O NIM JEST GŁOŚNO

Robert Lewandowski wspomina najsmutniejsze wydarzenie swojego życia. Dlaczego to takie bolesne?

Weronika Kostyra 7 lipca 2017
Robert Lewandowski
Fot. Instagram

Mimo że Robert Lewandowski jest doskonałym zawodnikiem i najlepiej zarabiającym polskim piłkarzem, jemu także na boisku przytrafiają się porażki. W zeszłorocznych Mistrzostwach Europy polska reprezentacja odpadła z zawodów teoretycznie nie przegrywając żadnego meczu. Jedynie w ostatnim starciu z Portugalią po remisie 1:1 i dogrywce Polacy wypadli gorzej w serii rzutów karnych.

Najsmutniejsze wspomnienie Roberta Lewandowskiego

Od pamiętnego meczu minął już rok, ale jego wspomnienie nadal bardzo boli Roberta Lewandowskiego. Uważa go za jedną z większych porażek, szczególnie, że była ona niezawiniona. Opowiedział o tym wydarzeniu, jednym ze smutniejszych w swoim życiu, w nowym wywiadzie w ramach kampanii reklamowej producenta telefonów. Fotografująca go Marta Wojtal, by wydobyć z niego odpowiednie emocje do zdjęć, zapytała go o smutne doświadczenia:

„Przegrana po rzutach karnych na Mistrzostwach Europy w meczu z Portugalią. To jest właśnie taka sytuacja, gdy wiesz, że jesteś blisko, że walczyłeś 120 minut, jest dogrywka, był mega ciężki mecz, dałeś z siebie wszystko, jesteś już wyczerpany, są karne, a ty po jednym niestrzelonym karnym odpadasz. Ten smutek był naprawdę wielki.”

Zazwyczaj jednak Robert Lewandowski nie rozpamiętuje przeszłości. W jego życiu więcej jest powodów do radości – jest szczęśliwym mężem, a od niedawna ojcem. Jeżeli chodzi o piłkę nożną, jest w znakomitej formie i jego kariera wciąż się rozwija. Pojawiają się spekulacje, że niedługo przejdzie nawet do innego klubu, Realu Madryt.

Zobacz także: Czy powstanie ulica im. Roberta Lewandowskiego? Znamy decyzję władz!

Wideo

Zobacz gwiazdy w kolekcji H&M Conscious Exclusive!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magdalena Boczarska o filmowych i niefilmowych rolach życia. Mariola Bojarska-Ferenc z synem Aleksem opowiadają, jak celebrują życie i posiłki. Oszołom, obibok… Tak mówiono o Miśku Koterskim. To się zmieniło, gdy się zakochał i został ojcem.