alina kunicla lucjan kydryński ich miłość
Fot. Halina Kunicka i Lucjan Kydryński byli świetną parą i duetem estradowym, na zdjęciu w swoim warszawskim mieszkaniu, koniec lat 90. Fot.Agata Dyka/REPORTER
NIEZWYKŁE HISTORIE

Halina Kunicka i Lucjan Kydryński: łączyła ich miłość ponad wszystko

„Przydarzyło nam się coś, czego życzyłabym każdemu”

Agnieszka Dajbor 12 lipca 2022 13:13
alina kunicla lucjan kydryński ich miłość
Fot. Halina Kunicka i Lucjan Kydryński byli świetną parą i duetem estradowym, na zdjęciu w swoim warszawskim mieszkaniu, koniec lat 90. Fot.Agata Dyka/REPORTER

„Masz dobrego kochającego męża, szczęśliwy dom, po co ładujesz się w to bagno”, mówiła mama Halinie Kunickiej. „To bagno, to niby ja” - żartował po latach drugi mąż Haliny, słynny konferansjer i dziennikarz muzyczny Lucjan Kydryński. Tak naprawdę byli sobie przeznaczeni. Halina Kunicka i Lucjan Kydryński to była wielka miłość, taka na całe życie. Byli też bardzo popularną parą na estradzie lat 60. i 70. Halina Kunicka śpiewała mnóstwo przebojów „Niech no tylko zakwitną jabłonie”, „Orkiestry dęte”, słynnego walca z filmu „Noce i dnie” - „Od nocy do nocy”. Lucjan Kydryński często zapowiadał jej koncerty, a gdy rozlegały się brawa po piosence, pointował: „Dziękuję Państwu w imieniu rodziny”. To zawsze bardzo podobało się publiczności, bo w tamtych czasach prywatne życie gwiazd nie było tak dostępne, jak teraz. A w tym przypadku para małżeńska występowała razem na estradzie.

Halina Kunicka i Lucjan Kydryński: jak się poznali?

Poznali się w początku lat 60, w klubie „Pinezka” na warszawskim Nowym Świecie. Halina tam występowała, on siedział na widowni. Był już na tyle popularny, że w „Pinezce” go parodiowali. Halina zobaczyła wtedy Lucjana po raz pierwszy „na żywo” przez szparę w kotarze. Niezbyt jej się podobał. Inaczej go sobie wyobrażała. Nie miała pojęcia, bo i skąd, że jest jej pisany. „Nie przypuszczałam, że ten człowiek, Lucjan Kydryński, będzie przez długie lata człowiekiem mi najbliższym. I że będą to najwspanialsze, najpiękniejsze lata mojego życia, mówiła w rozmowie z Kamilą Drecką („Świat nie jest taki zły”, wyd. Otwarte, 2015).

Potem spotykali się wiele razy przy okazji różnych programów telewizyjnych, koncertów i festiwali. Halina Kunicka traktowała tę znajomość czysto kumpelsko, nie zastanawiała się, co Lucjan do niej czuje. A on stracił dla niej głowę, wiedział jednak, że nie odwzajemnia jego uczuć. I że musi o nie zabiegać. Połączył ich… pociąg. A właściwie wspólna podróż. „Przegadaliśmy w korytarzu do Bielska-Białej prawie całą noc. I wzajemnie uznaliśmy, że jesteśmy sobie bardzo bliscy. Potem spotykaliśmy się częściej, dzwoniliśmy do siebie. Oboje wiedzieliśmy już, że nie jesteśmy tylko kolegami z pracy. Czas płynął, nasza więź stawała się bardziej intensywna. Pojawiła się myśl, że powinniśmy jakoś uregulować nasze życie. Oboje byliśmy związani, mieliśmy własne domy" - wspominała piosenkarka w wywiadzie dla magazynu "Viva!".

kydryńscy rodzina
Fot. Szczęśliwi rodzice, z synkiem Marcinem, dzisiaj znanym dziennikarzem i podróżnikiem, 1969 rok. Fot.Andrzej Wiernicki/Forum

Lucjan Kydryński, który mieszkał w Krakowie, zaczął coraz częściej wpadać do Warszawy, i odwiedzać Halinę.  „Żonę powoli przyzwyczajałem do myśli o rozwodzie, zdecydowałem się przenieść do Warszawy. Moje wytrwałe zabiegi zostały nagrodzone. Halina zgodziła się ze mną być", wspominał.  Ona była nim coraz bardziej zafascynowana, podobał jej się, imponował ogromną muzyczną wiedzę, był towarzyski, miał szyk i klasę. Jak wspominała Halina Kunicka wyróżniał się na tle szarości PRL-u. Różniło ich 9 lat, ale muzycznie byli z podobnych klimatów.

