Przypomnijmy, że Joanna Kołaczkowska, niezapomniana artystka kabaretów Potem i Hrabi, zmarła w lipcu 2025 roku w wieku 59 lat. Publiczność pokochała ją za wyjątkowe poczucie humoru i sceniczną energię, jednak o swoim życiu prywatnym mówiła znacznie mniej. Dwukrotnie wychodziła za mąż. Z drugim mężem, Krzysztofem Kołaczkowskim, doczekała się syna Adama. Teraz w książce „Aśka. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach” jej były partner opowiedział o ich wspólnych latach, trudnościach w małżeństwie i więzi, która przetrwała rozwód.

WIDEO…

player placeholder

Joanna Kołaczkowska i Krzysztof Kołaczkowski. Wszystko zaczęło się od wiadomości

Poznali się wiosną 1997 roku, choć początkowo nic nie zapowiadało romantycznej historii. Krzysztof był wielkim miłośnikiem kabaretu Potem. Po obejrzeniu programu „Dzikie muzy” postanowił napisać do jego twórców. W wiadomości nie zabrakło zachwytów, ale też kilku krytycznych uwag.

Pierwotnie zamierzał zwrócić się do Władysława Sikory, ostatecznie jednak napisał do Joanny. Artystka odpowiedziała po kilku dniach. Nie tylko nie obraziła się na krytykę, ale przyznała, że sama widzi niedoskonałości programu. Wyjaśniła również, dlaczego kabaret zdecydował się eksperymentować z nowymi formami.

Zobacz także:

Tak rozpoczęła się znajomość, która przerodziła się w miłość. Szczególne miejsce w ich relacji zajmował humor. „Uwielbialiśmy się razem śmiać. To chyba najbardziej będę pamiętał, to jest pierwsza myśl, która mi przychodzi do głowy, kiedy ją wspominam”, wyznał Krzysztof Kołaczkowski.

Joanna Kołaczkowska
AKPA

Były mąż Joanny Kołaczkowskiej o kryzysie. „Czułem się jakoś obok”

Choć potrafili rozbawić się nawzajem w najzwyklejszych sytuacjach, małżeńska codzienność nie zawsze była łatwa. Joanna wiele czasu poświęcała scenie, podróżom i kolejnym projektom. Jej mąż stopniowo zaczął odczuwać, że trudno mu znaleźć własne miejsce w tym świecie. „Życie z artystą wygląda nieco inaczej niż życie z człowiekiem pracującym na etacie i zostawiającym swoją pracę po godzinie 17:00”, zauważył.

Krzysztof podkreślił, że podziwiał żonę i wspierał ją w pracy. Nie potrafił jednak pogodzić się z poczuciem pozostawania na uboczu. „Ale sam czułem się jakoś obok, na marginesie jej spraw. Na bardzo dużym marginesie, ale jednak. Życie z artystą wymaga rozsiądnięcia się właśnie w tym marginesie. Posadowienie się tam i znalezienia w nim własnej wygody, a może nawet szczęścia. Okazało się, że ja tego nie umiałem”, przyznał.

CZYTAJ TEŻ: Syn Joanny Kołaczkowskiej zdobył się na poruszające wyznanie. „Żałuję, że nie było tej ostatniej rozmowy”

Joanna Kołaczkowska
AKPA

Dlaczego rozpadło się ich małżeństwo? Krzysztof Kołaczkowski mówi o własnych błędach

W swoich wspomnieniach były mąż artystki nie obwinia jej za rozstanie. Przyznaje, że sam nie umiał otwarcie rozmawiać o narastających trudnościach. Zamiast szukać porozumienia, coraz bardziej zamykał się w sobie. „Zamiast próbować to wspólnie przepracować, chowałem się w milczeniu, a z milczenia rzadko wynika coś dobrego. I nie wynikło tym razem. (...) To był oczywiście bardzo trudny czas dla nas obojga. Na szczęście mieliśmy powody i możliwość, żeby nadal się wspierać. Mieliśmy małego synka i to nas zbliżało, a nie dzieliło. Asia dużo występowała, więc siłą rzeczy musieliśmy się opiekować nim na zmianę”, wspominał.

Choć ich związek dobiegł końca, oboje zadbali o wspólne wychowywanie Adama. Z czasem udało im się również zbudować przyjacielską relację.

Joanna Kołaczkowska
AKPA

Rozwód nie zakończył ich więzi. „Ty masz lżejsze pióro”

Co ciekawe, Joanna i Krzysztof jeszcze długo po rozstaniu pozostawali formalnie małżeństwem. Oboje prowadzili już osobne życie, a decyzję o rozwodzie podjęli, by ostatecznie zamknąć ten rozdział. Przygotowaniem pozwu zajął się Krzysztof. „Jeszcze długo byliśmy formalnie małżeństwem, ale każde miało już swoje życie. Rozwiedliśmy się, by zamknąć pewien etap, i kiedy wreszcie zdecydowaliśmy się, kto napisze pozew, padło na mnie »Ty napisz, ty masz lżejsze pióro«”, opowiedział.

Rozstanie nie oznaczało także końca ich współpracy zawodowej. Krzysztof nadal pisał dla Joanny teksty piosenek, które artystka wykorzystywała podczas występów. W ostatnich słowach swoich wspomnień powrócił do tego, co od początku ich znajomości było dla niego szczególnie ważne. „Asia była dla mnie przepustką do innego świata. (...) Nie wszystko w tym świecie umiałem pomieścić w swoim życiu. (...) Najważniejsze jest to, że przez wiele lat mogłem tam być. I że mogłem w tym świecie razem z nią śmiać. I ten śmiech pamiętam najlepiej”, podsumował.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zapadła ostateczna decyzja w sprawie śmierci Hayden Panettiere. Policja zamyka śledztwo

Joanna Kołaczkowska
AKPA