Informacja o chorobie Moniki Pikuły poruszyła jej fanów, ale aktorka od początku nie chciała, by wokół jej diagnozy dominował wyłącznie strach. Teraz zdecydowała się opowiedzieć więcej o tym, jak wygląda jej codzienność w trakcie leczenia. Mówi otwarcie o słabszych momentach, ale też o tym, że nadal pracuje i pozostaje aktywna. Przy okazji wykorzystuje zainteresowanie swoją historią, by przypomnieć o profilaktyce i zachęcić innych do badań.
WIDEO…
Monika Pikuła o chorobie wie od kwietnia
Monika Pikuła niedawno ujawniła, że zmaga się z nowotworem piersi. Wiadomość poruszyła jej fanów, a aktorka otrzymała w mediach społecznościowych wiele słów wsparcia. Teraz postanowiła odezwać się do obserwatorów osobiście.
Nagranie rozpoczęła od podziękowań. Przyznała, że skala życzliwości, z jaką się spotkała, była dla niej zaskoczeniem.
„Bardzo wam za to dziękuję. Wiele się mówi o hejcie w internecie i jestem uniesiona, że ta druga strona internetu też istnieje i jest tak aktywna, więc to jest strasznie fajne” – mówiła.
Pikuła zdradziła też, że o chorobie wie od kwietnia, choć publicznie opowiedziała o niej później. Właśnie październik postanowiła wykorzystać, by zwrócić uwagę na profilaktykę raka piersi.
„Parę słów ode mnie, bo ja się z moją sytuacją wyjawiłam trochę późno, bo o całej sprawie wiem od kwietnia” – wyznała.
Przed Moniką Pikułą „ostatnia czerwona chemia”
Aktorka nie unikała także tematu leczenia. Przyznała, że dziś czuje się bardzo dobrze i ma powód do radości – przed nią już tylko „ostatnia czerwona chemia”.
„Ja się bardzo dobrze czuję. Przede mną już tylko ostatnia czerwona chemia, więc mówię to, bo bardzo się cieszę i przez cały czas byłam aktywna” – powiedziała.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie miesiące leczenia były łatwe. Pikuła wspomniała o „niedużych potknięciach” w badaniach krwi i problemach zdrowotnych. Bywały także dni, w których miała mniej siły i potrzebowała więcej odpoczynku.
Sama przyznała, że właśnie tego etapu bała się najbardziej.
„Bywały dni, że byłam silniejsza, czasem słabsza, musiałam bardziej odpoczywać, ale generalnie nie jest to taki diabeł straszny. Był to etap, którego się najbardziej bałam, a jednak chyba udało mi się jakoś tam w miarę obronną ręką przejść” – opowiadała.
„Czerwona chemia”, o której mówiła aktorka, to potoczne określenie silnej chemioterapii onkologicznej.
Choroba nie zmusiła jej do rezygnacji z pracy
W swoim nagraniu Pikuła podkreśliła, że w jej przypadku leczenie nie oznaczało całkowitego wycofania się z codziennego życia. Aktorka przez cały czas pozostawała aktywna zawodowo.
„U mnie udało się nie przerywać pracy, normalnie funkcjonować, więc tak też się da” – przyznała.
Jednocześnie zaznaczyła, że każdy może przechodzić leczenie inaczej i nie należy lekceważyć możliwych problemów czy powikłań.
„Chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka, bycia pod kroplówką, nie wiadomo czego. Oczywiście nie bagatelizujmy, bo takie sytuacje oczywiście też istnieją i są różne problemy i różne powikłania” – mówiła.
Dla samej aktorki możliwość dalszej pracy i zachowania aktywności okazała się ważną częścią tego czasu. Nie ukrywała przy tym, że niektóre dni wymagały od niej zwolnienia tempa.
„Macajcie się, naprawdę”. Mocny apel Moniki Pikuły
Najważniejsza część nagrania dotyczyła jednak profilaktyki. Pikuła wykorzystała własną historię, by zachęcić swoich obserwatorów do badań.
Wprost mówiła o mammografii i USG piersi. Jak zaznaczyła, jeśli choć jedna osoba pod wpływem jej doświadczeń zdecyduje się sprawdzić swoje zdrowie, będzie to miało znaczenie.
„Jeżeli ktokolwiek pod wpływem mojej historii i mojej łysej glacy skoczy na mammografię albo USG piersi, to tylko dobrze” – powiedziała.
Jej apel nie był skierowany wyłącznie do kobiet. Aktorka przypomniała, że rak piersi może dotyczyć również mężczyzn.
„Bardzo serdecznie was zachęcam, żebyście to zrobili, żebyście o siebie dbali, żebyście macali siebie nawzajem, a także panowie – macajcie swoje klaty (...) macajcie się, naprawdę” – apelowała.
Pikuła podkreśliła, że choć w przypadku mężczyzn rak piersi występuje w znikomym stopniu, również ich może dotyczyć.
Monika Pikuła zachęca do badań. „Październik poświęć po prostu na dbanie o siebie”
Październik, czyli miesiąc profilaktyki raka piersi, stał się dla aktorki okazją, by powiedzieć głośno nie tylko o własnym leczeniu, ale przede wszystkim o potrzebie dbania o zdrowie.
Jej przekaz był prosty i bezpośredni.
„Badaj się, sprawdzaj, łap za telefon. Naprawdę. Październik poświęć po prostu na dbanie o siebie” – zakończyła.
Dziś 46-letnia aktorka mówi, że czuje się bardzo dobrze. Po miesiącach leczenia przed nią „ostatnia czerwona chemia”, a swoją historię postanowiła wykorzystać, by przypomnieć innym o czymś, czego – jak sama podkreśla – nie warto odkładać: o badaniach i trosce o własne zdrowie.
Życzymy dużo zdrowia!
Monika Pikuła, sierpień 2025 r.
Źródła: Plejada.pl, Plotek.pl, SE.pl, Pudelek