Sabina Zięba 7 maja 2017 08:30
1/8
Zakościelny, Main Topic
Copyright @Piotr Porębski/METALUNA
1/8

Maciej Zakościelny to polski aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, jednak od dziecka przekonany był, że zostanie muzykiem. Wszyscy znamy go z ról w "Kryminalnych", "Dlaczego nie!", "Tylko mnie kochaj" czy "Listów do M. 2". Gdy za drugim razem dostał się do szkoły teatralnej, już wiadomo było, że zrobi karierę. Przystojny, wysportowany, poukładany. Jego koleżanka z roku jakiś czas temu wspominała w VIVIE!: "My od ra­na do no­cy prze­sia­dy­wa­liśmy w szko­le, ma­rzy­liśmy o epi­zo­dach, a on tyl­ko zmie­niał tak­sów­ki, by zdążyć na kolejne spo­tka­nie czy plan", a inny kolega dodawał: "Za­kościel­ny? Am­bit­ny, zde­ter­mi­no­wa­ny na suk­ces, praco­wi­ty. Pa­mię­tam, jak przy­szedł do nas na wy­kła­dy Krzysz­tof Kol­ber­ger. Opo­wia­dał nam mnó­stwo o aktor­stwie, o tym, co jest naj­waż­niej­sze. Na ko­niec do­dał, że­byśmy dba­li o cia­ło, że­byśmy się nie roz­le­ni­wi­li, bo na­sze cia­ła to nasz warsz­tat. Po tym wy­kła­dzie Ma­ciek ja­ko je­dy­ny na­tych­miast za­pi­sał się na si­łow­nię".

Polecamy też: Maciej Zakościelny w końcu pokazał syna! To zdjęcie jest naprawdę rozczulające

Przez jakiś czas nie potrafił ułożyć sobie życia prywatnego. Spotykał się m. in. z Izą Miko. Dopiero w 2014 roku u boku modelki Pauliny Wyki odnalazł szczęście. W zeszłym roku para doczekała się pierwszego dziecka. Jednak spełniając się jako ojciec, nie przestaje realizować się zawodowo. Aktualnie będziemy mogli zobaczyć go w najnowszym serialu TVN "Diagnoza" u boku Mai Ostaszewskiej, a w tym roku w kinach ponownie oglądaliśmy go w polskiej komedii - tym razem w "Po prostu przyjaźń". Cały czas również gra na skrzypcach i występuje na koncertach. W swoje urodziny wraz z innymi muzykami zaprezentuje się w Katowicach na koncercie muzyki filmowej. 

Polecamy też: „Po prostu przyjaźń” właśnie trafiła do kin. Czy warto obejrzeć najnowszą polską komedię?

A w naszej galerii przypominamy sesję i wywiad z aktorem publikowany w VIVIE! ujawniający wiele ciekawostek z życia Macieja Zakościelnego.

2/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2007
Copyright @Łukasz Murgrabia
2/8

Do dwóch ra­zy sztu­ka

Do szko­ły ak­tor­skiej do­stał się do­pie­ro za dru­gim ra­zem. Miał pre­dys­po­zy­cje, ale je­den z pro­fe­so­rów poradził mu, że po­wi­nien kil­ka rze­czy po­pra­wić – zli­kwi­do­wać re­gio­nal­ny ak­cent, po­pra­co­wać nad dyk­cją. Sam ak­tor wspo­mi­na tam­ten czas z dy­stan­sem: „Mó­wi­łem wte­dy »wziąść« za­miast »wziąć«, »włan­czać« za­miast »włą­czać«”. Przez rok miał ćwi­czyć dyk­cję i zli­kwi­do­wać re­gio­nal­ny ak­cent. Zgło­sił się do Ewy Różbickiej, eme­ry­to­wa­nej na­uczy­ciel­ki ak­tor­stwa, któ­ra przy­go­to­wy­wa­ła wcześniej do eg­za­mi­nów Ar­tu­ra Żmi­jew­skie­go i Mi­cha­ła Że­brow­skie­go. Wy­czu­wa­ła każ­dy fałsz, każ­de po­tknię­cie. Przy­go­to­wa­ła go perfekcyj­nie. 

Polecamy też: Specjalnie na Dzień Mężczyzn! Największe ciacha polskiego show-biznesu na sesjach z VIVY!

