Fani "Matrixa" przecierają oczy ze zdumienia. Filmowa Trinity wraca na ekrany i zaskakuje metamorfozą. Tak dziś wygląda
Choć od premiery „Matrixa” minęły lata, Carrie-Anne Moss wciąż potrafi wywołać poruszenie. Jej powrót na ekran i odmieniony wizerunek już stały się jednym z najgłośniejszych tematów wśród fanów aktorki.

Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet kina science fiction. Czarny kombinezon, wygładzone kruczoczarne włosy i chłodna pewność siebie sprawiły, że Trinity na zawsze zapisała się w historii popkultury. Dziś Carrie-Anne Moss otwiera zupełnie nowy rozdział. Aktorka powraca na ekran w serialu „Yaga”, a jej metamorfoza przyciąga wszystkie spojrzenia. Zobacz, jak się zmieniła.
Carrie-Anne Moss wraca w serialu „Yaga”
Nazwisko Carrie-Anne Moss od lat nieodłącznie kojarzy się z kultową serią „Matrix”. To właśnie rola Trinity uczyniła ją ikoną światowego kina i zapewniła miejsce w gronie najbardziej charakterystycznych aktorek swojego pokolenia. Teraz artystka ponownie staje przed kamerą, tym razem w produkcji zatytułowanej „Yaga”.
W nowym serialu wciela się w Katherine – tajemniczą profesorkę uniwersytecką. To postać, która wpisuje się w mroczny klimat całej historii, łączącej elementy thrillera ze współczesną interpretacją mitu Baby Jagi. Całość opiera się na sztuce Kat Sandler, która sama podkreśla: „Odzwierciedla on rodzaj narracji, który uwielbiam: porywający, przystępny, mroczny, zabawny i bezkompromisowo odważny”.
Obok Carrie-Anne Moss w obsadzie znaleźli się również Noah Reid, Clark Backo oraz Hudson Williams. To właśnie bohater grany przez Williamsa jest młodym spadkobiercą rybnego imperium, którego zaginięcie staje się osią wydarzeń przedstawionych w serialu.
Czytaj też: Oszukała największe elity Nowego Jorku, wyłudzała miliony. Co dziś robi Anna Sorokin?

Matrix Reloaded, The
film sf, USA 2003 fot. AKPA

The Matrix
film sf, USA 1999
Carrie-Anne Moss, Keanu Reeves fot. Steinberg/AKPA
Nowy wizerunek gwiazdy „Matrixa” trudno przeoczyć
Zapowiedź serialu „Yaga” już od pierwszych materiałów promocyjnych rozpaliła ciekawość fanów. Jednak to nie sama fabuła ani obsada stały się największym tematem rozmów. Wszystkie spojrzenia błyskawicznie powędrowały w stronę Carrie-Anne Moss, która zaskoczyła metamorfozą daleką od wizerunku, z jakim przez dekady była niemal nierozerwalnie związana.
Carrie-Anne Moss w nowej produkcji pojawia się z długimi brązowymi włosami, w których wyraźnie widać siwe pasemka. To zmiana, której trudno nie zauważyć. Zamiast przywoływać wspomnienie nieustraszonej Trinity, nowy wygląd Carrie-Anne Moss buduje aurę tajemnicy i niejednoznaczności. Metamorfoza doskonale współgra z klimatem „Yagi”. Każdy detal tej ekranowej przemiany zdaje się podkreślać, że widzowie zobaczą aktorkę w roli zupełnie innej niż te, które przyniosły jej światową rozpoznawalność.
„Praca przy tym serialu była świetną zabawą. To była szalona przygoda i mam nadzieję, że spodoba wam się tak bardzo, jak mnie podobało się go nagrywać”, opowiadała w jednym z wywiadów o nowym projekcie.

Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Życie z dala od hollywoodzkiego zgiełku
Hollywood uwielbia historie o aktorach, którzy z jednego sukcesu przeskakują do kolejnego, budując karierę bez chwili oddechu. Carrie-Anne Moss napisała jednak własny scenariusz. Gdy po premierze „Matrixa” stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy światowego kina, nie wykorzystała tej fali do maksymalnego rozpędzenia kariery. Zamiast gonić za kolejnymi wielkimi rolami, wybrała życie, którego nie da się zamknąć w napisach końcowych.
W rozmowie z „Independent” aktorka opowiedziała o decyzji, która dla wielu w Hollywood mogła wydawać się wręcz niepojęta. „Po tym, jak „Matrix” odniósł tak wielki sukces, zrobiłam sobie dużą, dużą przerwę, aby mieć dzieci i być z nimi”, wyznała. Nie oznaczało to całkowitego pożegnania z filmem. Na przestrzeni kolejnych lat pojawiała się na ekranie m.in. w „Niepokoju”, „Normalnych ludziach” i „Jej pierwszym razie”, ale zawodowe tempo świadomie dostosowała do rodzinnego życia.
A propozycji – jak sama przyznała – nie brakowało. Wręcz przeciwnie. Na jej biurko trafiały scenariusze, obok których trudno było przejść obojętnie. Każda z ofert mogła stać się następnym ważnym rozdziałem w jej filmografii. O wszystkim przesądziło jednak jedno, niezwykle osobiste pytanie: „Czy pod koniec życia będzie dla mnie ważne, że mam kolejny film w swoim CV? Czy to, że trzymałam w ramionach swoje dziecko?”. Odpowiedź przyszła natychmiast i nie pozostawiła miejsca na wątpliwości.


Dziś Carrie-Anne Moss mówi o tamtym wyborze z wyraźnym spokojem. Niczego nie żałuje. Aktorka zamiast czerwonych dywanów i niekończącego się rytmu premier wybrała spokojniejszą codzienność. Razem z mężem, Stevenem Royem, oraz trojgiem dzieci mieszka w New Hampshire, gdzie odnalazła przestrzeń do życia na własnych zasadach.
To właśnie tam koncentruje się nie tylko na rodzinie, ale również na działalności, która od lat jest jej szczególnie bliska. Aktorka rozwija praktyki uważności i medytacji, a swoją wiedzą dzieli się z innymi za pośrednictwem marki Annapurna Living. W jej ramach prowadzi internetowe kursy skierowane do kobiet i matek.
Źródło: Wikipedia, Plotek, Plejada, naekranie.pl