Christina Applegate przez pięć lat była przekonana, że choruje na stwardnienie rozsiane. Teraz dowiedziała się, że diagnoza, która odmieniła jej życie, była błędna. Choć dla wielu osób taka wiadomość byłaby powodem do radości, aktorka nie kryje rozpaczy. Jej stan zdrowia wciąż się pogarsza, a lekarze nie potrafią jeszcze wskazać przyczyny dolegliwości. „Straciłam wszystko”, wyznała poruszona gwiazda.
WIDEO…
Christina Applegate usłyszała, że nie ma stwardnienia rozsianego. „Nie byłam szczęśliwa”
Christina Applegate, którą widzowie pokochali za role w serialach „Świat według Bundych” i „Już nie żyjesz”, podzieliła się zaskakującymi informacjami na temat swojego zdrowia. W najnowszym odcinku podcastu „MeSsy”, prowadzonego wspólnie z Jamie-Lynn Sigler, opowiedziała o niedawnej rozmowie z lekarką, która zakwestionowała jej dotychczasową diagnozę. „Gratulacje, nie ma pani stwardnienia rozsianego”, usłyszała aktorka.
Słowa, które mogłyby przynieść ogromną ulgę, w jej przypadku wywołały zupełnie inne emocje. „Nie byłam szczęśliwa. Wszyscy wokół byli zachwyceni, ale ja nie”, przyznała. Był to pierwszy od siedmiu miesięcy udział Applegate w nagraniach podcastu. Wcześniej z powodu problemów zdrowotnych musiała zrobić przerwę.
Pięć lat życia z diagnozą, która okazała się błędna
Przypomnijmy, że w 2021 r. Christina Applegate publicznie poinformowała, że zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. Od tamtej pory jej codzienność diametralnie się zmieniła. Problemy zdrowotne wpłynęły również na karierę. Po zakończeniu pracy nad serialem „Już nie żyjesz” gwiazda stopniowo ograniczała aktywność zawodową, aż ostatecznie wycofała się z aktorstwa.
Przez kolejne lata otwarcie opowiadała o trudnościach związanych z chorobą. Stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób publicznych zabierających głos w imieniu pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Dziś musi zmierzyć się z wiadomością, która stawia jej dotychczasowe doświadczenia w zupełnie nowym świetle. Wykluczenie SM nie oznacza bowiem, że odzyskała zdrowie. Wszystkie objawy, które utrudniały jej funkcjonowanie, nadal występują.
„Nie jest tak, że ktoś mówi ci, że zostałeś błędnie zdiagnozowany, a potem nagle czujesz się lepiej. Nie wyzdrowiałam. Jeśli już, to mój stan się pogorszył”, wyjaśniła. Lekarze muszą teraz ponownie przeanalizować historię jej choroby i ustalić rzeczywistą przyczynę dolegliwości. Sama Applegate przyznaje, że znalazła się „w punkcie wyjścia”. Nadal nie wie, co dzieje się z jej organizmem.
„Straciłam pracę, straciłam życie”. Poruszające wyznanie Christiny Applegate
Najbardziej przejmujący moment rozmowy nastąpił, gdy aktorka zaczęła mówić o tym, jak ostatnie lata odbiły się na jej życiu osobistym i psychicznym. Nie ukrywała, że zmagała się z głęboką depresją i poczuciem ogromnej straty. „Straciłam wszystko. Straciłam pracę. To zatrzymało moje życie”, wyznała ze łzami w oczach.
Applegate nadal ma poważne trudności z poruszaniem się. Podczas wizyt lekarskich korzysta z wózka inwalidzkiego, a pokonywanie dłuższych dystansów pozostaje dla niej wyzwaniem. Nowe ustalenia lekarzy nie zmieniły jej codziennego funkcjonowania. Dodatkowo aktorka mierzy się z trudnymi emocjami związanymi ze swoją dotychczasową działalnością na rzecz osób chorujących na SM.
Christina Applegate czuje, że zawiodła innych chorych
Przez pięć lat jej historia dawała wielu osobom zmagającym się ze stwardnieniem rozsianym poczucie, że nie są same. Applegate nie ukrywała swoich ograniczeń ani trudnych doświadczeń, stając się ważnym głosem tej społeczności. Teraz przyznaje, że odczuwa silny dyskomfort. Ma wrażenie, że zawiodła ludzi, którzy śledzili jej walkę z chorobą i odnajdywali w niej własne doświadczenia.
Aktorka wciąż próbuje oswoić nową sytuację i zrozumieć, co wydarzyło się w ciągu ostatnich pięciu lat. Przed nią dalsze konsultacje i poszukiwanie właściwej diagnozy. Na razie pozostaje z tymi samymi dolegliwościami, ale bez odpowiedzi na pytanie o ich przyczynę.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Izabela Kuna nie wytrzymała po „Tańcu z Gwiazdami”. Tak potraktowała internautkę. Aktorka wdała się w dyskusję z widzami