W ko­mi­sji za­sia­dał Jan En­glert. „Gdy pod­czas eg­za­mi­nu do­wie­dział się, że tre­no­wa­łem ka­ra­te – wspo­mi­na Ma­ciek – za­pro­po­no­wał mi, że­bym po­wie­dział przy­go­to­wa­ny tekst i jed­no­cześnie wal­czył z wyimaginowanym prze­ciw­ni­kiem. Za­pre­zen­to­wa­łem kil­ka ob­ro­tów, wy­sko­ków i uni­ków, w do­dat­ku ro­bi­łem to bez skar­pe­tek, a na ko­niec wy­cią­gną­łem skrzyp­ce i sam so­bie akom­pa­niu­jąc, zaśpie­wa­łem »Ma­ły bia­ły do­mek«. Ko­mi­sji spodo­ba­ła się mo­ja »pre­zen­ta­cja«. Śmie­ję się, że do­sta­łem się do Aka­de­mii Te­atral­nej dzięki ka­ra­te i skrzyp­com”.

3/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2006
Copyright @Piotr Porębski/METALUNA
3/8

Na­uka ży­cia

Do War­sza­wy przy­je­chał ze Sta­lo­wej Wo­li. Do­bry dom, tro­skli­wi ro­dzi­ce, dużo mi­łości, ale też ry­go­ru. Wraz z trój­ką ro­dzeń­stwa od za­wsze miał mnó­stwo za­jęć. 13 lat uczył się gry na skrzyp­cach, cho­dził do szko­ły mu­zycz­nej, ta­ta za­wo­ził go na lek­cje do od­da­lo­ne­go o 66 ki­lo­me­trów Rze­szo­wa. Uśmie­cha się do tam­tych wspo­mnień. Na po­dwór­ku chło­pa­ki na­zy­wa­li go Te­klą al­bo Jan­kiem Mu­zy­kan­tem. Oni roz­gry­wa­li me­cze, a je­mu pot ka­pał na smy­czek. „Przez dłu­gi czas myśla­łem, że zo­sta­nę mu­zy­kiem. W ogó­le na­uka gry na skrzyp­cach by­ła dla mnie na­uką ży­cia. Mia­łem to szczęście, że na swo­jej dro­dze spo­tka­łem czło­wie­ka, któ­ry zo­stał mo­im pierw­szym mi­strzem. Nie­raz po­ty­ka­łem się, upa­da­łem, a on za­wsze po­wta­rzał: »Spró­buj jesz­cze raz. Choć­by kil­ka kro­ków«. Na­uczył mnie, że nie na­leży bać się po­peł­nia­nia błę­dów, że tak na­praw­dę nie my­li się tyl­ko ten, kto nic nie ro­bi. Za­szczy­tem dla mnie by­ło po­czu­cie, że je­stem god­ny je­go cza­su. Tym bar­dziej, tym wię­cej chcia­łem pra­co­wać – by był ze mnie dum­ny. Ten czło­wiek, któ­ry za­in­spi­ro­wał mnie do szu­ka­nia swo­jej wła­snej dro­gi, to mój pro­fe­sor Krzysz­tof Swo­bo­da, skrzy­pek Fil­har­mo­nii Rze­szow­skiej. To dzię­ki nie­mu za­ko­cha­łem się w skrzyp­cach”, mó­wił ak­tor. Chciał też być bar­dziej pew­ny sie­bie, więc w tajem­ni­cy przed ro­dzi­ca­mi za­pi­sał się na ka­ra­te. Tre­no­wał pięć lat. Wraż­li­wość mu­zycz­ną wzmoc­nił sztu­ką wal­ki bez uży­wa­nia bro­ni.

Polecamy też: Młodzi, gniewni w innej dekadzie. Zobaczcie niezwykłą rolę Tomasza Kota

4/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2006
Copyright @Piotr Porębski/METALUNA
4/8

Uro­dzo­ny gwiaz­dor

Za­le­d­wie trzy la­ta te­mu skończył szko­łę te­atral­ną, a już jest gwiaz­dą. Je­go in­te­re­sy za­ła­twia tyl­ko agent, zdo­by­cie je­go pry­wat­ne­go nu­me­ru te­le­fo­nu nie jest ła­twe. Kie­dyś chęt­nie opo­wia­dał, że za­my­ka się w domu, za­pa­la świe­ce i gra na skrzyp­cach, te­raz mó­wi do­bit­nie: „Dziś już bym tak nie po­wie­dział”. 

