Jeszcze niedawno fani zastanawiali się, dlaczego część zapowiadanych występów Nataszy Urbańskiej nie dojdzie do skutku. W środę 23 września sama artystka zdecydowała się wyjaśnić powody zmian w swoim kalendarzu. Przyznała, że wielogodzinne, wymagające koncerty są obecnie ponad jej siły, dlatego musiała inaczej rozłożyć zawodowe zobowiązania. Nie oznacza to jednak całkowitego wycofania się ze sceny. Urbańska wciąż pracuje — tyle że dziś robi to w rytmie, na jaki pozwala jej leczenie i aktualne samopoczucie.
WIDEO…
„Scena daje jej siłę”. Menedżerka Nataszy Urbańskiej mówi, jak artystka dziś pracuje
Diagnoza sprawiła, że Natasza Urbańska musiała zrezygnować z dotychczasowego tempa, ale praca nadal pozostaje istotną częścią jej codzienności. Jak wynika ze słów jej menedżerki Moniki Kordowicz, wokalistka nie zawiesiła działalności zawodowej. Nadal pojawia się na scenie, choć rzadziej niż wcześniej, a równolegle pracuje nad kolejnym albumem. To właśnie wybór mniej obciążających zobowiązań ma pozwalać jej łączyć leczenie z aktywnością artystyczną.
Kordowicz w rozmowie z „Faktem” zwróciła uwagę na szczególną rolę, jaką występy odgrywają teraz w życiu jej podopiecznej. Podkreśla przy tym nie tylko determinację Urbańskiej, ale również nastawienie, które obserwuje u niej podczas leczenia.
„Natasza jest cały czas aktywna zawodowo. Kończy album, nadal występuje, jednak już nie tak intensywnie, jak wcześniej. Scena daje jej siłę, a publiczność motywuje, aby walczyć o swoje. (...) Jej radość życia jest niesamowita” — przekazała.
W Studio Buffo namawiali Nataszę Urbańską, żeby zwolniła. Zgodziła się zrezygnować z najbardziej wymagających koncertów
Nieco więcej o codzienności Nataszy Urbańskiej opowiedziała również Halina Tabęcka ze Studia Buffo, z którym artystka pozostaje zawodowo związana od lat. Z jej relacji wynika, że osoby pracujące z Urbańską zdawały sobie sprawę, jak dużym obciążeniem mogłyby być dla niej jubileuszowe występy. Dlatego przekonywały ją, aby w tym szczególnym czasie nie brała na siebie zbyt wiele. Ostatecznie wokalistka zgodziła się zrezygnować z najbardziej wyczerpujących koncertów.
Sama decyzja nie była jednak równoznaczna z całkowitym pozostaniem w domu. Tabęcka przyznała, że Urbańska nadal przychodzi do teatru i — kiedy pozwalają jej na to siły — uczestniczy w pracy zespołu.
„Na razie odwołaliśmy jej jubileuszowe koncerty, bo one są niezwykle eksploatujące. Nie dałaby rady. Wszyscy wręcz prosiliśmy ją, żeby nie szalała. Mówiliśmy jej, że w ogóle nie powinna teraz występować. Ale Natasza nie umie usiedzieć w domu. Przychodzi i gra w drużynie. Na szczęście zgodziła się, że tych koncertów nie zagra” — zdradziła.
Halina Tabęcka odniosła się także do samopoczucia Urbańskiej. Opowiadając „Faktowi” o swoich rozmowach z artystką, zaznaczyła, że pytała ją, czy czuje się na siłach, by pracować. Jak zauważyła, podczas leczenia kondycja może zmieniać się z dnia na dzień — czasem energii jest więcej, innym razem organizm wymaga odpoczynku. To koresponduje z tym, co wcześniej przekazała sama Urbańska, mówiąc publicznie o osłabieniu towarzyszącym terapii.
„Powiedziała, że się nie podda. Gdy rozmawiałyśmy, pytałam ją, jak się czuje i czy da radę. Na tym etapie człowiek już wie, że jednego dnia siły są większe, a drugiego mniejsze” — podkreśliła.
Na tym etapie sama Urbańska nie przekazała publicznie, z jakim rodzajem nowotworu się mierzy. Wiadomo natomiast, że pozostaje pod opieką lekarzy i jest w trakcie leczenia onkologicznego. Prosząc odbiorców o wyrozumiałość wobec zmian w swoich zawodowych planach, przypomniała o znaczeniu profilaktyki i regularnych badań.