Tuwim podmianka
Fot. DANUTA B. ŁOMACZEWSKA/EAST NEWS
NIEZWYKŁE HISTORIE

Irena Tuwim: pierwszy mąż był gejem, drugi alkoholikiem. Najbardziej kochała swojego brata, w którego cieniu spędziła życie

Pisarka odeszła 35 lat temu

Dorota Falkowska 7 grudnia 2022 17:15
Tuwim podmianka
Fot. DANUTA B. ŁOMACZEWSKA/EAST NEWS

Siostra sławnego brata i tłumaczka jeszcze słynniejszego Kubusia Puchatka. Irena Tuwim mimo ogromnego talentu pisarskiego do końca swoich dni była kojarzona jako osoba poboczna do nie swojej historii. Było to o tyle krzywdzące, że pisać i kreować swoje światy potrafiła nie gorzej niż jej utalentowany brat. Julian Tuwim sam zresztą twierdził, że jego siostra jest od niego zdolniejsza. Mimo ciągłego porównywania jej do brata nigdy nie było pomiędzy nimi rywalizacji. Do końca swoich dni siostra Tuwima kochała go miłością bezwarunkową i kibicowała na każdym kroku. Z okazji 35. rocznicy śmierci pisarki przypominamy jej historię. 

Irena Tuwim: Łódź, dorastanie, rodzice i brat 

Irena Tuwim przyszła na świat 22 sierpnia 1898 roku w rodzinie zasymilowanych Żydów, jako córka Adeli i Izydora, a także młodsza siostra Juliana. Urodziła się w Łodzi, którą po latach będzie wspominać jako szare i ponure miejsce, bez szczególnie wyróżniających się pór roku i miejsc, które można by w dorosłości chociaż trochę wyidealizować. "Łódź najdawniejszą, Łódź ponurego dzieciństwa widzę zawsze w łunie pożarów", napisze później o swoim rodzinnym mieście w "Łódzkich porach roku". 

W przeciwieństwie do niej, jej starszy brat pokusił się o nazwanie swojego dzieciństwa "sielskim i anielskim". Kiedy wracał wspomnieniami do pierwszych lat życia, Julian Tuwim wspominał smaki, zapachy, zabawy i pisał o nich, jak o pięknym śnie, do którego z chęcią by wrócił. Po latach poeta zda sobie jednak sprawę, że ta dziecięca idylla była wynikiem jego bogatej wyobraźni. Wybiórczo zapamiętał tylko te rzeczy, które sprawiały mu w owych latach radość, a wyparł z głowy wspomnienia dotyczące cichej wojny pomiędzy rodzicami i nieustannego braku pieniędzy. 

Cała czwórka mieszkała w łódzkiej kamienicy przy św. Andrzeja 40. Rodzice Juliana i Ireny byli delikatnie mówiąc, niedobrani pod względem charakterów. Adela była postacią bardzo neurotyczną, wiecznie zamartwiającą się o przyszłość i przelewającą swoje obawy na dzieci. Najbardziej uległa im Irka, której matka powtarzała, że zostanie starą panną, ale właściwie nie wiadomo z jakiego powodu. Nie była brzydkim dzieckiem, wręcz przeciwnie, z biegiem lat wyrastała na coraz ładniejszą i bardzo mądrą kobietę. "Irka na zgrabnisię i galantą pannę wyrosła”, będzie mówić o niej później jedna z opiekunek. O starsze dziecko Adela Tuwim potrafiła zamartwiać się jeszcze bardziej. Znamię na twarzy, z którym urodził się Julian, spędzało jego matce sen z powiek. Brała to za zły omen.

"Matka była neurotyczką. Całe życie o coś się martwiła, czegoś obawiała, wierzyła w strachy rzeczywiste i nie z tego świata. W dzieciństwie Ireny strachy czaiły się nieustannie. Przed nią na świat przyszedł chłopiec z oszpecającą plamą na twarzy. Dla matki dramat urodzenia syna z myszką na policzku był zapowiedzią przyszłej utraty zmysłów. Mówiło się w domu – ta plama. Ta plama z małego Julka, chłopca niby to takiego jak wszyscy inni chłopcy, czyniła upośledzonego odmieńca, napiętnowanego przez naturę, wytykanego na ulicach palcami, przedmiot drwin i dokuczań w szkole" (cytat z książki "Irena Tuwim. Nie umarłam z miłości". Augustyniak Anna). 

