W filmie „Zróbmy sobie przerwę” Christiana Marazzitiego występuje w nim plejada włoskich gwiazd. Wśród nich jest Claudia Gerini, która zagrała m.in. w „Pasji” i „Pod słońcem Toskanii”. Jedną z ról zagrał też Paolo Calabresi, który zachwycił w serialu „Lampart” i w filmie „Utalentowany pan Ripley”.
WIDEO…
Zagrał Polaka, ale musiał mówić po włosku
Jak Maciej Zakościelny dostał rolę w tej włoskiej produkcji? "Dowiedziałem się nagle, że będę musiał się nagrać. Powiedziałem, że nie będę w stanie tego zrobić, bo jestem z dziećmi na wakacjach. Mój agent zadzwonił po dwóch dniach i powiedział, że już nie muszę się nagrywać, bo mnie wybrali! Okazało się, że agent wysłał im moje demo" - wyznał w "Dzień Dobry TVN".
Zakościelny wciela się w tym filmie w postać Jana, Polaka, który od lat mieszka we Włoszech. Do roli musiał nauczyć się języka włoskiego. "Uczyłem się włoskiego z moim coachem Kasią Hoffmann, która nawet mi zasugerowała, żebym niektóre zdania mówił bardziej jak Polak, z większym akcentem. Fabio Volo, z którym gram najwięcej, powiedział, że bardzo lubi mój włoski" - wyznał aktor.

Maciej Zakościelny zdradził też, że akcja filmu toczy się przez prawie dwadzieścia lat i pokazuje losy dotyczy trzech par. "W pewnym momencie każda z tych par mówi „zróbmy sobie przerwę". Taki jest też tytuł filmu. To jest bardzo ciekawe doświadczenie, bo w 2005 roku gramy czterdziestolatków, a w 2025 roku - sześćdziesięciolatków" – przyznał w "Dzień Dobry TVN".
„Zróbmy sobie przerwę” to ciepła, inteligentna komedia romantyczna o miłości, przyjaźni, życiowych wyborach i potrzebie zatrzymania się choć na chwilę w świecie, który nieustannie pędzi. Film łączy humor z refleksją, oferując widzom lekką, ale jednocześnie emocjonalną historię. To produkcja włosko-hiszpańsko-polska. Film miał premierę we Włoszech już w lutym i zgromadził ok. 250 tysięcy widzów, co jest imponującym wynikiem. Spotkał się też z bardzo dobrym przyjęciem przez publiczność i krytykę. A od 28 sierpnia będzie można go zobaczyć także w Polsce.




