Za­kościel­ny stward­niał i jest dużo bar­dziej nie­uf­ny niż na po­cząt­ku ka­rie­ry. Nie wia­do­mo dla­cze­go, bo wszyst­ko w je­go ży­ciu ukła­da się do­sko­na­le, jak w dzie­cię­cej ukła­dan­ce; za­raz po szko­le an­gaż do jed­ne­go z naj­lep­szych sto­łecz­nych te­atrów – Współ­cze­sne­go, pre­mie­ry u Ma­cie­ja En­gler­ta, głów­na ro­la w se­ria­lu „Kry­mi­nal­ni”, gdzie gra pod­ko­mi­sa­rza Mar­ka Bro­dec­kie­go, in­te­re­su­ją­cą, nie­jed­no­znacz­ną po­stać mło­de­go, doświad­czo­ne­go ży­cio­wo po­li­cjan­ta. 

Polecamy też: TYLKO U NAS Paweł Deląg mówi o swojej rodzinie i życiu na walizkach. EKSKLUZYWNE VIDEO

5/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2006
Copyright @Piotr Porębski/METALUNA
5/8

Dwa la­ta te­mu moc­no za­ry­so­wał swój ima­ge. Przy­ciął wło­sy przy skó­rze, no­si kil­ku­dnio­wy za­rost, dłuż­sze bacz­ki. Ry­szard Za­tor­ski, spe­cja­li­sta od pol­skich ko­me­dii ro­man­tycz­nych, wy­pa­trzył go wśród mło­dych akto­rów i za­pro­po­no­wał mu już dwu­krot­nie ro­lę w swo­ich fil­mach. W „Tyl­ko mnie ko­chaj” Ma­ciek za­grał Mi­cha­ła, ty­po­we­go przed­sta­wi­cie­la yup­pies, bo­ga­te­go, roz­ka­pry­szo­ne­go, ale po­szu­ku­ją­ce­go praw­dzi­we­go uczu­cia. W „Dla­cze­go nie?” wcie­lił się w po­stać Ja­na, pre­ze­sa świet­nie pro­spe­ru­ją­cej agen­cji re­kla­mo­wej, któ­ry wie, jak za­ra­biać duże pie­nią­dze, ale jed­no­cześnie zy­skał już ogrom­ny dy­stans do te­go, co ro­bi i jak ży­je. Nie oce­nia, nie ata­ku­je, je­dy­nie ob­ser­wu­je i w koń­cu (jak w baj­ce) do­sta­je za to ogrom­ną na­gro­dę: praw­dzi­we, au­ten­tycz­ne uczu­cie Mał­go­si (w tej ro­li An­na Cieślak).

Polecamy też: „Po prostu przyjaźń” właśnie trafiła do kin. Czy warto obejrzeć najnowszą polską komedię?

Nic dziw­ne­go, że po ro­lach w komediach Za­tor­skie­go, Ma­ciek Za­kościel­ny do­stał przy­do­mek pierw­sze­go aman­ta pol­skie­go ki­na czy dru­gie­go Bra­da Pit­ta. Na oba określe­nia re­agu­je aler­gicz­nie. W jed­nym z wywiadów po­wie­dział: „De­ner­wu­je mnie, kie­dy czy­tam i sły­szę: »naj­przy­stoj­niej­szy«, »naj­sek­sow­niej­szy«, naj, naj… prze­cież to śmiesz­ne. Tak, jak­by się nic in­ne­go nie li­czy­ło. (...) Że­by być aman­tem, męż­czy­zna wcale nie musi być mo­de­lo­wo przy­stoj­ny. Amant to nie fi­zycz­ność, ale spo­sób by­cia. Tembr gło­su, spojrzenie, gest, sposób pro­wa­dze­nia roz­mo­wy”. 

6/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2007
Copyright @Łukasz Murgrabia
6/8

