Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Widzowie pokochali go jako komendanta z „U Pana Boga…”
Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski, aktor, reżyser i wieloletni artysta Białostockiego Teatru Lalek. Ogólnopolską popularność przyniosła mu rola komendanta policji Henryka Wołkołyckiego w cyklu „U Pana Boga…” Jacka Bromskiego. Artysta zmarł w nocy 11 sierpnia po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat.

Andrzej Beya-Zaborski przez lata był jedną z charakterystycznych twarzy produkcji związanych z Podlasiem. Widzowie doskonale znali go jako komendanta Henryka Wołkołyckiego z cyklu „U Pana Boga…”, ale jego zawodowa historia była znacznie bogatsza. Aktor przez większość życia związany był z Białymstokiem, pracował w Białostockim Teatrze Lalek, zajmował się reżyserią, a swoje doświadczenie przekazywał młodszym artystom jako pedagog i wykładowca. Wiadomość o jego śmierci przekazał Białostocki Teatr Lalek.
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Zmarł po wieloletniej chorobie
Smutna wiadomość nadeszła z Białegostoku. Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Aktor przez lata związany z Białostockim Teatrem Lalek zmarł w nocy 11 sierpnia po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat.
Artystę pożegnał Białostocki Teatr Lalek, z którym związana była znaczna część jego zawodowego życia.
„Smutna wiadomość... Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat. Białostocki Teatr Lalek przekazuje wyrazy współczucia rodzinie i bliskim...” – napisano we wpisie teatru na Facebooku.
Beya-Zaborski był aktorem i reżyserem, a swoją wiedzą dzielił się również jako pedagog i wykładowca. Przez większość zawodowego życia pozostawał związany z Podlasiem i Białymstokiem.
Zobacz też: Nie żyje Jarosław Abramow-Newerly. Jego muzykę znały pokolenia. Komponował dla Osieckiej
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Komendant Henryk Wołkołycki przyniósł mu ogólnopolską popularność
Choć teatr zajmował ważne miejsce w jego życiu, szeroka publiczność zapamiętała Andrzeja Beyę-Zaborskiego przede wszystkim dzięki ekranowi. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje cykl „U Pana Boga…” Jacka Bromskiego.
Po raz pierwszy na ekranie pojawił się w 1997 roku w filmie „Czerwona rewolucja”. Rok później zagrał w „U Pana Boga za piecem”. Wcielił się w Henryka, komendanta policji w Królowym Moście. Rola przyniosła mu ogólnopolską popularność i stała się jedną z najbardziej charakterystycznych kreacji aktora.
Widzowie mogli później ponownie oglądać tę postać. Wołkołycki powracał w kolejnych częściach cyklu: „U Pana Boga w ogródku”, „U Pana Boga za miedzą” oraz „U Pana Boga w Królowym Moście”.
To właśnie jako komendant z produkcji Jacka Bromskiego Andrzej Beya-Zaborski stał się rozpoznawalny w całej Polsce. Cykl był przy tym mocno związany z Podlasiem – regionem, z którym również aktor przez większość swojego zawodowego życia pozostawał związany.

Andrzej Beya-Zaborski przez lata związany był z Białostockim Teatrem Lalek
Droga zawodowa Andrzeja Beyi-Zaborskiego przez lata prowadziła przez Białystok. Aktor urodził się 7 marca 1951 roku w Wałbrzychu, jednak większość życia związał właśnie z Białymstokiem.
W 1978 roku ukończył studia na Wydziale Sztuki Lalkarskiej PWST w Warszawie - Filia w Białymstoku. Po studiach rozpoczął pracę w Białostockim Teatrze Lalek.
Na jego dorobek składały się liczne role teatralne, ale aktorstwo nie było jedynym obszarem jego działalności. Zajmował się także reżyserią. Doświadczenie zdobywane przez lata przekazywał młodszym artystom jako pedagog i wykładowca.
Jego działalność była związana także z podlaską kulturą. W 2008 roku uhonorowano go odznaką „Za zasługi dla Województwa Podlaskiego".
- Czytaj także: Żona Andrzeja Morozowskiego przerwała milczenie. Jej słowa chwytają za serce. „Trudno się z tym pogodzić”
Zagrał w „Weselu”, „Róży” i „Drogówce”
Andrzej Beya-Zaborski miał w swoim dorobku również role w filmach Wojciecha Smarzowskiego. Jedną z najbardziej znanych była kreacja w „Weselu” (2004). Aktor wcielił się tam w księdza Adama.
Nie był to jego jedyny występ u tego reżysera. Beya-Zaborski zagrał także w „Róży” oraz „Drogówce”. W „Drogówce” ponownie pojawił się w roli księdza.
Choć kolejne produkcje poszerzały jego filmowy dorobek, dla wielu widzów pozostał przede wszystkim Henrykiem z „U Pana Boga…”. Komendant policji w Królowym Moście był rolą, która przyniosła mu szeroką rozpoznawalność i powracała wraz z kolejnymi odsłonami serii.
Andrzej Beya-Zaborski był także reżyserem, pedagogiem i wykładowcą
Ekranowa popularność była tylko jedną częścią jego wieloletniej działalności. Andrzej Beya-Zaborski pozostawał mocno związany z teatrem, gdzie nie tylko występował, ale również zajmował się reżyserią.
Ważnym elementem jego zawodowego życia była też praca z młodszymi artystami. Swoje doświadczenie przekazywał jako pedagog i wykładowca.
Dla ogólnopolskiej publiczności pozostanie przede wszystkim twarzą komendanta Henryka Wołkołyckiego z „U Pana Boga…”. Dla Białegostoku i Podlasia jego zawodowa historia była jednak znacznie szersza – obejmowała teatr, reżyserię oraz pracę pedagogiczną.
Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Źródła: Onet Kultura, Interia Film