Choć Piotr Polk od lat należy do grona najbardziej lubianych polskich aktorów, o swoim życiu prywatnym mówi niezwykle rzadko. Tym większe poruszenie wywołały jego szczere wyznania w rozmowie z Filipem Borowiakiem w podcaście "Lustra". Aktor opowiedział nie tylko o tym, dlaczego nigdy nie został biologicznym ojcem, ale także o relacji z córkami żony i wnuczkiem Aleksandrem. Nie zabrakło również refleksji o rodzinie, życiowych wyborach i emocjach, które – jak przyznał – towarzyszą mu do dziś.

WIDEO…

player placeholder

"Oczywiście, że tak". Piotr Polk nie ukrywa, że myślał o własnym ojcostwie

Podczas rozmowy Filip Borowiak zapytał aktora wprost, czy zdarzają mu się momenty, w których żałuje, że nigdy nie został ojcem.

Piotr Polk nie unikał odpowiedzi.

Zobacz także:

– Oczywiście, że tak – przyznał.

Jednocześnie podkreślił, że z perspektywy czasu patrzy na swoje życie zupełnie inaczej niż kiedyś.

– Wszystkie porażki, sukcesy mnie stworzyły, więc jeżeli miałbym to potraktować jako porażkę, no to ona też mnie w jakiś sposób stworzyła – powiedział.

Aktor zaznaczył, że nie postrzega dziś braku biologicznego potomstwa jako życiowej porażki.

– Nie to, że mi się nie udało. Może tak miało być. A z tym trudno jest walczyć – mówił.

Jest ojczymem dwóch dziewczyn. "Nie mogę powiedzieć, że jestem uboższy"

Choć sam nie doczekał się dzieci, Piotr Polk od lat tworzy rodzinę z żoną Joanną, która ma dwie córki. Aktor przyznał, że relacja z nimi również miała ogromny wpływ na jego życie.

– Jestem ojczymem dwóch dziewczyn, więc to nie jest tak, że ja nie mam o tym zielonego pojęcia – powiedział.

Jak podkreślił, te doświadczenia pozwoliły mu spojrzeć na relacje rodzinne z innej perspektywy.

– To mnie też w jakiś sposób zbudowało. Dało mi inne myślenie, inny kontakt, inne emocje – wyznał.

Dodał również, że nie czuje się pozbawiony rodzinnego szczęścia.

– Nie mam poczucia, że nagle jestem pewnego rodzaju uboższy. Mam cudowne dwie dziewczyny, więc nie mogę być uboższy w takie relacje rodzicielsko-przyjacielskie. A czasem one są cenniejsze niż te same rodzicielskie – powiedział.

"Fajnie byłoby, gdyby był mały Piotruś"

Piotr Polk nie ukrywa jednak, że myśl o własnym dziecku czasem wraca.

– Fajnie byłoby, gdyby był mały Piotruś, Polk, podobny do mnie, z mojej krwi. Owszem, bardzo chętnie. Tylko że moje życie trochę inaczej mną pokierowało – wyznał.

Jak dodał, wpływ na jego życiowe wybory miały także osoby, z którymi był związany.

– Osoby, z którymi byłem, też miały na to wpływ. Z życiem trudno się kopać – stwierdził.

W dalszej części rozmowy wrócił również do wypowiedzi sprzed lat, w której mówił o emocjach towarzyszących widokowi ojców bawiących się z dziećmi.

– Trudno się pozbyć takiego uczucia, bo to jest pewnie w naszych męskich genach wpisane – rodzicielstwo i potomstwo – przyznał.

Jednocześnie podkreślił, że nigdy nie była to zazdrość wobec innych.

– Nigdy nie patrzyłem rodzajem zazdrości. To był rodzaj relacji – wyjaśnił.

Czytaj też: Gwiazdor serialu "Ojciec Mateusz" w domu rodzinnym mówił głównie po niemiecku. Polskiego uczył się z książek

scena z: Piotr Polk, Joanna Gajewska, SK:, , fot. Krzemiński Jordan/AKPA
AKPA /

Piotr Polk i Joanna Gajewska na VIVA! Photo Awards 2018

Wnuczek mówi do niego "Piotlek"

Dziś wiele radości daje mu wnuczek Aleksander. Jak zdradził, chłopiec nie zwraca się do niego tradycyjnym "dziadku".

– Aleksander nie mówi do mnie dziadek. Do mnie mówi Piotlek i bardzo mi się to podoba – opowiadał z uśmiechem.

Zapytany o to, jakim jest dziadkiem, od razu zaznaczył, że nie należy do tych, którzy bezgranicznie rozpieszczają wnuki.

– Ja jestem takim dosyć mocno stąpającym po ziemi – powiedział.

Zamiast tego stara się pokazywać chłopcu praktyczne umiejętności.

– Jak coś robimy, to proszę go o narzędzia. On wtedy już wie, co jak się nazywa. Proszę go o pomoc, więc już też wie. To są takie zabawy, ale praktyczne, użyteczne, bo uważam, że to jest bardzo cenne – opowiadał.

Nie ukrywa też, że lubi odkrywać przed wnuczkiem nowe doświadczenia.

– Zabieram go do restauracji, ubieramy się elegancko. Trochę mu pokazuję inny świat – mówił.

Jak przyznał, ma również więcej cierpliwości niż większość rodziców.

– Mam dużo cierpliwości. Bardzo. Więcej niż rodzic pewnie – dodał.

Rodzina pozostaje poza światem aktorstwa

Podczas rozmowy Piotr Polk podkreślił także, że od zawsze bardzo chronił swoich najbliższych przed zawodowym światem. Nie przenosi rodzinnych doświadczeń do budowania swoich ról i nie chce wykorzystywać prywatnych relacji w pracy aktorskiej.

– Ja go będę chronił – powiedział o swoim życiu prywatnym.

Wyjaśnił, że inspiracji do tworzenia postaci szuka w obserwacji przypadkowo spotkanych ludzi, a nie we własnej rodzinie.

– Jestem złodziejem. Bardzo dużo rzeczy kradnę od innych ludzi. Widzę czyjeś zachowanie i gdzieś je zapamiętuję. Ale broń Boże niczego, co mi pokazała moja rodzina – podkreślił.

Aktor zaznaczył również, że widzowie często utożsamiają go z bohaterami, których gra na ekranie, podczas gdy prywatnie jest zupełnie innym człowiekiem.

– Niech nikt nie myśli, że ja jestem taki jak Orest albo jak Hubert. To tak nie jest. Ja jestem zupełnie innym człowiekiem – podsumował.

Bibliografia: transkrypcja rozmowy Piotra Polka z Filipem Borowiakiem w podcaście „Lustra”.

Piotr Polk, Viva 10/2018
Fot. Piotr Porębski