Audrey Hepburn i Mel Ferrer
Fot. KEYSTONE Pictures USA/eyevine/East News
NIEZWYKŁE HISTORIE

Audrey Hepburn i Mel Ferrer. Próbowała bronić się przed tym uczuciem. Rozsądek nie miał tu jednak nic do powiedzenia

Audrey Hepburn przez całe życie miała wiele namiętnych romansów, głównie z mężczyznami związanymi z branżą filmową

Dorota Falkowska 4 maja 2021 19:09
Audrey Hepburn i Mel Ferrer
Fot. KEYSTONE Pictures USA/eyevine/East News

Audrey Hepburn jest często wspominana jako jedna z najbardziej czarujących i ukochanych aktorek złotej ery Hollywood. Na ekranie była magnetyczną, pełną klasy osobowością, która w równym stopniu zdobywała miłość swoich filmowych partnerów, co publiczności. Historie, w których grała, kończyły się szczęśliwym zakończeniem w ramionach mężczyzny przysięgającym jej dozgonną miłość. Jednak za kulisami Hepburn miał kręte i skomplikowane życie miłosne.

Zobacz też: Ich miłość stała się legendą: Monica Vitti i Michelangelo Antonioni, twórca słynnego „Powiększenia”

Audrey Hepburn i Mel Ferrer: pierwsze spotkanie

Lipiec, 1953 roku. Na jednym z przyjęć w Londynie organizowanych w związku z premierą „Rzymskich wakacji” młodziutka, bo wówczas 24-letnia, gwiazda filmowa Audrey Hepburn bryluje wśród znajomych i przyjaciół z planu filmowego. Jej ekranowy partner, Gregory Peck, przyprowadza na spotkanie swojego znajomego, aktora, reżysera i pisarza, Mela Ferrera. Audrey jeszcze tego nie wie, ale już za moment narodzi się pomiędzy nimi uczucie, które zmieni ich życia na zawsze.  

Starszy o dwanaście lat Ferrer z miejsca zaimponował młodej aktorce obyciem i wykształceniem. Był dla niej bardziej doświadczonym kolegą po fachu, a wkrótce miał się stać także jej kochankiem. Wydawałoby się, że ta dwójka odkąd tylko się poznała, chce spędzić ze sobą resztę życia, ale na początku musieli się zadowolić sekretnym romansem, który dawał pożywkę do plotek czujnej prasie. W momencie gdy się poznali, Ferrer był wówczas mężem Frances Pilchard i ojcem czwórki dzieci, a na koncie miał jeszcze dwa inne małżeństwa. 

Romans z Williamem Holdenem

O kochliwości młodej Audrey może poświadczyć chwilowe pocieszenie, którego zaznała w ramionach Williama Holdena na planie „Sabriny”. Mel Ferrer wyjechał wówczas do Włoch nagrywać kolejny film, a Audrey w tym czasie poniosła fala innego uczucia, którego nie zamierzała sobie odbierać, z racji, że nie była w żadnym, oficjalnym związku. Marzyła o założeniu rodziny, byciu „prawdziwą żoną”, jak to określiła w jednym z wywiadów, a Ferrer nie mógł jej wtedy tego zagwarantować. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że William Holden również, ponieważ okazało się, że mężczyzna poddał się wazektomii i nie może mieć dzieci. 

Po powrocie Mela z Włoch, romans, a wraz z nim gorące uczucie odżyło. W dodatku aktor zakończył swój związek z ówczesną żoną, więc od tamtej pory, już oficjalnie i bez ukrywania się, mógł zacząć budować przyszłość z Audrey. 

Ślub Audrey Hepburn i Mela Ferrera

We wrześniu 1954 roku w Szwajcarii, w Burgenstock, w pięknych okolicznościach przyrody, nad Jeziorem Czterech Kantonów, Audrey Hepburn i Mel Ferrer ślubowali sobie miłość i wierność. W XIII-wiecznej kapliczce zebrała się zaledwie garstka ich najbliższych przyjaciół i rodzina. Aktorka miała na sobie prostą, białą sukienkę z organdyny, a we włosy wpleciony wianek z kwiatów. 

