Śmierć Adriana Szymaniaka zamknęła historię, która zaczęła się w wyjątkowo nietypowy sposób. Adrian i Anita poznali się dopiero w dniu własnego ślubu, przed kamerami „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. To, co miało być telewizyjnym eksperymentem, przerodziło się w małżeństwo, rodzinę i wspólne życie. Przez kolejne lata byli razem także wtedy, gdy przyszło im mierzyć się z chorobą Adriana i najtrudniejszymi momentami ich wspólnej drogi.
WIDEO…
Adrian i Anita poznali się w „Ślubie od pierwszego wejrzenia”
Ich historia zaczęła się w 2018 roku na planie trzeciej edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Adrian Szymaniak i Anita Szydłowska zgłosili się do telewizyjnego eksperymentu, w którym eksperci dobierali uczestników w pary. Przyszli małżonkowie po raz pierwszy zobaczyli się dopiero podczas własnego ślubu.
To właśnie wtedy rozpoczęła się relacja, która z czasem okazała się czymś znacznie więcej niż telewizyjnym eksperymentem. Pierwsze spotkanie odbyło się przed kamerami, a oboje wchodzili w małżeństwo jako praktycznie obce sobie osoby.
Po ceremonii szybko znaleźli wspólny język. Sam początek ich relacji był pełen emocji, bo od pierwszych chwil musieli zmierzyć się nie tylko z nowym związkiem, ale też z obecnością kamer i zainteresowaniem widzów.
Po zakończeniu programu Adrian i Anita podjęli decyzję, że chcą zostać razem. W ich przypadku udział w „Ślubie od pierwszego wejrzenia” nie skończył się wraz z finałem edycji. Związek, który powstał w telewizji, trwał również poza kamerami.
Po programie zdecydowali, że chcą zostać razem
Z czasem ich historia zaczęła przypominać coś zupełnie innego niż eksperyment, w którym wszystko zaczęło się od ślubu z nieznajomą osobą. Adrian i Anita budowali wspólne życie, a kolejne lata przyniosły im rodzinę i dzieci.
Doczekali się dwójki dzieci. W jednym ze wspólnych wpisów wracali do momentu, w którym stanęli przed sobą po raz pierwszy, nie wiedząc jeszcze, jak bardzo zmieni się ich życie.
„Oni właśnie podejmują najbardziej szaloną decyzję w życiu i biorą prawdziwy ślub z całkowicie obcą osobą!” – napisali, wspominając swoje początki.
Po latach patrzyli na tamten dzień już z zupełnie innej perspektywy. W tym samym wpisie zwrócili uwagę na to, jak wiele wydarzyło się od czasu ich pierwszego spotkania.
„Nie wiedzą, że za 8 lat będą mieli razem dwójkę dzieci, pieska, chomika, będą bardzo szczęśliwi, ale też będą mierzyć się z największym wyzwaniem i chorobą nowotworową, która zbliży ich jeszcze bardziej” – napisali.
Ich historia była jedną z tych, które pokazywały, że związek rozpoczęty w bardzo nietypowych okolicznościach może przetrwać znacznie dłużej niż sam program.
Z telewizyjnego eksperymentu stworzyli rodzinę
Pierwszy ślub Adriana i Anity odbył się przed kamerami. Towarzyszyły mu emocje, stres i świadomość, że stają naprzeciwko osoby, której wcześniej nie znali.
Z czasem wspólne życie całkowicie zmieniło znaczenie tamtej ceremonii. Zostali małżeństwem również poza telewizyjnym formatem, stworzyli dom i wychowywali dwójkę dzieci.
Po latach zdecydowali się także na kolejny ważny krok. W 2025 roku, siedem lat po ślubie cywilnym zawartym przed kamerami, wzięli ślub kościelny. Uroczystość odbyła się 12 grudnia 2025 roku.
Dla Adriana i Anity nie była to tylko kolejna ceremonia. O ślubie kościelnym myśleli od dłuższego czasu.
„Ślub kościelny zawsze był naszym marzeniem, ale zawsze coś stało na przeszkodzie, więc w tym momencie przyspieszamy z wieloma rzeczami, bo nie ma na co czekać. Wiadomo, życie może płatać figle. No i działamy” – mówił Adrian w rozmowie z TVN.
Po uroczystości małżonkowie również wrócili pamięcią do początku swojej relacji.
„Ślub z obcą osobą zakończył się ślubem z osobą, którą kochamy nad życie. To wszystko zostanie z nami na zawsze” – napisali.
Te słowa nabrały szczególnego znaczenia w czasie, gdy para mierzyła się już z chorobą Adriana.
Najtrudniejsza próba przyszła po latach
W połowie 2025 r. u Adriana Szymaniaka zdiagnozowano glejaka IV stopnia. Od lipca 2025 roku jego codzienność była związana z leczeniem. Przeszedł dwie operacje, a także radioterapię i chemioterapię w bydgoskim Centrum Onkologii.
Przez długi czas Adrian i Anita przebywali z dala od domu, spędzając miesiące w szpitalu. Anita towarzyszyła mężowi podczas kolejnych etapów leczenia, badań i codzienności naznaczonej chorobą.
W styczniu Adrian poinformował o pojawieniu się nowej zmiany w miejscu usuniętego guza. Rozpoczął wtedy terapię z użyciem aparatu TTF.
Mimo choroby oboje nadal wracali do wspólnych wspomnień i starali się cieszyć czasem spędzanym razem. Jeszcze w marcu 2026 roku Adrian przypominał historię ich pierwszego ślubu i drogę, którą przeszli przez kolejne lata.
W jednym z wpisów podkreślili, że choroba jeszcze bardziej ich do siebie zbliżyła. To właśnie wtedy ich związek, który rozpoczął się przed telewizyjnymi kamerami, przechodził najtrudniejszy sprawdzian.
Anita była przy Adrianie do końca
Adrian Szymaniak zmarł 5 września 2026 roku. Miał 39 lat. O jego śmierci poinformowała żona.
„Z ogromnym bólem informujemy, że Adrian odszedł [...] Potrzebujemy teraz przede wszystkim spokoju i przestrzeni, aby pożegnać Adriana z miłością, godnością i w ciszy” – napisała Anita Szydłowska-Szymaniak.
Rodzina przekazała również, że uroczystość pogrzebowa będzie miała charakter wyłącznie prywatny. Poprosiła o nieskładanie osobistych kondolencji, telefonów i wiadomości.
Historia Adriana i Anity zaczęła się w okolicznościach, które trudno uznać za zwyczajne. Najpierw był ślub z nieznajomą osobą przed kamerami, później decyzja o pozostaniu razem, wspólne życie, dzieci i drugi ślub – tym razem już w pełni świadomy i „na ich zasadach”.
Po latach sami najlepiej podsumowali drogę, którą przeszli: „Ślub z obcą osobą zakończył się ślubem z osobą, którą kochamy nad życie”.

Anita Szydlowska, Adrian Szymaniak Warszawa, 26.11.2019 Na planie programu Dzien Dobry TVN
Źródła: TVN.pl, Plejada.pl, Pudelek.pl



























