Helena Englert zdobyła się na gorzkie wyznanie. „Ludzie mnie nie lubią”
Helena Englert jesienią pojawi się na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka i wokalistka nie ukrywa jednak, że do udziału w popularnym show podchodzi bez wielkich deklaracji i marzeń o Kryształowej Kuli. W rozmowie z Plejadą z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością opowiedziała o braku propozycji zawodowych, obawach związanych z intensywnymi treningami oraz o tym, dlaczego nie spodziewa się wygranej. Jej słowa mogą zaskakiwać.

Udział Heleny Englert w „Tańcu z Gwiazdami” może okazać się jednym z ciekawszych punktów nadchodzącej edycji. 26-letnia artystka od dawna wzbudza zainteresowanie nie tylko kolejnymi zawodowymi projektami, ale również bezkompromisowym sposobem, w jaki mówi o sobie i funkcjonowaniu w show-biznesie. Tym razem nie próbuje przekonywać, że idzie do programu po zwycięstwo. Wręcz przeciwnie – przed pierwszym wyjściem na parkiet studzi oczekiwania i mówi otwarcie także o tym, co w ostatnim czasie nie układało się po jej myśli.
Helena Englert pójdzie w ślady innych gwiazd i zatańczy w Polsacie. Kim jest córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny?
Nazwisko Englert należy do najbardziej rozpoznawalnych w polskim świecie filmu i teatru. Helena Englert jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, dlatego zainteresowanie mediów towarzyszyło jej właściwie od początku zawodowej drogi. Ona sama konsekwentnie próbuje jednak budować własną artystyczną tożsamość – nie tylko jako aktorka, lecz także wokalistka.
Urodzona 14 czerwca 2000 roku w Warszawie Helena Englert dorastała w rodzinie silnie związanej ze sceną. Jej ojciec od dekad pozostaje jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów teatralnych i filmowych, a przez lata kierował artystycznie Teatrem Narodowym. Beata Ścibakówna również jest aktorką, znaną zarówno ze sceny, jak i z produkcji telewizyjnych oraz filmowych. Helena ma także troje przyrodniego rodzeństwa ze strony ojca: Tomasza, Katarzynę i Małgorzatę.

Choć takie rodzinne zaplecze może wydawać się przywilejem, w przypadku młodej aktorki ma również drugą stronę. Każdy kolejny projekt Englert bywa analizowany w kontekście nazwiska jej rodziców, a temat nepotyzmu powracał przy okazji jej zawodowych wyborów. Szczególnie szeroką dyskusję wywołał „Hamlet” w reżyserii Jana Englerta w Teatrze Narodowym. Helena wcieliła się w Ofelię, natomiast Beata Ścibakówna wystąpiła jako Gertruda.
Aktorka od pewnego czasu poszerza jednak pole działalności. Pod pseudonimem HELA rozwija karierę muzyczną, pokazując publiczności inną stronę swojej twórczości. W 2025 roku zaprezentowała m.in. utwór „Pani domu”. Także tutaj nie uciekała od tematów mogących wywoływać dyskusje i zdawała sobie sprawę, że jej artystyczne decyzje mogą zostać odebrane jako prowokacyjne.
Englert wyraźnie nie wybiera więc najbezpieczniejszej drogi. Aktorstwo, teatr, własna muzyka, a teraz jeden z największych rozrywkowych formatów w polskiej telewizji – kolejnym etapem będzie udział w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”.
Dla widzów może to być okazja, żeby poznać ją w zupełnie innym wydaniu. Na parkiecie trudno przecież schować się za rolą, scenariuszem czy wykreowaną postacią. W dodatku Englert już przed rozpoczęciem rywalizacji jasno pokazuje, że nie zamierza udawać pewnej siebie faworytki, która przychodzi do programu wyłącznie po Kryształową Kulę.

Helena Englert szczerze o „Tańcu z Gwiazdami”. „Myślę, że ludzie mnie nie lubią”
Informacja o udziale Heleny Englert w „Tańcu z Gwiazdami” naturalnie wywołała pytanie o to, jak artystka zamierza pogodzić wymagające treningi z pracą zawodową. Przygotowania do programu potrafią przecież pochłaniać wiele godzin dziennie, a uczestnicy kolejnych edycji wielokrotnie opowiadali o zmęczeniu i konieczności podporządkowania życia rytmowi prób.
W przypadku Englert problem z wygospodarowaniem miejsca w kalendarzu najwyraźniej jednak nie istniał. Kiedy Plejada zapytała ją, czy trudno było znaleźć czas na udział w programie, odpowiedziała w charakterystycznym dla siebie stylu. „Mega łatwo, totalnie nikt nie chce mnie zatrudniać i generalnie miałam wolną jesień. To nie był żart” – powiedziała.
Udział w „Tańcu z Gwiazdami” oznacza tygodnie intensywnych treningów. Dla osób, które wcześniej nie zajmowały się zawodowo tańcem, nowe obciążenia potrafią być szczególnie wymagające. Englert przyznaje, że właśnie własne podejście do wysiłku może stać się dla niej problemem.
„[Potrzebuję] zdrowia fizycznego, bo jedyne czego się obawiam to tego, że po prostu się nadwyrężę, bo mam do tego bardzo dobrą głowę, żeby się zajechać, więc żebym o siebie dbała i żeby nic mi się nie stało” – mówiła w rozmowie z Plejadą.
Gdy została zapytana o możliwość zwycięstwa, aktorka nie tylko nie przedstawiła się jako potencjalna faworytka, ale wręcz założyła, że sympatie widzów mogą działać na jej niekorzyść.
„Nie, myślę, że ludzie mnie nie lubią, szczerze mówiąc i nie wygram. Ale mam nadzieję, że będę mogła potańczyć, jak najdłużej i po prostu zamierzam się dobrze bawić. Wolę się pozytywnie zaskoczyć niż niemiło rozczarować” – wyznała.
Czy widzowie rzeczywiście podzielają jej przekonanie, że „ludzie jej nie lubią”? Odpowiedź przyniosą dopiero pierwsze odcinki odcinki. „Taniec z Gwiazdami” wielokrotnie pokazywał przecież uczestników od strony, której publiczność wcześniej nie znała. Dla Heleny Englert parkiet może być podobną okazją – szczególnie że tym razem zamiast kolejnej aktorskiej roli pokaże przede wszystkim siebie.
- SPRAWDŹ TEŻ: James Jordan zabrał głos w sprawie małżeństwa z Olą. „Nie wiemy, co przyniesie przyszłość”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

