WSPOMNIENIE

Trudny czas w domu dziecka i próba samobójcza. Dzieciństwo Kory było pełne traum...  

Wokalistce niełatwo było o tym mówić

Rafał Kowalski 29 lipca 2018 09:59

Powiedzieć, że pierwsze lata życia Olgi Jackowskiej nie należały do najłatwiejszych, to jak nie powiedzieć nic. Dzieciństwo Kory było pełne traumatycznych przeżyć, o których artystka nie wspominała zbyt często publicznie. I trudno się temu dziwić, bo to, co spotkało wybitną wokalistkę w przeszłości, pozostawiło w niej traumę na resztę życia.

Jak wyglądało dzieciństwo Kory?

Olga Jackowska urodzona 8 czerwca 1951 roku była piątym, najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Jej mama Emilia i tata Marcin byli urzędnikami, ale ich sytuacja finansowa nie była najlepsza. Dodatkowo Pani Emilia chorowała na gruźlicę, co utrudniało jej opiekowanie się dziećmi. Dlatego w wieku czterech lat, Kora została oddana do domu dziecka w Jordanowie. Ośrodek prowadziły siostry zakonne, które nadawały podopiecznym numery. Jackowska nosiła siódemkę. Niestety, w placówce znęcano się nad dziećmi. Piosenkarka była wielokrotnie poniżana i bita. „Przez pięć lat, od czwartego roku życia, przebywałam w Caritasie u zakonnic, które nieustannie poddawały dzieci przemocy emocjonalnej i fizycznej. Te wszystkie przeżycia spychałam na dno pamięci, tak jak potem śpiewałam w mojej piosence, że upycha się tam obrazy, których nie chce się oglądać”, mówiła wokalistka w rozmowie z Vivą! W 2012 roku. W innym wywiadzie Kora dodała, że jest przekonana, że nawet para gejów dałaby jej wtedy poczucie miłości i akceptacji, którego tak jej brakowało.

Niestety, koszmar Jackowskiej nie skończył się nawet, gdy opuściła dom dziecka. Zaraz po tym jak wokalistka wróciła do domu rodzinnego, jej tata miał zawał. To 9-letnia Kora znalazła jego ciało. