Śmierć Hayden Panettiere w wieku zaledwie 36 lat wstrząsnęła jej bliskimi i fanami. Choć wyniki badań toksykologicznych wskazywały na przedawkowanie, wokół tragedii nie brakowało pytań. Wyjaśnienia okoliczności śmierci domagał się także Władimir Kliczko. Teraz policja poinformowała o zakończeniu śledztwa i przekazała ostateczne ustalenia.
WIDEO…
Śmierć Hayden Panettiere. Policja podjęła ostateczną decyzję
W połowie sierpnia media obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Hayden Panettiere. Aktorka miała zaledwie 36 lat. Jej nagłe odejście wywołało ogromne poruszenie, a okoliczności tragedii od początku budziły wiele pytań. Choć służby nie wskazywały na udział osób trzecich, nie wszyscy byli przekonani, że sprawa została dostatecznie wyjaśniona.
Teraz nastąpił jej finał. Jak informuje magazyn „People”, Departament Policji w Greenville oficjalnie zakończył śledztwo dotyczące śmierci aktorki. Na podstawie zgromadzonych materiałów i ustaleń medycznych uznano, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Decyzję potwierdziła sierżantka Diana Munoz, która w rozmowie z portalem wyjaśniła, że jest ona wynikiem „badań oraz wyników dotychczasowego śledztwa”. Policja nie planuje już prowadzenia dalszych czynności w tej sprawie.
Co wykazały badania toksykologiczne aktorki?
Hayden Panettiere nie ukrywała w przeszłości swoich problemów z uzależnieniem od różnych substancji. Otwarcie mówiła o trudnych doświadczeniach, choć mogło się wydawać, że najgorszy okres ma już za sobą. Wiadomość o jej śmierci była więc szczególnie bolesna dla osób, które śledziły jej zmagania.
W kolejnych dniach po tragedii zaczęły pojawiać się doniesienia, że przyczyną zgonu mogło być przedawkowanie opioidów. Odpowiedzi przyniosły badania toksykologiczne, które wykazały obecność kilku substancji w organizmie aktorki.
Wśród wykrytych środków znalazł się fentanyl, silny opioid, a także alprazolam, stosowany między innymi w leczeniu stanów lękowych. Badania potwierdziły również obecność metokarbamolu, leku rozluźniającego mięśnie, oraz kwetiapiny, wykorzystywanej w terapii niektórych zaburzeń psychicznych. Wyniki badań stały się istotnym elementem wyjaśniania okoliczności śmierci Panettiere. Jednocześnie śledczy już na wcześniejszym etapie postępowania sygnalizowali, że udział osób trzecich w tragedii jest mało prawdopodobny.
CZYTAJ TEŻ: Jedno niecenzuralne słowo na wizji ciągnie się za Izą Kuną. KRRiT potwierdza kolejne kroki
Władimir Kliczko domagał się wyjaśnień. Pojawił się wątek biżuterii
Mimo ustaleń służb sprawa nie przestawała budzić wątpliwości. Jedną z osób, które domagały się przeprowadzenia szczegółowego śledztwa, był Władimir Kliczko. Zwracał on uwagę na niepokojący wątek dotyczący rzeczy należących do zmarłej aktorki. Twierdził, że ktoś miał próbować spieniężyć jej biżuterię w lombardzie. To właśnie ta okoliczność była jednym z powodów, dla których zależało mu na dokładnym zbadaniu sprawy.
Informacje te wzbudziły dodatkowe zainteresowanie okolicznościami tragedii. Nie zmieniły jednak wcześniejszego stanowiska służb, które od początku wskazywały, że scenariusz zakładający udział osób trzecich jest mało prawdopodobny. Ostatecznie przeprowadzone czynności nie doprowadziły do zmiany kwalifikacji zgonu. Policja podtrzymała ustalenia wskazujące na nieszczęśliwy wypadek.
Policja zamyka sprawę. Bliscy Hayden Panettiere milczą
Najnowszy komunikat Departamentu Policji w Greenville oznacza formalne zakończenie prowadzonego przez tę jednostkę postępowania. Służby uznały zgromadzone wyniki badań i materiał śledczy za wystarczające do podjęcia ostatecznej decyzji. Jak przekazała sierżantka Diana Munoz, policja nie zamierza kontynuować działań dotyczących śmierci aktorki. Tym samym zakończył się etap wyjaśniania okoliczności tragedii, który przez kolejne tygodnie pozostawał przedmiotem zainteresowania mediów.
Na razie bliscy Hayden Panettiere nie zabrali głosu w sprawie najnowszych ustaleń. Nie wiadomo więc, jak przyjęli decyzję o zamknięciu śledztwa. Bibliografia: Tekst źródłowy przekazany przez użytkownika, zawierający informacje przypisane magazynowi „People” oraz wypowiedź sierżantki Diany Munoz.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Syn Joanny Kołaczkowskiej zdobył się na poruszające wyznanie. „Żałuję, że nie było tej ostatniej rozmowy”