O TYM SIĘ MÓWI

Szwedzki epidemiolog krytykuje polski sposób walki z epidemią. Padły mocne słowa...

„Polska strategia wiąże się z większym ryzykiem”

Gabriela Czernecka 7 maja 2020 13:26

Walcząc z koronawirusem Szwecja wprowadziła jedne z najłagodniejszych obostrzeń w Europie. Nakazano ograniczenie podróży, masowe zgromadzenia, ale obostrzenia mają charakter zaleceń. Apelowano do Szwedów o mycie rąk, ograniczenie aktywności i dystansowanie fizyczne, ale w głównej mierze liczono na zdrowy rozsądek mieszkańców. Sposób walki z koronawirusem w Szwecji przez wielu jest krytykowany. Dane mówią, że liczba dziennych zakażeń i zgonów w tym kraju rośnie. Profesor Giesecke, doradca Szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego oraz WHO w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz dla TOK.fm opowiedział o szwedzkiej walce z wirusem, ale także o tym, dlaczego polski sposób walki z koronawirusem jest nieodpowiedni.

Koronawirus w Szwecji 

Dużą rolę w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa w Szwecji ma fakt, że władze kraju decydowały się na ograniczenia, związane z podróżami, wielu obywatelom wracającym z zagranicy nakazano czternastodniową kwarantannę, wprowadzono zakaz zgromadzeń i organizowania zbiorowisk ludzi. W przeciwieństwie do większości krajów Europy, Szwecja nie zamknęła sklepów i lokali usługowych, a jedynie szkoły.

„W Szwecji od początku uważa się, że walka z wirusem powinna się opierać na idei wzajemnego zaufania państwa do obywateli i obywateli do państwa. Lepiej jest pewne rzeczy doradzać niż nakazywać, bo wtedy można liczyć na solidarność i odpowiedzialność społeczną. Główne decyzje podejmowane są nie przez polityków, tylko przez ekspertów. Kryzysem zarządzają epidemiolodzy z agencji Folkhälsomyndigheten. To odpowiednik polskiego sanepidu”, mówiła Katarzyna Tubylewicz w rozmowie z Katarzyną Sielicką dla viva.pl. Główny epidemiolog Szwecji, Anders Tegnell, jakiś czas temu mówił wprost, że koronawirus prawdopodobnie nigdy nie zostanie pokonany. Jego zdaniem kraje, które myślą, że całkowicie pozbędą się koronawirusa obniżając liczbę przypadków do zera, są w błędzie. 

Teraz profesor Johan Giesecke, doradza Szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego oraz WH, w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz dla TOK FM odwołał się do polskiej strategii dotyczącej walki z koronawirusem. Profesor mówi wprost: „to polska strategia wiąże się z większym ryzykiem”. Dlaczego?

„Nie wiecie jeszcze, jakie mogą być rezultaty tak drakońskich ograniczeń. A może to być mnóstwo problemów w przyszłości, nawet jeśli jeszcze nie w tym roku, to w następnych. Możecie mieć problem z demokracją, bo autorytarni przywódcy w takich czasach poszerzają władzę, jak na Węgrzech, i nie wiadomo, co z nią zrobią. To mnie naprawdę niepokoi”, wyznał profesor. Jego zdaniem wszystkie kraje, które wprowadzą tak ogromne ograniczenia podejmują wielkie ryzyko: „Nie ma żadnych podstaw i dowodów naukowych na skuteczność takich działań, a ich konsekwencje są naprawdę przerażające. Ludzie i tak umrą, tylko później, bo w którymś momencie trzeba będzie lockdown uchylić. Będziecie mieć w Polsce przypadki śmiertelne, z którymi Szwecja teraz ma do czynienia, kiedy zaczniecie zdejmować obostrzenia”, mówi w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz dla TOK FM.

Ludzie i tak umrą, tylko później

Profesor Johan Giesecke o polskim sposobie na walkę z koronawirusem

Zdaniem profesora Jana Giesecke, najlepszym wyjściem na walkę z koronawirusem jest po prostu przejście tej choroby. Jego zdaniem, każda osoba na świecie w którymś momencie zetknie się z Covid-19.: „98,5 proc. zakażonych przejdzie ją bezobjawowo albo lekko, tak jak w przypadku ciężkiej grypy. Zatem wszystkie ograniczenia, które nakładają: Polska, Wielka Brytania czy Francja przynoszą bardzo małe rezultaty. Dobrym potwierdzeniem tej tezy jest fakt, że Wielka Brytania, Irlandia i Belgia, trzy państwa, które nałożyły restrykcyjny lockdown, mają tyle samo zgonów w domach opieki co Szwecja”, wskazuje szwedzki epidemiolog.

Według profesora zamykanie granic, skoro wirus jest już w każdym państwie, ma bardziej charakter polityczny - politycy chcą tym pokazać, że są skuteczni i podejmują odpowiednie działania, lepsze niż w innych krajach. Podobnie myśli o zamykaniu szkół: „badania naukowe nad grypą sugerują, że efektywność takiego rozwiązania jest bardzo wątpliwa”, mówi wprost. 

Epidemiolog zaznacza, że jak na razie nie wiadomo, jak trwała jest odporność na wirusa i kogo w szczególności dotyczy: „Jeśli tej odporności nie daje przechorowanie, wtedy jesteśmy w ogromnych tarapatach. W większości chorób lepsze dla układu odpornościowego jest przejście choroby niż szczepionka, bo przechorowanie daje silniejszą odporność niż zaszczepienie”, mówi i dodaje: „Jeśli przechorowanie Covid-19 nie daje odporności, nie mamy szansy stworzyć szczepionki”.  

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.