Elżbieta Dmoch
Fot. Forum
O TYM SIĘ MÓWI

Elżbieta Dmoch po 20 latach przerwała milczenie! Napisała list do fanów

„Dziękuję za taką gratkę”, pisali zachwyceni internauci

Damian Brillowski 20 kwietnia 2022 11:57
Elżbieta Dmoch
Fot. Forum

Elżbieta Dmoch zdobyła sławę jako piosenkarka zespołu 2 plus 1. Piosenki takie jak: „Windą do nieba”, „Chodź, pomaluj mój świat”, „Iść w stronę słońca”, nuciła cała Polska. Jednak zawirowania w życiu miłosnym doprowadziły artystkę na skraj załamania nerwowego. Rozwód z założycielem zespołu, Januszem Krukiem a następnie jego śmierć sprawiły, że na dobre zniknęła z estrady. Sąsiedzi opowiadali, że żyje w skrajnej biedzie i ubóstwie, media zaś donosiły, że zmaga się z depresją. Ostatni koncert zagrała w 2002 roku. Od tego czasu nie pojawiała się publicznie. Unikała blasku fleszy i wywiadów. Fani do końca mieli nadzieję, że artystka jeszcze do nich powróci. Jakież było ich zdziwienie, kiedy okazało się, że po 20. latach wokalistka przerwała milczenie i napisała dla nich list. „Dziękuję za taką gratkę”, cieszyli się fani. Zobacz, co dokładnie napisała gwiazda estrady do swoich wielbicieli. 

Elżbieta Dmoch była wielką gwiazdę, później zniknęła 

W latach 70. Elżbieta Dmoch wraz z zespołem 2 plus 1 święciła triumfy na estradzie. Ich przeboje „Windą do nieba”, „Chodź, pomaluj mój świat”, „Iść w stronę słońca”, z miejsca podbijały listy przebojów i były grane na różnych festiwalach. 

Wspólna praca i ciągłe koncerty sprawiły, że Elżbieta Dmoch była coraz bliższa założycielowi zespołu Januszowi Krukowi. Z czasem narodziła się z tego miłość. W 1973 roku zakochani stanęli na ślubnym kobiercu. Niestety, szczęście pary nie trwało długo. Muzyk miał bowiem opinię bawidamka. W drugiej połowie lat 80. zostawił artystkę dla innej kobiety, co odcisnęło trwałe i bolesne piętno na życiu Elżbiety Dmoch. Po jakimś czasie, byli małżonkowie zaczęli ponownie utrzymywać ze sobą koleżeńskie relacje i występować na jednej scenie. Podobno piosenkarka żyła nadzieją, że ukochany jeszcze do niej wróci. Życie jednak szybko zweryfikowało wszelkie wątpliwości. 

W 1992 roku Janusz Kruk zmarł na zawał serca. Dla wokalistki był to kolejny niewyobrażalny cios. To właśnie wtedy Elżbieta Dmoch zaczęła na dobre wycofywać się z życia publicznego. Ostatni raz zaśpiewała na scenie w 2002 roku, podczas koncertu w Łomży. Po bolesnych doświadczeniach gwiazda postanowiła całkowicie zmienić swoje życie. Wyprowadziła się z Warszawy i zamieszkała we wsi Gładków koło Tarczyna. „Nigdy nie wrócę do śpiewania. To zamknięty rozdział. Straciłam miłość do muzyki i ludziom nic do tego”, stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami kilka lat później. 

O tym, jak wygląda codzienność Elżbiety Dmoch opowiadali jej sąsiedzi. Twierdzili przed kamerami, że „chodzi bez celu wiele kilometrów, byle jak ubrana, przesiaduje na przystanku i patrzy w dal”. Jedna z sąsiadek wprost przyznała, że wielka gwiazda lat 70. żyje w biedzie i nędzy. „Ma rentę trzysta złotych z czymś. Nie ma już światła. Tam u niej w domu nic już nie ma. Ani ogrzewania, ani wody”, mówiła.  

Czytaj także: Zniknęła po śmierci ukochanego mężczyzny... Tak żyje dziś Elżbieta Dmoch

Dwa Plus Jeden, Elżbieta Dmoch, Janusz Kruk
Fot. AKPA

Zespół 2 Plus 1, Elżbieta Dmoch, Janusz Kruk

Elżbieta Dmoch napisała list do fanów

Pomimo skandalicznych warunków bytowych, Elżbieta Dmoch nie chciała od nikogo pomocy ani od przyjaciół ani od pracownic opieki społecznej. Po pewnym czasie wróciła do Warszawy i zamieszkała z matką na Saskiej Kępie. Gdy w 2006 roku jej rodzicielka zmarła piosenkarka miała ponownie zachorować na depresję. 

Obecnie Elżbieta Dmoch żyje bardzo skromnie. W spadku po mamie artystka odziedziczyła mieszkanie przy ulicy Międzynarodowej. Utrzymuje się z niskiej renty i tantiem z piosenek. Od lat unika blasku fleszy i udzielania wywiadów. Nie prowadzi też żadnych profili w mediach społecznościowych, przez co kontakt fanów z ich idolką jest bardzo utrudniony. 

Ostatnio jednak wielbiciele piosenkarki mieli powody do ogromnej radości, bowiem na facebookowym profilu „Fani zespołu 2 plus 1” pojawił się krótki list napisany przez Elżbietę Dmoch. Z okazji świąt wielkanocnych artystka przesłała swoim wielbicielom serdeczne pozdrowienia. 

„Wiadomość od Pani Elżbiety Dmoch! Nasza Idolka przekazuje wszystkim czytelnikom mojego fanklubu serdeczne pozdrowienia świąteczne! Z przyjemnością je publikuję…”, dodał na wstępie założyciel fanklubu Dawid Węglarz. Następnie umieścił zdjęcie własnoręcznie napisanych życzeń przez piosenkarkę. Ich treść brzmiała: 

„Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych dla czytelników fanklubu Pana Dawida Węglarza. Elżbieta Dmoch”.

List napisany przez wokalistkę spotkał się z niezwykle ciepłym odzewem wśród jej fanów. 

„Panie Dawidzie, powiedzieć po tysiąckroć, że jest Pan niezwykły, szczodry i kochany, to jeszcze za mało! Dziękuję za taką gratkę!”, napisała jedna z internautek. „Dziękuję serdecznie Pani Elżbietko i wzajemnie, życzę zdrowia”, „Z całego serducha dziękujemy pani Elżbiecie. Zawsze z wielkim sentymentem wspominam piękna Panią Ele i cały zespół”, „Dziękuję bardzo jak się cieszę z tych życzeń, również życzę Pani Eli wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze a w szczególności zdrowia”, pisali pozostali fani.

Sympatycy talentu Elżbiety Dmoch są mocno usatysfakcjonowani, że ich idolka w końcu dała jakiś znak życia. My również życzymy artystce wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i spokoju.  

Czytaj także: Śmierć ukochanego, depresja, próby samobójcze... Złamane życie Elżbiety Dmoch

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA w rozmowie o rzeczach fundamentalnych: rodzinie, miłości, szczerości, odwadze, dobroci, wyrozumiałości i wolności wyboru. JACEK ROZENEK: jak podniósł się po udarze, dlaczego mówi, że żyje „na potrójnym haju”, i dlaczego nie wierzy już w miłość? ANNA WYSZKONI po pięciu latach przerwy wraca z nową płytą. Nam opowiada, co się z nią wtedy działo. WOJCIECH MANN mówi: „Nie uważam, żebym był nietuzinkowy. Po prostu mi się trochę udało, że trafiłem do radia…”.