W in­nym z wy­wia­dów nie jest już tak kry­tycz­ny: „Kie­dy za­leży mi na ko­bie­cie, pro­szę bar­dzo, mo­gę być i aman­tem. A jeże­li ona chce, że­bym był nor­mal­nym chło­pa­kiem, je­stem nor­mal­nym chło­pa­kiem. Ma­my w so­bie ty­le róż­nych emo­cji”. Na py­ta­nie, ja­ki jest, od­po­wia­da: „Cza­sem je­stem za­myślo­nym ro­man­ty­kiem, kie­dy trze­ba – wa­lecz­nym, moc­no stą­pa­ją­cym po zie­mi fa­ce­tem”. Czy to je­go peł­ny por­tret psychologiczny? Gdy pod­czas se­sji dla VI­VY! wcie­lił się w Do­ro­thy z fil­mu „To­ot­sie” (w fil­mie Du­stin Hoffman) czy nie­roz­gar­nię­te­go For­re­sta Gum­pa, do­szliśmy do wnio­sku, że Za­kościel­ny ma jesz­cze jed­ną ce­chę, któ­rą nie­zmier­nie rzad­ko po­ka­zu­je: dy­stans do sa­me­go sie­bie. To duży atut w ak­tor­stwie, szcze­gól­nie w przy­pad­ku tych „wy­jąt­ko­wo pięk­nych”. Sam Za­kościel­ny na py­ta­nie, czy jest nar­cy­zem, mó­wi z dy­stan­sem i iro­nią: „Nar­cyzm to dru­gie imię ak­tor­stwa! A mó­wiąc se­rio – nie wy­obrażam so­bie pra­cy w tym zawo­dzie bez po­czu­cia, że ak­cep­tu­ję sie­bie. Po­nie­waż wszyst­kie po­sta­ci, nad któ­ry­mi pra­cu­ję, mniej lub bar­dziej są mną, fil­tru­ję przez sie­bie ich za­cho­wa­nia, po­sta­wy, emo­cje. Mi­mo że moi bo­ha­te­ro­wie są tak róż­ni – ma­ją wspól­ny mia­now­nik, któ­rym je­stem ja sam. Pew­nie, że mam świa­do­mość swo­ich bra­ków, wad, ale z dru­giej stro­ny one też po­tra­fią być cał­kiem przy­dat­ne – czar­ne cha­rak­te­ry są cie­ka­wy­mi wy­zwa­nia­mi!”.

Polecamy też: „People” ma ranking Najseksowniejszych, a w VIVIE! mamy Najpiękniejszych! Pamiętacie laureatów?

Gdy za­py­ta­liśmy, czy wie, że ro­bi wraże­nie na in­nych, zaśmiał się i ko­lej­ny raz się zdy­stan­so­wał: „A ro­bię wraże­nie? Szcze­rze mó­wiąc, ni­gdy się nad tym spe­cjal­nie nie za­sta­na­wia­łem. Nie je­stem ty­pem fa­ce­ta, któ­ry do­bie­ra ko­lor skar­pe­tek do ko­lo­ru oczu. Po­za tym, co to zna­czy »ro­bić wraże­nie«? Sta­rać się, że­by na każ­dym kro­ku być per­fekt, nie po­peł­niać błę­dów, gaf, kon­tro­lo­wać swo­je emo­cje, sku­piać spoj­rze­nia i prze­glą­dać się w oczach in­nych? Nie, to nie dla mnie!”.

7/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2007
Copyright @Łukasz Murgrabia
7/8

Od­ma­wiam ko­men­ta­rza

Chy­ba co­raz bar­dziej za­czął uwie­rać go ko­stium pięk­ni­sia, bo częściej wspo­mi­na w wy­wia­dach, że ma­rzy o ro­lach cha­rak­te­ry­stycz­nych: ćpu­nów, chło­pa­ków upośle­dzo­nych psy­chicz­nie al­bo moc­nych fa­ce­tów w typie gla­dia­to­ra. Może dla­te­go do na­szej se­sji chęt­nie wcie­lił się w po­stać wam­pi­ra Lo­uisa z „Wy­wia­du z wam­pi­rem” (w fil­mie Brad Pitt), kró­la Ar­tu­ra (Cli­ve Owen) czy Wil­ly’ego Won­ki (Joh­ny Depp) z fil­mu „Char­lie i fa­bry­ka cze­ko­la­dy”. Wszyst­kie trzy po­sta­cie to ro­le ko­stiu­mo­we i wszyst­kie nio­są w so­bie wiel­ki ła­du­nek emo­cji, sza­leństwa i ma­gii. Nie­daw­no Za­kościel­ny wy­grał ca­sting i za­grał nie­dużą ro­lę u Pe­te­ra Gre­ena­waya w „Ni­gh­twat­ching” (Straż noc­na). Gra w nim fran­cu­skie­go po­rucz­ni­ka Egre­mon­ta – po­stać cał­ko­wi­cie in­ną od do­tych­cza­so­wych.

