Historia Mandaryny i Michała Wiśniewskiego ma za sobą właściwie wszystko, z czego mogłaby powstać filmowa opowieść: wielką miłość, medialny ślub, rodzinne życie obserwowane przez miliony Polaków, bolesne rozstanie i ponad dwie dekady osobnych doświadczeń. Nigdy jednak nie mogli zupełnie zniknąć ze swojego życia. Są rodzicami Xaviera i Fabienne, a przez lata ich drogi przecinały się również zawodowo. Latem 2026 roku Wiśniewski oficjalnie potwierdził, że znów są parą. Jak przekazywał wówczas, ponownie zaczęli się spotykać pod koniec czerwca.
WIDEO…
Mandaryna odpowiada na zarzuty. „To nie jest marketing”
Powrót pary nastąpił w momencie, gdy o Mandarynie ponownie zrobiło się bardzo głośno. Artystka dostała angaż do najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami”, a wcześniej coraz częściej pojawiała się z Michałem Wiśniewskim także na scenie. Nic więc dziwnego, że część komentujących zaczęła doszukiwać się w tej historii starannie zaplanowanej akcji promocyjnej. Sama zainteresowana nie udawała w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan, że takie głosy do niej nie docierają.
Prowadząca „Z bliska” zapytała ją wprost o pogłoski, według których ponowne zejście się byłych małżonków miałoby być wyreżyserowaną historią stworzoną na potrzeby medialnego zainteresowania. Mandaryna nie zareagowała oburzeniem. Zamiast tego odpowiedziała spokojnie i z charakterystycznym dystansem.
„Wiem, że takie zdania się pojawiają, ale myślę, że nie jesteśmy aż tacy sprytni, żeby to w taki sposób wymyślić [...]. Akurat się to tak wszystko zbiegło w czasie [...]. Ciężko to zaplanować i odpowiadając krótko — nie, to nie jest marketing” — zaznaczyła.
Według Mandaryny to, że kilka ważnych wydarzeń w jej życiu prywatnym i zawodowym przypadło na podobny moment, było zbiegiem okoliczności, a nie zaplanowaną kampanią: „My naprawdę pokochaliśmy siebie na nowo. Bez "Tańca z gwiazdami", bez tych koncertów i tyle.”
„Musieliśmy chyba 20 lat poczekać”. Mandaryna mówi, co naprawdę zmieniło się między nimi
Mandaryna wróciła też pamięcią do początków ich historii. Wtedy byli dwudziestokilkulatkami, należeli do najbardziej rozpoznawalnych par w kraju, a fragmenty ich życia rodzinnego widzowie oglądali w reality show „Jestem, jaki jestem”. Ślub cywilny wzięli w 2002 roku, rok później odbyła się transmitowana przez telewizję ceremonia w szwedzkiej Kirunie. Wychowywali syna Xaviera i córkę Fabienne. Ich małżeństwo zakończyło się rozwodem w 2006 roku.
Dziś piosenkarka mówi o tamtym uczuciu bez umniejszania jego znaczenia. Nie twierdzi, że pierwsza miłość była pomyłką albo czymś, co należy wymazać. Przeciwnie — opisuje ją jako ogromną, ale jednocześnie tak intensywną, że dwojgu bardzo młodych ludzi nie zawsze było łatwo ją udźwignąć.
„Ta miłość z 2005 roku, ona była ogromna, ale ona była tak duża, że momentami nie umieliśmy jej okiełznać i to było też dla nas po części trochę trudne. Mieliśmy wtedy po 20 parę lat i musieliśmy chyba rzeczywiście 20 lat poczekać na to, żeby się nie minąć i żeby spróbować poznać się na nowo. On zawsze był w moim życiu. Daleko, ale był. [...] Teraz odkrywam go na nowo. To jest ten sam człowiek, a jednak dla mnie nowy” — powiedziała.
Choć Mandaryna i Michał Wiśniewski oficjalnie znów tworzą parę, nie zdecydowali się jeszcze na wspólne mieszkanie. Zamiast błyskawicznie układać życie według jednego scenariusza, spotykają się pomiędzy pracą i innymi obowiązkami. Ona sama porównała ich przez to do nastolatków. Jednocześnie przyznała, że temat wspólnego domu już się między nimi pojawił, a jako możliwy moment przeprowadzki wskazała jesień.
„My jeszcze ze sobą nie mieszkamy. [...] Jesteśmy trochę jak nastolatki. To też dość przyjemne, że tak — zamierzamy ze sobą zamieszkać, ale może to będzie [...] październik? Na razie się trochę tak „łapiemy”. ale to nie ma znaczenia, bo i tak on jest obok” — podsumowała.
- SPRAWDŹ TEŻ: Natasza Urbańska nie znika ze sceny. Jej menedżerka ujawniła, jak dziś wygląda praca artystki