Ich miodowy miesiąc trwał tylko trzy dni, bo Mel musiał szybko wrócić do pracy. Odbili to sobie w późniejszej podróży do Rzymu, gdzie wynajęli dom, a Audrey postanowiła zrobić sobie wtedy rok przerwy od występów publicznych. To był dla obojga szczęśliwy czas. Audrey zaangażowała się w bycie oddaną i kochającą żoną. Jak powiedział znajomy pary, Michael Powell, „kochała go całym sercem (…) była typem kobiety, która daje wszystko albo nic. Nie wiem, jak on rozpalił tę pochodnię, ale na Boga, płonęła”. Wkrótce chciała też zostać matką. W marcu okazało się, że jest w ciąży, ale radość nie trwała długo. Audrey przeżyła wielki cios, kiedy okazało się, że poroniła. 

Audrey Hepburn i Mel Ferrer
Fot. ASSOCIATED PRESS/East News

Ambitny mąż i rodzinna żona

Audrey lubiła swoją pracę, ale ponad wszystko marzyła o spokojnym życiu, u boku męża i gromadki dzieci i dla tych dóbr była gotowa poświęcić swoją karierę. Mel nie był tego samego zdania, co doprowadziło do pierwszych małżeńskich nieporozumień. „Chociaż lubiła grać, chciała mniej pracować i mieć więcej czasu dla siebie. Była pełna miłości, ale Mel był pełen ambicji, za żonę i za siebie”, wspominał o aktorce Henry Rogers. 

Kiedy na horyzoncie pojawiła się propozycja zagrania w filmie „Wojna i pokój” Kinga Vidora, Ferrer gorąco namawiał żonę do przyjęcia roli hrabianki Nataszy Rostowej. Sam otrzymał rolę księcia Andrzeja, co ostatecznie przesądziło o udziale Audrey w filmie. Do grania u boku męża nie trzeba jej było długo przekonywać, bo chciała spędzać przy nim każdą chwilę. 

„Wojna i pokój” ostatecznie nie zrobiła furory, ale na pewno nie zaszkodziła karierze Hepburn, która po chwili otrzymała kolejne aktorskie propozycje. Przyjęła rolę u boku Freda Astaire’a w „Zabawnej buzi”, a następnie wraz z Garym Cooperem zagrała w „Miłości po południu”. Oba filmy były kręcone m.in. w Paryżu, dzięki czemu Audrey mogła podzielić ten czas między pracę, a czas spędzany z mężem w ich domu w Szwajcarii. 

Romans z Robertem Anderssonem

W 1959 roku aktorka otrzymała kolejną propozycję nie do odrzucenia, czyli rolę w „Historii zakonnicy”. To doświadczenie aktorskie niemal nie zakończyło jej małżeństwa, bowiem na planie Audrey nawiązała intensywną relację ze scenarzystą, Robertem Anderssonem. Na tle nowego uczucia, małżeństwo z Ferrerem coraz bardziej ją rozczarowywało, do tego stopnia, że rozważała nawet jego zakończenie. Te rozważania przerwała wiadomość o tym, że nowy kochanek gwiazdy okazał się bezpłodny. Audrey, która nadal całym sercem pragnęła założyć rodzinę, szybko zawróciła z tej znajomości z powrotem w ręce Ferrera. 

W 1958 roku otrzymali wraz z mężem radosną nowinę, że Audrey jest w ciąży. Mimo swojego stanu gwiazda zdecydowała się wziąć udział w filmie Johna Hustona „Bez przebaczenia”, w którym do zagrania miała kilka brawurowych scen konno. Jej obawy przed przyjęciem roli potwierdziły się, gdy na planie doszło do wypadku. Aktorka spadła z konia i uszkodziła sobie kręgosłup. Dziecku na szczęście nic nie zagrażało i po dwóch miesiącach aktorka wróciła na plan.

Dziecko Hepburn i Ferrera

Mimo prawidłowego przebiegu ciąży w maju 1959 roku pierwsze dziecko Audrey i Mela przyszło na świat martwe. Podniesienie się po tym trudnym doświadczeniu było dla Audrey wielkim wyzwaniem. Siły dodawała jej myśl, że wciąż będzie jej dane założyć rodzinę. W kwietniu 1960 roku w Lucernie urodziła syna, Seana. Aktorka nie kryła szczęścia. Wydanie na świat syna było dla niej spełnieniem najskrytszych marzeń. „Jak wszystkie młode matki, nie mogłam na początku uwierzyć, że jest naprawdę mój i że mogę go zatrzymać… Już wtedy, gdy byłam mała, najbardziej ze wszystkiego chciałam mieć dziecko… Chciałam mieć mnóstwo dzieci. To było motywem mojego życia. Jestem pewna, że to jest cudowne, gdy ma się osiemnaście lat – ale jeżeli czeka się latami, radości nie da się opisać”, wypowiadała się po porodzie. 