W przeciwieństwie do zamartwiającej się o wszystko matki, ojciec rodzeństwa, Izydor, trzymał swoje życie od życia swoich dzieci na dystans. Skupiał się głównie na roztrząsaniu wspomnień z lat młodości, cofał się myślami do podróży sprzed lat i uciekał od rzeczywistości, czytając książki. 

W domu Tuwimów stałymi bywalczyniami były jeszcze dwie piastunki, które odegrały dużą rolę w życiu Ireny. Pierwsza z nich, Maria Bednarek, wytyczona rzez rodziców do opiekowania się dziećmi, była ostatnią, odpowiednią do tego osobą. Okrutna, bezwzględna i skora do bicia, pozostawiła po sobie same najgorsze wspomnienia. „System wychowawczy Mani Bednarek miał wiele wspólnego z metodami gestapo” – napisze o niej po latach Irena. Zastraszanie, krzyki i ogólne uprzykrzanie życia dotyczyło w tym wypadku tylko młodszej siostry Juliana, jego zaś w ogóle. "Mania" nie była zainteresowana gnębieniem starszego brata. 

Osobą, która potrafiła odczarować okrutną rzeczywistość i otulić dwójkę rodzeństwa opieką i czułością, była Antosia Rokosik. Była dla nich jak druga matka, albo może po prostu — matka, której nigdy nie mieli. Antosia czuwała w domu nad wszystkim — porządkiem, zakupami, posiłkami i opieką nad Julkiem i Ireną. Ukochana piastunka nie potrafiła czytać, ani pisać, ale lubiła, kiedy jej podopieczni czytali jej wieczorami ulubione opowieści. Kochała też chodzić do teatru. 

„Stwarzała inną rzeczywistość, bo ta, która była jej dana, nie wystarczała jej. Jak skrzętna gospodyni z każdego nieużytku czyniąca jakieś przeznaczenie, tak i ona z każdego najbłahszego zdarzenia jej ubogiego i naszego młodziutkiego życia czyniła jakiś użytek”. O Antosi powstanie w przyszłości kilka dzieł, Julian zawrze ją w swoich wierszach, a Irena napisze o niej opowiadanie pt. „Antosia i my”, które opublikują w 1934 roku w "Wiadomościach Literackich".

Zobacz też: Jan Nowicki i Małgorzata Potocka: wzięli ślub po 30 latach od pierwszego spotkania, ale małżeństwo nie było im pisane

Julian Tuwim z rodziną: od lewej Irena, Julian, żona Stefania, szwagier Julian Stawiński, Toronto 1945 r. 

Irena Tuwim: pierwszy mąż był gejem, drugi alkoholikiem. Najbardziej kochała swojego brata, w którego cieniu spędziła życie
Fot. Muzeum Literatury/East News

Irena Tuwim: jak została pisarką? Pierwszy mąż

Irenę już od małego ciągnęło w stronę literatury, poezji i tworzenia swoich pierwszych wierszy. Julian pewnego razu wykradł swojej trzynastoletniej wtedy siostrze jej zeszyt i przepisał z niego kilka utworów. Lata później bez jej wiedzy zawarł je w swoim debiutanckim tomie "Czyhanie na Boga". Na Julianie twórczość siostry zrobiła niemałe wrażenie. Uważał, że Irena ma niesłychany talent i nigdy nie czuł, że jest od niej lepszy.