Polecamy też: Brad Pitt mówi o alkoholizmie i patrzy przenikliwym wzrokiem. Ta sesja przejdzie do historii!

Mi­mo ty­lu osią­gnięć w ży­ciu i za­wo­dzie lu­bi jed­nak ase­ku­ra­cję. Na py­ta­nie, czy jest już do­ro­sły, od­po­wia­da: „Mam 25 lat, po­roz­ma­wiaj­my za 50, to może coś bę­dę na ten te­mat wie­dział”. Mi­łość? „To pra­ca i cią­głe do­kła­da­nie do pie­ca. Praw­dzi­we uczu­cie ni­gdy nie wy­ma­ga re­zy­gna­cji z cze­goś, poświę­ce­nia”. Ma­ciek jest dys­kret­ny. Ma za so­bą kil­ka związ­ków, mię­dzy in­ny­mi z ak­tor­ką Ka­ro­li­ną Bor­kow­ską, mo­del­ką Ka­sią Gra­bow­ską, czy z pol­ską ak­tor­ką Izą Mi­ko, któ­ra pró­bu­je swych sił w Hol­ly­wo­od, ale na te­mat swo­je­go ży­cia pry­wat­ne­go upar­cie mil­czy. Gdy nie­daw­no jed­na z dzien­ni­ka­rek za­py­ta­ła go wprost o Izę Mi­ko, skończył roz­mo­wę krót­ko: „Od­ma­wiam ko­men­ta­rza”. Uni­ka skan­da­li, nie by­wa w noc­nych klu­bach, ła­twiej spo­tkać go na sa­li gim­na­stycz­nej czy na pły­wal­ni niż na ban­kie­cie. Może dla­te­go, że Ma­ciek moc­no się kon­tro­lu­je i nie chce zo­stać „za­gła­ska­ny” i osta­tecz­nie za­szu­flad­ko­wa­ny? Nie­daw­no przy­znał się: „Jan No­wic­ki po­wie­dział kie­dyś, że suk­ces usy­pia. Coś w tym jest. Stąd mo­ja dba­łość o to, że­by nie za­tra­cić się pośród po­zor­nych bla­sków te­go za­wo­du”. 

8/8
Maciej Zakościelny, Viva! 2006
Copyright @Piotr Porębski/METALUNA
8/8

Ma­rzy­ciel

Lu­bi mó­wić o so­bie ja­ko o ide­aliście. Przy­zna­je, że naj­bliż­sza jest mu ro­la Ja­na z „Dla­cze­go nie”: „Jan jest »czy­sty«. Po­tra­fi do­strzec pięk­no ży­cia, któ­re prze­ja­wia się w naj­drob­niej­szych for­mach. Za­pach po­wie­trza, zie­mi, wo­dy – to wszyst­ko spra­wia, że mój bo­ha­ter czu­je się... no właśnie – wol­ny. Ży­cie wy­mu­sza na nim pew­ne ogra­ni­cze­nia, ale Jan trak­tu­je je nie­co »po ma­co­sze­mu«, z przy­mruże­niem oka. Jest ty­pem ob­ser­wa­to­ra, nie lu­bi wy­cho­dzić przed sze­reg. Ma swój pry­wat­ny »ka­wa­łek cie­nia« i choć wszel­kie wal­ki na grun­cie za­wo­do­wym roz­gry­wa­ne są w je­go imie­niu, po­zo­sta­ją jak­by po­za nim”. Czy to naj­lep­szy klucz do zro­zu­mie­nia Za­kościel­ne­go? Być może... Pó­ki co, py­ta­nia o przy­szłość i ma­rze­nia kwi­tu­je ta­jem­ni­czym: „Może nie­ba­wem przyj­dzie ja­kiś cie­ka­wy pro­jekt, a może za­szy­ję się z bli­ską oso­bą w dzi­kiej głu­szy? Nie­prze­wi­dy­wal­ność ży­cia jest tym, co w ży­ciu ko­cham naj­bar­dziej. I, jak ma­wia Grze­gorz Tur­nau: »Ma­rze­nie o szczęściu jest me­go szczęścia częścią«”.

Polecamy też: Dziś urodziny obchodzi jedna z najważniejszych postaci w świecie mody. Kim jest Donatella Versace?

Wideo

Tym samochodem pojedziesz do pracy i na piknik

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Gwiazdami nowego numeru są: Paulina Krupińska, Kamila Szczawińska i Karolina Malinowska. Zobacz, co jeszcze w nowej VIVIE!