Patryk Pniewski o księżach: "Nie są już takimi hipokrytami". Padły zaskakujące słowa
Patryk Pniewski po raz kolejny udowodnił, że nie boi się trudnych tematów. W podcaście "Bliskoznaczni" opowiedział o swojej drodze do samoakceptacji, doświadczeniu coming outu oraz o wierze i Kościele. W ten sposób zostawił słuchaczy z refleksją o wolności, empatii i prawie każdego człowieka do miłości.

Jeszcze kilka miesięcy temu Patryk Pniewski zdecydował się na publiczny coming out. W rozmowie z Anną-Marią Sieklucką przyznał, że jest osobą biseksualną i może zakochać się zarówno w kobiecie, jak i mężczyźnie. Było to jedno z najbardziej osobistych wyznań w jego dotychczasowej karierze, a jednocześnie początek ważnej społecznej dyskusji o autentyczności, odwadze i życiu w zgodzie ze sobą.
Kim jest Patryk Pniewski? Aktor, który nie boi się mówić o sobie
Patryk Pniewski od lat należy do grona aktorów doskonale znanych widzom polskich seriali. Publiczność oglądała go między innymi w "Pierwszej miłości", "Barwach szczęścia", "Belfrze" czy "Zakochanych po uszy". Choć przez długi czas chronił swoją prywatność, w ostatnich miesiącach zdecydował się opowiedzieć o niej znacznie szerzej. W wywiadzie udzielonym Annie-Marii Siekluckiej dokonał publicznego coming outu, wyznając, że jest osobą biseksualną i nie chce już dłużej ukrywać swojej tożsamości. Podkreślał wówczas, że każdy człowiek ma prawo kochać i nie powinien się tego wstydzić.
To wyznanie spotkało się z dużym zainteresowaniem opinii publicznej, ale sam aktor wielokrotnie zaznaczał, że nie zależy mu na wywoływaniu sensacji. Znacznie ważniejsze jest dla niego pokazanie, że droga do samoakceptacji bywa długa, trudna i pełna wewnętrznych pytań. W podcaście "Bliskoznaczni" wrócił do tych doświadczeń, opowiadając o nich z dużym spokojem i dojrzałością.

Patryk Pniewski w "Bliskoznacznych". O wierze, Kościele i prawie do miłości
Rozmowa w podcaście "Bliskoznaczni" nie była opowieścią o konflikcie ani próbą rozliczania kogokolwiek. Patryk Pniewski mówił przede wszystkim o własnych emocjach i doświadczeniach związanych z wiarą oraz miejscem osób LGBT+ w Kościele. Nie ukrywał, że przez lata towarzyszyła mu wewnętrzna niezgoda, ale jednocześnie dostrzega zmiany w sposobie, w jaki część duchownych podchodzi dziś do tematu orientacji seksualnej. Cała rozmowa utrzymana jest w refleksyjnym tonie i pokazuje, że nawet w trudnych tematach można mówić z szacunkiem i bez niepotrzebnych emocji.
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy były słowa dotyczące podejścia duchownych do osób nieheteronormatywnych. Pniewski dał do zrozumienia, że dostrzega zmianę i ma nadzieję na coraz większą otwartość oraz zrozumienie. W jego słowach pobrzmiewa przekonanie, że rozmowa i wzajemny szacunek mogą prowadzić do realnych zmian: "Mam wrażenie, że ludzie, którzy reprezentują i pracują w Kościele, tak zwani księża, mają jakieś głębsze refleksje i nie są już takimi hipokrytami, odnośnie do orientacji i wiedzą, że tego sobie człowiek nie wybiera."
Aktor zdobył się również na bardzo osobiste wyznanie dotyczące własnej orientacji i procesu samoakceptacji: "Uwierzcie mi. Gdybym mógł sobie to wybrać, to wybrałbym inaczej. Ale też jednocześnie nie chcę brzmieć tak, że to jest coś złego. Ja już doszedłem do takiego etapu w swoim życiu, że wiem, że to jest moja siła i że ta wrażliwość, jest moją mocą."
W dalszej części rozmowy aktor wyjaśnił, dlaczego zdecydował się mówić o swojej historii publicznie: "Mimo że nie miałem szansy tego wybrać, to urodziłem się po coś w taki sposób i moje świadectwo może komuś pomoże", wyznał. "Jedyne, o co prosimy, to żebyśmy mogli kochać tego kogoś, kogo chcemy. Oczywiście, jeśli nie robi to komuś krzywdy."
- SPRAWDŹ TEŻ: Halina Mlynkova zrobiła wyjątek. Takich zdjęć z partnerem niemal nigdy nie publikuje. Okazja była szczególna