Wydawałoby się, że powitanie pierwszego dziecka umocni status Hepburn i Ferrera jako hollywoodzkiej złotej pary, ale za kulisami ich małżeństwo zmagało się z wieloma problemami. Chociaż Hepburn twierdziła, że przez lata byli szczęśliwą parą, Ferrer potrafił być bardzo zazdrosny i kontrolujący. Reżyser Alfred Lunt twierdził, że „Ferrer wykorzystał zauroczenie Audrey, aby sprawować nad nią rządy twardej ręki”. 

Audrey Hepburn i Mel Ferrer
Fot. East News

Rola życia

Urodzenie syna nałożyło się w czasie z propozycją zagrania Holly Golightly w słynnym „Śniadaniu u Tiffany’ego”. O mały włos aktorka minęłaby się ze swoją rolą życia, bo nie chciała zostawiać maleńkiego dziecka na rzecz pracy. Do powrotu na plan popchnął ją Mel, dzięki czemu Hepburn ostatecznie wystąpiła w filmie Blake’a Edwardsa. 

W 1967 roku, po sukcesie „Śniadania u Tiffany’ego” i „My Fair Lady”, Audrey otrzymała propozycję zagrania w filmie „Dwoje na drodze”. Nie była to rola jej marzeń, ale wiązała się z wyzwaniem całkowitej zmiany wizerunku, co sprawiło, że ostatecznie ją zaakceptowała. Eleganckie, klasyczne kreacje zastąpiły zwyczajne ubrania, a jej bohaterka przechodziła małżeński kryzys. Jak na ironię, losy odgrywanej przez Audrey roli zbiegły się z jej losami. 

Przeczytaj również: Frances McDormand i Joel Coen – ich związek jest jak skała od 38 lat

Romans z Albertem Finneyem

Kryzysowi w relacji Hepburn-Ferrer zdecydowanie nie pomógł kolejny romans aktorki z odtwórcą głównej roli męskiej filmu „Dwoje na drodze”, Albertem Finneyem. Małżonkowie już od kilku lat nie dotrzymywali sobie wierności, ale tym razem Mel postanowił przerwać schemat i postawił przed Audrey warunek. Jeśli nie zakończy romansu, oskarży ją o zdradę, zażąda rozwodu i będzie walczył o opiekę nad Seanem.

Po tym epizodzie małżeństwo dało sobie kolejną szansę. Audrey wzbraniała się ze wszystkich sił przed zakończeniem tej relacji rozwodem, głównie ze względu na syna. Sama była dzieckiem rozwodników i nie chciała takiego samego dzieciństwa dla Seana. Dla niego też postanowiła zawiesić karierę i poświęcić mu cały swój czas i uwagę.

„Rozwód moich rodziców był pierwszym wielkim ciosem, jaki spadł na mnie, gdy byłam dzieckiem… Tęskniłam za moim ojcem za nim od dnia, w którym zniknął”, wspominała aktorka. Później ponownie nawiązała kontakt z ojcem, ale to doświadczenie odcisnęło na niej wielkie piętno.

Jednak pod koniec lat sześćdziesiątych nawet Hepburn nie mogła zaprzeczyć, że jej 14-letni związek z Ferrerem chyli się ku końcowi. Para z każdym dniem oddalała się od siebie, a Ferrer pomimo tego, że był o żonę strasznie zazdrosny, słynął ze swojej słabości do innych pięknych kobiet. W 1968 roku Hepburn i Ferrer biorą rozwód. I chociaż aktorka ponownie wyjdzie za mąż, na swoją drugą wielką miłość będzie musiała poczekać ponad dekadę.

Audrey Hepburn i Mel Ferrer
Fot. Graphic House/Archive Photos/Getty Images

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KLAUDIA EL DURSI: „Nie myślałam o show-biznesie. Ani o pozowaniu do »Playboya«”, mówi uczestniczka „Top Model” i prowadząca program „Hotel Paradise”. Rektor warszawskiej Akademii Teatralnej WOJCIECH MALAJKAT o przemocy i mobbingu w szkołach artystycznych i o tym, dlaczego nie został… nauczycielem w mazurskim miasteczku. KSIAŻĘ WILLIAM I KSIĄŻĘ HARRY: Koniec braterskiej miłości? Historia MIŁKI RAULIN brzmi jak bajka o odważnej dziewczynie, która dzięki marzeniom zdobyła Koronę Ziemi. W cyklu Extra – na fieście w Andaluzji.