologiczne. Jednocześnie prokuratura informowała, że na ciele artysty nie stwierdzono obrażeń i wykluczono udział osób trzecich.

W styczniu 2026 roku postępowanie zostało umorzone. Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, prokuratura stwierdziła, że czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego. Bezpośrednia przyczyna śmierci Stanisława Soyki nie została natomiast podana do publicznej wiadomości.

Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015
fot. Olga Majrowska

Syn Stanisława Soyki wraca do jego ostatnich chwil. „Słabiej się poczuł”

Niemal rok później do tamtego dnia wrócił Antoni Soyka. Syn muzyka przez lata nie tylko obserwował karierę ojca z bliska, ale także z nim pracował. W rozmowie ze „Światem Gwiazd” zdecydował się powiedzieć więcej o tym, co wydarzyło się po ostatniej próbie. Jak wyjaśnił, po zakończeniu próby jego ojciec wrócił do hotelu.

„Tata wrócił z próby do hotelu, słabiej się poczuł i zmarł. To nie jest żadna tajemnica” — powiedział Antoni Soyka w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem.

Nieobecność Stanisława Soyki zaczęła niepokoić osobę odpowiedzialną za opiekę nad artystą podczas wydarzenia: „Ktoś po niego poszedł, żeby go wziąć, bo był tam road manager, który go pilnował. On poszedł zaniepokojony, że nie schodzi, no i się okazało, że nie żyje.”

Antoni Soyka zwrócił uwagę, że podczas festiwalu wydarzyło się coś, co wcześniej nie było regułą. Stanisławowi Soyce nie towarzyszył wówczas nikt z najbliższej rodziny. „Wtedy na tym festiwalu nie było z nim nikogo” — wspominał syn muzyka.

Jak wynika z jego relacji, zazwyczaj przy artyście była jego żona Ewa, która wspierała go również w sprawach związanych z pracą. Tym razem jej jednak zabrakło. Antoni także znajdował się daleko od Sopotu — przebywał na wakacyjnym wyjeździe i właśnie tam dotarła do niego wiadomość o śmierci ojca.

Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015
Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015 Fot. Olga Majrowska
Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015
Stanisław Soyka, VIVA! 11/2015 Fot. Olga Majrowska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...