Weronika Rosati, VIVA! nr 17, sierpień 2019
Fot. Marlena Bielinska/MOVE
O TYM SIĘ MÓWI

Weronika Rosati skomentowała kontrowersyjny wyrok sądu: „Serio, to nie żart...”

Aktorce zakazano mówić publicznie o stosowaniu przemocy przez byłego partnera

Rafał Kowalski 8 czerwca 2020 19:58
Weronika Rosati, VIVA! nr 17, sierpień 2019
Fot. Marlena Bielinska/MOVE

Weronika Rosati spędza ostatni czas w Stanach Zjednoczonych, ale informacje docierające do niej z Polski nie pozwalają jej odpoczywać. Kilka dni temu warszawski Sąd Apelacyjny podjął decyzję, przez którą – między innymi - mama małej Elizabeth trafiła do szpitala. Aktorkę trzeba było podłączyć pod kroplówkę. Dziś Weronika Rosati skomentowała całą sprawę.

Weronika Rosati o zakazie publicznego mówienia o przemocy

Aktorka od wielu miesięcy spotyka się w sądzie z byłym partnerem Robertem Śmigielskim. Weronika Rosati twierdzi bowiem, że ortopeda stosował wobec niej trzy rodzaje przemocy: psychiczną, ekonomiczną i fizyczną. „Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach. O przemocy milczałam, ale mniej ze strachu, bardziej ze wstydu. Myślałam: wszyscy powiedzą, że Weronice znów się nie udało, kolejny facet, kolejna porażka! Nie chciałam porażek. Poza tym byłam zakochana, wierzyłam w przemianę. Każda kobieta wierzy, prawda?”, opowiadała aktorka o swojej ciężkiej sytuacji w Wysokich Obcasach. W związku z wniesionymi oskarżeniami, Robert Śmigielski założył drugą sprawę, w której wskazał, że pomówienia niepokryte wyrokiem sądy szkodą jego karierze zawodowej. Ostatnią decyzją warszawskiego Sądu Apelacyjnego Weronika Rosati ma zakaz publicznego wypowiadania się na temat stosowania przemocy przez byłego partnera.

Mama 2,5-letniej Elizabeth poczuła się już lepiej, wróciła ze szpitala do domu i napisała na Instagramie długi wpis, który rozpoczęła od podziękowań.  „Kochani, dzięki za miłe wiadomości - czuję się lepiej po kroplówce i dniu na świeżym, morskim powietrzu i słońcu”, przyznała aktorka i przeszła do skomentowania wyroku sądu. „Jak to powiedział Arystoteles: "By uniknąć krytyki, nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim". Więc mam pamiętać teraz, by być nikim. Zabawne, bo motto antyprzemocowe Urzędu Miasta Warszawy to "Przemoc karmi się milczeniem". Pewnie dlatego przemoc się tak świetnie roztyła w Polsce, a teraz jeszcze bardziej w czasie pandemii”, oceniła gorzko córka Teresy Rosati.

W drugiej części wpisu Weronika Rosati przyznała, że martwi się o innych, którzy nie mogą czuć się bezpiecznie w swoich domach. „Boję się tylko, by nagle teraz ofiary gwałtów, molestowań, pedofilii, mobbingu i oczywiście przemocy domowej, nie dostały nakazu milczenia, a do tego by nie zostały ukarane za opowiadanie o swoich krzywdach, bo ich wyznania szkodzą karierom ich oprawców i przeszkadzają w ich życiu prywatnym. Serio, to nie żart, tak to właśnie wygląda. Taką mamy rzeczywistość”, napisała aktorka. „Dobra, to od teraz będzie głównie "słodkie życie" pokazywane na Instagramie”, zapowiedziała.

I tym razem wielbiciele talentu gwiazdy nie zawiedli. Pod jej wpisem pojawiło się mnóstwo wspierających komentarzy. A Wy jak oceniacie wyrok sądu? 

Weronika Rosati i Robert Śmigielski
Fot. East News

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Weronika Rosati (@weronikarosati)

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.