W 1916 roku, w wieku osiemnastu lat, Irena debiutuje na łamach łódzkiej "Godziny Polski" z utworem "Panienka", a pięć lat później wydaje swój  pierwszy tomik "24 wiersze". Nie była to może jej przepustka do kariery poetki, ale na pewno do pierwszego małżeństwa. Wierszami Ireny, a co za tym idzie osobą młodej poetki, zafascynował się Stefan Napierski (a właściwie Stefan Marek Eiger), utalentowany eseista i krytyk literacki. Pewnego dnia przyjechał z Warszawy do Łodzi z koszem kwiatów i ogromną chęcią poznania pisarki. Dziś można spekulować, jakie naprawdę były jego zamiary i czy może bardziej niż na Irenie, nie zależało mu na wżenieniu się w rodzinę "tych Tuwimów". 

Trzy miesiące po pierwszym spotkaniu Stefan Napierski oświadcza się Irenie, pobierają się w kościele św. Józefa w Łodzi i przez kolejne osiem lat żyje im się dostatnio i szczęśliwie. Mąż pisarki jest synem majętnego żydowskiego przedsiębiorcy, więc na brak pieniędzy nie narzekają. W podróż poślubną jadą do Berlina, a później na Wyspy Fryzyjskie na Morzu Północnym. Irena w końcu nie musi troszczyć się o budżet, a do tego ma możliwość zwiedzić kawałek świata. Jest szczęśliwa. Przez rok mieszka z ukochanym w Paryżu, głównie jednak stacjonują w Warszawie, w dużym mieszkaniu, gdzie każde z nich ma własny kąt i swobodę do pisania. 

Ich sielanka nie mogła jednak trwać, tak jak przyrzekali, póki śmierć ich nie rozłączy. Stefan Napierski był bowiem homoseksualistą i wiedział to już na długo przed ślubem z Ireną. Nie wiadomo natomiast, czy ona to wiedziała, czy może coś przeczuwała. Ich relacja oparta była na głębokiej przyjaźni i wzajemnym szacunku, ale to nie wystarczyło, aby utrzymać związek małżeński. W wierszu z tomiku poezji, który Irena wydała w 1930 roku o ironicznym w związku z jej relacją tytule "Miłość szczęśliwa", napisała: "Nie patrzysz mi prosto w oczy. Taisz coś? Powiedz. Nie mów".

Czytaj też: Zdrada męża, bolesny rozwód. Tak wyglądało życie prywatne Katarzyny Łaniewskiej

Irena Tuwim i Julian Stawiński: historia relacji 

Pierwsza odeszła od męża. Jeszcze będąc jego żoną, zakochała się w dyplomacie i tłumaczu Julianie Stawińskim poznanym na jednym z organizowanych przez Napierskiego wieczorów brydżowych. W porozumieniu z mężem wyprowadziła się do kochanka na rok. Powiedział jej, że zawsze może do niego wrócić... Nigdy już do tego nie doszło, ale Tuwim zawsze będzie wspominać swojego pierwszego męża z wielką nostalgią w sercu. Był dla niej ważną osobą. 

"Gdy przechodzę obok domu, gdzieśmy mieszkali,/ co rano/ tyle wspomnień ożywa we mnie./ Wspominam mile deszcze wiosenne,/ otwarty balkon,/ twoje anginy,/ hiacyntową Wielkanoc ( )/ I chcę ci powiedzieć,/ że bardziej od samych rzeczy/ kocham ich cienie,/ więc ciebie kocham,/ rozumiem to dziś dopiero,/ kiedy przechodzę obok naszego domu", pisała w jednym z wierszy (cytat za natemat.pl). 

Gdyby nie to, że miłość do Juliana Stawińskiego była dla niej jak rażenie piorunem, które po latach nazywała też opętaniem, może nigdy nie odeszłaby od pierwszego męża. W pewnym momencie Irena Tuwim przeżywała tak wielkie rozterki miłosne, że postanowiła uciec przed obydwoma mężczyznami do Paryża. Po tej decyzji nastąpił szereg sytuacji, które były niczym z filmu o tragicznej miłości. Kochanek wyruszył za poetką do Francji, odnalazł ją i na miejscu usłyszał, że chce ona zakończyć ich związek. Stawiński w desperacji strzelił do siebie, spudłował i trafił w płuco, zamiast w serce. Nie wiadomo, czy ta sytuacja bardziej Irenę wystraszyła, niż poruszyła jej romantyczną naturę, niemniej zdecydowała się ostatecznie rozwieść z mężem i związać z Julianem Stawińskim. Para wzięła ślub w 1935 roku w Wilnie. Kiedy zaczynają wspólne życie razem, już oficjalnie jako małżeństwo, skupiają się na swoich karierach. Mąż Ireny realizuje się w zawodzie adwokata, a ona zajmuje się kolejnymi tłumaczeniami książek. Podobnie jak jej brat, skupia się na literaturze dziecięcej. 