Czytaj także: Halina Kunicka: „Proszę mnie nie pytać o chorobę Lucjana. Mam uczucie, że go odzieram z intymności”

Halina Kunicka przeżyła wielką miłość przed Lucjanem 

Halina Kunicka urodziła się 18 lutego 1938 we Lwowie. Jej ojciec Wacław Kunicki był oficerem, zaginął w czasie w kampanii 1939 roku. Jako dziecko kilkakrotnie przeprowadzała się z mamą do różnych miast w Polsce, ostatecznie zamieszkały w Warszawie. Za namową ojczyma, adwokata Mieczysława Góralewicza skończyła studia prawnicze na Uniwersytecie warszawskim. A za namową mamy wzięła udział w konkursie dla piosenkarzy amatorów, gdzie odkryto jej talent. Popularność przyniosła jej piosenka „Lato lato, lato czeka” z hitowego filmy „Szatan z siódmej klasy” z 1959 roku.

W latach 60. wydała już album „Halina Kunicka” oraz drugi „Panienki z bardzo dobrych domów”. Ta piosenka też stała się wielkim przebojem, „Najlepsze są panienki z bardzo dobrych domów/ bo w końcu komu jak komu/ to im rodzice wierzyć chcą”, nuciły dziewczyny z lat 60. Kiedy zaczęła występować we wspomnianym już kabarecie „Pinezka”, rodzice przychodzili na prawie każdy program. Mama była z niej dumna, ojczym marzył, że będzie kiedyś jak Rena Rolska, mówił : „Ty zaczynasz, a Pani Rena jest wielka gwiazdą, ucz się”. Miała 22 lata, gdy po raz pierwszy wyszła za mąż, „Za miłego, kulturalnego, opiekuńczego chłopca, który był ode mnie parę lat starszy”, wspominała. I dodawała: „To była moja pierwsza prawdziwa miłość”. Stanisław, z wykształcenia inżynier budownictwa pomagał jej , gdy zmarł ojczym Haliny i gdy z mamą musiały opuścić mieszkanie na ulicy Barskiej, bo już nie było je na nie stać.

Halina Kunicka: rozstanie z pierwszym mężem

O rozstaniu z mężem mówiła tak: „Najpierw musiałam wykrztusić, że odchodzę. A jemu przecież nie było to obojętne. Musiało być mu bardzo przykro, ale nadzwyczaj pięknie to zniósł. Z jednej strony, wiele mnie to kosztowało, a z drugiej, myślałam wyłącznie o sobie i Lucjanie. Są takie chwile, kiedy człowiek nie rozgląda się wokół, nie wpatruje się w ból innych”. Nie miała poczucia, że świat się wali, przeciwnie - była zakochana i uważała, że „cały świat idzie do niej z otwartymi ramionami”. Dopiero po latach uświadomiła sobie, jak to musiało boleć jej bliskich. Nawet mamę do której zadzwoniła z budki telefonicznej, żeby powiedzieć o rozwodzie.

Czytaj także: Hanna Bakuła miała czterech mężów, ale mówi, że jest urodzoną singielką. Tajemnice polskiej malarki

kydryńscy na estradzie
Fot. Często występowali razem, śpiewali w duecie „Balladę o dobrej żonie". W Opolu, 1974 rok. Fot. PAP/Ryszard Okoński

Lucjan Kydryński: kariera

Lucjan Kydryński był od niej o dziewięć lat starszy, wychowywał się w Krakowie, marzył, że będzie dyrygentem, grał na wiolonczeli, ale z muzycznych planów nic nie wyszło. Miał wiele zainteresowań, studiował dziennikarstwo (które skończył) i anglistykę, muzykologię, historię sztuki. Podczas studiów historii sztuki poznał swoją pierwszą żonę, i jak mówił „zakonserwowała go na 16 lat!” . W PRL-u szybko stał się instytucją. W niesamowicie popularnym wtedy „Przekroju” prowadził dział kultury, który odziedziczył po samym Jerzym Waldorfie.

Świetnie znał się na muzyce. W radio prowadził „Rewię piosenki”, to dzięki niemu wiele osób usłyszało tam po raz pierwszy Edith Piaf, Jacquesa Brela, Milvę, Earthę Kitt, Charlesa Aznavoura. Audycje miał zresztą otwierać wielki przebój Earthy Kitt „C’est si bon”, ale władze uznały, że jest zbyt zmysłowy i może deprawować polską młodzież. Dżingiel trzeba było zmienić. W telewizji prowadził program „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”, co sam wymyślił. 

Był charakterystyczny, bo miał wadę wymowy - nie wymawiał dźwięku „r” (po nim chyba dopiero Jerzy Owsiak był dziennikarzem muzycznym z tak wyraźną wadą wymowy). Kydryński miał swadę, łatwość nawiązywania kontaktu i bawienia publiczności, Krzysztof Materna uważał go za mistrza, za „metr z Sevres”. Z wielkim szacunkiem o Kydryńskim mówi też Krzysztof Krawczyk, którego pan Lucjan wprowadzał na salony. „Poznałem go podczas pracy przy programie „Zgaduj zgadula”. Była to audycja radiowa nadawana prosto z koncertu. Dużo wtedy jeździliśmy. Pan Lucjan zawsze potrafił dla nas znaleźć czas. Siadaliśmy przy kolacji i słuchaliśmy go. My, Trubadurzy, byliśmy prostymi chłopakami z Łodzi, a on tłumaczył nam różne rzeczy. Tak naprawdę od niego nauczyłem się, że rybę je się dwoma widelcami. Mówił nam, że trzeba umieć smakować życie. Dzisiaj coraz trudniej o ludzi, których chce się słuchać. A jego się chciało”, wspominał.

