Reklama

"Patryk Pniewski w szczerej rozmowie z Piotrem Grabarczykiem dla magazynu „Replika” opowiedział o swojej biseksualności, obawach związanych z coming outem i potrzebie reprezentacji. 35-letni aktor, którego widzowie znają m.in. z „Pierwszej miłości”, „Barw szczęścia” i „Belfra”, przyznał, że nie wszyscy zachęcali go do publicznego zabrania głosu. On sam nie chciał jednak dłużej kierować się strachem.

Patryk Pniewski o coming oucie. „Nie chciałem i nie chcę się bać”

Decyzja Patryka Pniewskiego o publicznym powiedzeniu o swojej biseksualności nie spotkała się wyłącznie ze słowami wsparcia. Jak opowiedział w rozmowie z Piotrem Grabarczykiem dla magazynu „Replika”, niektórzy wręcz odradzali mu taki krok. Pytali, czy jest przygotowany na konsekwencje i czy nie obawia się tego, co może wydarzyć się po coming oucie. Aktor doszedł jednak do momentu, w którym nie chciał już podejmować swoich decyzji pod wpływem strachu.

„Niektórzy mi to odradzali. Mówili, żebym tego nie robił, pytali, czy nie boję się konsekwencji, ale ja już nie chciałem i nie chcę się bać” – powiedział aktor.

Za jego decyzją stało jednak coś więcej niż potrzeba opowiedzenia o własnym życiu. Pniewski przez lata sam szukał w przestrzeni publicznej osoby, w której historii mógłby odnaleźć część własnych doświadczeń. Czekał na kogoś, kto będzie gotowy powiedzieć o nich głośno. Z czasem przyszła refleksja, która – jak wynika z jego słów – okazała się przełomowa.

„Przez całe dorosłe życie czekałem na jakąś (...) osobę, która mogłaby mnie poprowadzić – kogoś, kto mógłby reprezentować to, z czym ja się też utożsamiam. I czekałem na tę osobę, która mogłaby to głośno powiedzieć, zabrać głos w debacie publicznej i ona nie przychodziła. W końcu doszedłem do wniosku, że może to jestem ja i że to ja mogę być tą osobą dla siebie” – wyznał aktor.

Patryk Pniewski.
Patryk Pniewski. Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Patryk Pniewski szczerze o biseksualności. „Nie mamy swojej własnej drużyny”

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest doświadczenie samej biseksualności. Patryk Pniewski opowiada o poczuciu funkcjonowania pomiędzy światami i stereotypach, z którymi – jak wynika z jego słów – można zetknąć się zarówno wśród osób heteroseksualnych, jak i wewnątrz społeczności queerowej.

„Nie mamy swojej własnej drużyny. Osoby ze środowiska mówią: »Nie jesteś do końca pogodzony ze sobą«. Hetero może nie do końca wiedzą, z czym to się je i boją się, że w końcu ich zostawisz dla tej preferowanej płci” – mówi Pniewski.

Aktor porusza przy tym temat, o którym w publicznych rozmowach o orientacji seksualnej wciąż nie mówi się często: stereotypu, zgodnie z którym biseksualność miałaby być jedynie stanem przejściowym albo etapem poprzedzającym określenie siebie jako osoby homoseksualnej. Pniewski przyznaje, że spotyka się z podobnymi komentarzami również ze strony osób queerowych.

„Sami prosimy o akceptację, a gdzieś wewnętrznie dyskryminujemy się nawzajem. Czytając komentarze osób queerowych, odnoszę czasami wrażenie, że ta literka »B« wcale nie jest potrzebna w tym skrócie i mogłoby jej nie być. Albo słyszy się, że »za parę lat już będziesz na pewno w 100 proc. gejem«, co też chyba jest dość krzywdzącym uproszczeniem. Nikt nie wie, co przyniesie czas, ta seksualność jest płynna – raz czuję większy flow z facetami, innym razem z dziewczynami. Zazwyczaj to wygląda tak, że gdy kończę relację z kobietą, to zaczynam z facetem i na odwrót” – podsumował Patryk Pniewski.

Patryk Pniewski
Patryk Pniewski Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...