Zobacz też: Ewa Curie jako jedyna w rodzinie nie dostała Nobla. Jednak tylko ona potrafiła się uśmiechać

Julian Stawiński i Irena Tuwim na kiermaszu książki, Warszawa, 1963 r. 

Irena Tuwim: pierwszy mąż był gejem, drugi alkoholikiem. Najbardziej kochała swojego brata, w którego cieniu spędziła życie
Fot. Danuta B. Łomaczewska/East News

Irena Tuwim: okrzyknięto ją mamą Kubusia Puchatka

W ciągu 50 lat Irena Tuwim przetłumaczyła ponad 50 książek. Młodszej siostrze Juliana Tuwima zawdzięczamy m.in. polską wersję „Mary Poppins” Pameli L. Travers, „Byczka Fernando” Munro Leafa, „Pięcioro dzieci i coś” Edith Nesbit, a przede wszystkim „Winnie the Pooh” A.A. Milne, czyli słynnego "Kubusia Puchatka". Dla niewtajemniczonych w oryginalną wersję, według zamysłu Milne tytułowa postać była... dziewczynką. Kubusia Puchatka, jako "misia o małym rozumku" podarowała polskim czytelnikom Irena Tuwim, właściwie tworząc tę postać, jak i wiele elementów fabuły na nowo. Kubuś wzięło się od imienia psa poetki, którego nazywała też chwilami Puchatkiem, bo miał bardzo puszyste futerko. Stanisław Lem był zdania, że to, co Irena Tuwim zrobiła z "Winnie the Pooh" było lepsze od oryginału, a w Wielkiej Brytanii, czyli rodzimym kraju Puchatka, okrzyknięto ją "The Pooh Lady". 

Co sama tłumaczka mówiła o swoich swobodnych zasadach tworzenia przekładów? „Aby tłumacz mógł dać utwory językowe najwyższej klasy, konieczna jest znaczna swoboda we wszystkich przekładach, a w wielu wypadkach [...] choć będą to z reguły utwory dla najmłodszych, przyjąć należy za zasadę adaptację, nie zaś tłumaczenie” (cytat za zwierciadlo.pl). 

Zobacz także: Konstanty Ildefons Gałczyński: żona kochała go bezgranicznie, wybaczała mu zdrady, pijaństwo

Irena Tuwim: co łączyło ją z bratem?

Okres wojny nie oszczędził rodziny Tuwimów. W 1939 roku Irena wraz z mężem emigrują do Anglii, jej brat z kolei  z Francji przedostaje się do Brazylii, a w 1942 roku do Stanów Zjednoczonych. Tułaczka i obcy kraj mu nie służą. Jedynym pocieszeniem dla poety jest korespondencja z siostrą, która od dziecka jest jego największą powierniczką. To jej zdradza więcej, niż żonie, nazywa ją "swoją zewnętrzną duszą". Ich przywiązanie i zażyłość były obopólne; Irena już w dzieciństwie nie potrafiła znieść rozłąki z bratem. Pierwsza trwała dziesięć dni, kiedy wyjechał do wujostwa na ferie, a ona płakała intensywnie i wyrywała kartki z kalendarza. Późniejsze rozstania znosiła z podobnym do tego pierwszego bólem serca. Kiedy nie musieli, nie rozdzielali się i widywali tak często, jak mogli. Cieszyli się ze swoich sukcesów i kibicowali sobie wzajemnie. Po kilkuletniej rozłące na skutek wojny spotykają się dopiero w 1945 roku w Kanadzie, wtedy to Julian zaprasza do siebie Irenę z mężem. 