Zobacz też: Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem

Halina Kunicka i Lucjan Kydryński: wielka miłość w życiu i na estradzie

Halina Kunicka i Lucjan Kydryński pobrali się w 1968 roku, świadkami na ślubie byli Edyta Wojtczak i Jerzy Połomski. „Zostawiliśmy nasze dotychczasowe domy i wyszliśmy z jednym kubkiem. Tułaliśmy się po różnych mieszkaniach, a nie byliśmy specjalnie dobrze sytuowani”, wspominała Halina Kunicka. I od razu stali się jedną z najpopularniejszych par polskiego show biznesu. Kiedy na wakacje jechali nad morze, przyjeżdżały tam autobusy z wycieczkami, tylko po to by ich zobaczyć. Do Haliny Kunickiej stale ktoś chciał podchodzić, a to po autograf, a to żeby jej dotknąć, czego jej mąż nie znosił. Krążyło o nich mnóstwo plotek, np. że Halina Kunicka truła się gazem zazdrosna o jakiś romans męża. Podczas jednego z koncertów Lucjan Kydryńskie powiedział: „Halina Kunicka nie wystąpi, bo właśnie urodziła mi syna”. Na drugi dzień mówiła o tym cała Polska, historia szybko zaczęła obrastać w różne plotki, mówiono że synek Marcin jest chory, że coś się złego stało. Aż Jerzy Derfel, ich przyjaciel zadzwonił do Kydryńskiego i zapytał niespokojny: „Lucjan, a co z Haliną, żyje?”.

Wspólnie mieszkali i występowali, byli wspaniale zgranym duetem estradowym, śpiewali razem piosenkę „Ballada o dobrej żonie”. On podobno zawsze miał kłopot z zapowiadaniem jej, bo jak wyznał „Nie wiedział co powiedzieć o ukochanej kobiecie". „Miałem kłopoty, bo dobrze o niej mówić nie wypadało, a mówić źle nie miałem powodu", napisał w książce „Przejazdem przez życie. Kroniki rodzinne".

kydryńscy jurata
Fot. Halina Kunicka i Lucjan Kydryński, w Juracie, 2001 rok. Fot. Wojtek Stein/Reporter

Ona kochała go za jego odpowiedzialność, wiedzę, miłość jaką dawał jej i Marcinowi – dzisiaj znanemu dziennikarzowi muzycznemu i podróżnikowi. Co nie znaczy, że byli idealną parą. Lucjan Kydryński był pedantem, złościło go, że ile by nie było w domu krzeseł i foteli, na każdym wisi jakiś ciuch jego żony. Czasem miewali ciche dni, czy raczej momenty. Zwykle wtedy to Lucjan przychodził i mówił: „Może coś ci złego zrobiłem, więc mnie przeproś”. Znała ten zwrot na pamięć, zawsze ją bawił. Czasem irytował się różnymi sprawami, chciał naprawiać świat i wybuchał ze złości, aż znajomi się dziwili, skąd taki delikatny, kulturalny człowiek „zna takie słowa”. Żona prosiła go wtedy, by się uspokoił bo pracuje na zawał.

Zobacz też: Między nimi była wielka różnica wieku. Mimo to Gołda Tencer i Szymon Szurmiej byli razem 44 lata

Halina Kunicka o mężu po jego odejściu 

I rzeczywiście rozchorował się na serce, wiele razy był leczony, trafiał do szpitala. Gdy problemy z sercem się nasiliły, piosenkarka poświęciła się wyłącznie opiece nad ukochanym. Kiedy wiozła go ostatni raz, wierzyła, że jak zawsze z tego wyjdzie. Jak sama wspominała, nie mogła uwierzyć, że już na zawsze wraca sama do domu. Lucjan Kydryński zmarł we wrześniu 2006 roku w wieku 77 lat. Halina Kunicka ma dzisiaj 84 lata, syna i wnuki. O swoim małżeństwie z Lucjanem mówiła: „Przydarzyło nam się coś, czego życzyłabym każdemu. Spotkanie drugiej osoby i drugiej duszy, wspólne wędrowanie przez świat…". I dodawała: „Kiedy mam wejść na scenę, proszę Lucjana żeby był ze mną... Wiem, że gdzieś tam, na górze, jest bliski mi człowiek, który duchowo mnie wspiera. Czuję, że Lucjan się mną opiekuje".

Pisząc tekst korzystałam m.in. z książki Kamili Dreckiej „Halina Kunicka. Świat nie jest taki zły”, wyd. „Otwarte”, Kraków, 2015 

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…