To nie była rola, w której wystarczyło zmienić fryzurę, kostium i makijaż. Dorota Chotecka musiała zbudować swoją bohaterkę od podstaw i pokazać ją na dwóch zupełnie różnych etapach życia. Liczył się każdy szczegół: sposób poruszania się, chodzenia, mówienia, a nawet układania dłoni.
WIDEO…
Dla aktorki „Mistyczka” stała się jednym z tych projektów, które pozwalają wykorzystać pełnię zawodowych możliwości. Chotecka nie ukrywa, że wysoko ocenia efekt swojej pracy. Reakcje po premierze tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że przemiana w Alicję Lenczewską była wyjątkowo sugestywna.
Dorota Chotecka o Oscarze. „To jest taka rola”
Dorota Chotecka mówi o swoich rolach z dużym zaangażowaniem i podkreśla, że każdą traktuje jak osobiste spełnienie. W przypadku „Mistyczki” aktorskie zadanie było jednak szczególnie wymagające.
„Mam takie podejście, że każda rola, którą zrobiłam, jest moim spełnieniem. Takim Mount Everestem. Na premierze ludzie podchodzili i nie mogli uwierzyć, że ja to ja” – mówiła aktorka dla Super Expressu.
Sama charakteryzacja nie wystarczała. Chotecka musiała sprawić, by widz uwierzył nie tylko w zmieniony wygląd jej bohaterki, lecz także w jej wiek, sposób bycia i zachowanie.
„I nie chodziło tylko o wygląd, bo charakteryzacja była wspaniała. Trzeba było zagrać wszystko - jak się poruszam, jak chodzę, jak mówię, jak układam dłoń. To było bardzo trudne, ale też bardzo ciekawe dla każdego aktora” – opowiadała.
Właśnie wtedy padły słowa, które mogą zwrócić szczególną uwagę fanów aktorki.
„Myślę, że gdybym zagrała to w Stanach Zjednoczonych, dostałabym Oscara. To jest taka rola” – stwierdziła Dorota Chotecka.
Chotecka zagrała 36-latkę i 86-latkę
W „Mistyczce” Dorota Chotecka wciela się w Alicję Lenczewską na przestrzeni wielu lat jej życia. Aktorka pokazuje ją zarówno jako 36-latkę, jak i 86-latkę. Tak duża rozpiętość wieku wymagała nie tylko odpowiedniej charakteryzacji, ale również zmiany całej fizyczności postaci.
Dla Choteckiej właśnie możliwość tak daleko idącej przemiany jest jednym z najważniejszych elementów jej zawodu.
„Uwielbiamy się zmieniać, uwielbiamy wyzwania, lubimy się natrudzić w tym swoim zawodzie. Dla mnie ta rola była sednem mojego zawodu, bo trzeba było pokazać absolutnie całą amplitudę emocji, serca i duszy, które są w człowieku” – przyznała.
Praca okazała się na tyle przekonująca, że po premierze widzowie mieli problem z rozpoznaniem aktorki. To właśnie ten efekt Chotecka wspomina jako jeden z najbardziej znaczących momentów związanych z filmem.
Kim była Alicja Lenczewska z filmu „Mistyczka”?
„Mistyczka” opowiada o życiu i duchowej przemianie Alicji Lenczewskiej, nauczycielki i członkini partii komunistycznej. Jej historia koncentruje się na głębokim nawróceniu, którego doświadczyła w wieku 51 lat.
Po tym wydarzeniu miała doświadczać intymnych rozmów z Jezusem, które później spisywała. To właśnie tę drogę i przemianę musiała pokazać na ekranie Dorota Chotecka.
W filmie pojawia się także bardzo osobisty dla aktorki akcent. Jezus mówi głosem jej męża, Radosława Pazury.
Dla Choteckiej rola Alicji Lenczewskiej była więc nie tylko zadaniem opartym na ogromnej zmianie wyglądu, ale również kreacją wymagającą pokazania emocjonalnej i duchowej przemiany bohaterki.
Dorota Chotecka o starzeniu się. „Wszyscy się starzejemy”
Rola kobiety pokazanej na przestrzeni wielu lat stała się dla Doroty Choteckiej także punktem wyjścia do rozmowy o starzeniu się. Aktorka przyznała, że kiedyś sama obawiała się momentu, w którym przekroczy pięćdziesiątkę.
Przywołała przy tym słowa Danuty Stenki.
„Kiedyś, jak Danuta Stenka powiedziała, że po pięćdziesiątce stała się przezroczysta, bałam się dobrnąć do pięćdziesiątki. Myślałam: Boże, po sześćdziesiątce to już koniec. To się zmieniło” – mówiła w rozmowie z SE.pl.
Dziś patrzy na ten temat inaczej i nie próbuje uciekać od upływu czasu.
„Wszyscy się starzejemy. Ktoś powie: "Jaka pani stara". No co, mam się nie starzeć? Może ktoś da mi receptę, żeby się nie starzeć. Chętnie byśmy z niej skorzystały, tylko takiej recepty po prostu nie ma” – dodała.
Jej zawodowy kalendarz pokazuje zresztą, że po „Mistyczce” nie zamierza zwalniać. Po premierze ruszyła do kolejnych projektów. Pracuje przy filmie „Reduta”, kończy zdjęcia do produkcji w reżyserii Piotra Dolińskiego i zaczyna próby do teatru.
Rola Alicji Lenczewskiej może jednak pozostać dla niej szczególna. Nie tylko dlatego, że wymagała tak daleko idącej przemiany. Sama Chotecka mówi o niej w sposób, który nie pozostawia wątpliwości: właśnie takie wyzwania uważa za sedno swojego zawodu.




