Zanim jednak do tego dojdzie, po drodze wydarzają się dwie dramatyczne sytuacje, które na wskroś dotykają Irenę. W 1940 roku poetka usłyszała o śmierci swojego pierwszego męża, Stefan Eiger został rozstrzelany w Palmirach. Irena przyjmuje tę wiadomość ze złamanym sercem. Trzy lata później dowiaduje się, że podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym w Otwocku gestapowcy rozstrzelali jej matkę, a jej ciało wyrzucili przez balkon. W tym samym czasie jej mąż pod wpływem choroby alkoholowej zmienia się w tyrana. Emigracyjne smutki topi w wódce i lekach, czyniąc Irenę współuzależnioną. Poetka bierze na siebie winę za cierpienia Juliana.

Czytaj także: Rafał Wojaczek zmarł w wieku zaledwie 26 lat. Tajemnica śmierci poety

Irena Tuwim: śmierć Juliana Tuwima

1945-1947, to okres dwóch spokojnych lat, które pozwalają rodzeństwu spotkać się po długim rozstaniu, a mężowi Ireny skupić na pracy — w  Waszyngtonie został attaché w ambasadzie. Irena i Julian Tuwimowie ostatni raz widzą się w grudniu 1953 roku, tuż przed jego wyjazdem do Zakopanego. Poeta z trudem odnajduje się w powojennej rzeczywistości w ojczystym kraju, do którego tak tęsknił przez ostatnie lata. Na swój zimowy wypoczynek wyjeżdża znerwicowany, zapijający stres alkoholem i pogrążony w depresji. Umiera na atak serca 27 grudnia 1953 roku w jednym z pensjonatów. 

„Gdy żegnałam się z Julkiem 17 grudnia 1953 r. przed Jego wyjazdem do Zakopanego, ćwierć żartem, a trzy ćwierci serio powiedziałam Mu w przypływie powrotnej fali dawnej, dziecinnej miłości, że to rozstanie skończy się dla mnie tym razem za szafą. Mówiąc to, nie pomyślałam ani przez chwilę o rozstaniu na zawsze. Po prostu tak jak wtedy dom, tak teraz Warszawa, opuszczona przez Julka, wydawała mi się nagle pozbawiona sensu. A myśl, że tak mogłoby zostać już na zawsze – nie do zniesienia”, pisała później Irena Tuwim. 

Czytaj także: Jean-Paul Belmondo: uwielbiali go fani, kochały kobiety. Burzliwe życie prywatne francuskiego aktora

Irena Tuwim: ostatnie chwile

Niestety, nie myliła się. Jej rzeczywistość bez brata stała się trudna i okrutna. Irena czuła pustkę i samotność. Gorzej radziła sobie zawodowo. Z mężem Julianem była do końca jego dni, ale ta relacja tylko przyczyniła się do jej słabego stanu psychicznego. Mąż migrował pomiędzy odwykiem a kolejną zapaścią alkoholową. Irena Tuwim przeżyła męża o kilkanaście lat. Nie mieli dzieci, więc ostatnie lata życia spędziła samotnie. Były chwile, w których myślała o odebraniu sobie życia, ale ostatecznie coś ją przed tym powstrzymywało. Do końca swoich dni mieszkała nieopodal Parku Łazienkowskiego w Warszawie, gdzie było zawsze zielono i zacisznie, w przeciwieństwie do jej znienawidzonej Łodzi, ale tam też nie lubiła przebywać. Może jedyne miejsce, w którym czuła się dobrze, było przy ukochanym bracie Julku.    

Julian Tuwim w swoim mieszkaniu przy ulicy Wiejskiej, 1946 r. 

Irena Tuwim: pierwszy mąż był gejem, drugi alkoholikiem. Najbardziej kochała swojego brata, w którego cieniu spędziła życie
Fot. PAP/Stanislaw Dabrowiecki

Źródła: zwierciadlo.pl, natemat.pl, culture.pl

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.