Ula Chincz, VIVA! październik 2012
Fot. Marcin Kempski/I LIKE PHOTO
O NIEJ JEST GŁOŚNO

Ula Chincz pokazała zdjęcie bez makijażu! Jak wygląda o poranku?

Fani zasypali ją komplementami!

Weronika Kostyra 24 kwietnia 2018 16:00
Ula Chincz, VIVA! październik 2012
Fot. Marcin Kempski/I LIKE PHOTO

Gwiazdy coraz częściej ośmielają się i publikują w mediach społecznościowych swoje zdjęcia w wersji sauté. Czasami jednak trudno uwierzyć w ich autentyczność. Zdarza się, że zdjęcia są mimo wszystko retuszowane lub zrobione w wykorzystaniem filtrów. Ula Chincz postawiła jednak na prawdziwą naturalność!

Ula Chincz w naturalnym wydaniu

Szczera i naturalna prezenterka cieszy się dużą sympatią widzów. Bez wahania opublikowała swoje zdjęcie zrobione rano tuż po przebudzeniu. Pokazała fanom jak pije pierwszą poranną kawę jeszcze w łóżku. Nie ma na sobie nawet odrobiny makijażu, a jej włosy są jeszcze w nieładzie. Po przespanej nocy wygląda jednak świeżo i promiennie. Zdjęcie podpisała: „Pierwsza kawka w łóżku.... Najlepiej. Zero makijażu, zero fryzury, 100% zadowolenia :) Niech to będzie dla Was dobry dzień!”

Fani są zachwyceni i zasypali ją lawiną komplementów: „Obyśmy wszystkie mogły tak wyglądać codziennie rano w łóżku!” czy „To się ceni, nie każdego stać na taki odważny krok jak zdjęcie bez makijażu i wystylizowanej fryzury 😉 jest Pani super, miłego dnia!”, piszą.

Podoba Wam się w takim wydaniu? 

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Trener personalny DANIEL QCZAJ zdobył się na coming out. Co mu dała ta decyzja, a co zabrała? ALŻBETA LENSKA dwa lata temu o mało nie umarła. To wydarzenie w zaskakujący sposób zmieniło jej życie. W VIVIE! na Lato cykl Ona o Niej – MAŁGORZATA POTOCKA o KALINIE JĘDRUSIK: „Przez jednych kochana, przez innych nienawidzona. Polska Marilyn Monroe…”. W cyklu Sztuka gotowania – AGNIESZKA MACIĄG zdradza, jak zatrzymać młodość. W Podróżach z Historią – kultowe miejsca: magiczna leśniczówka w Praniu, Krzyże „lepsze niż Paryże…”.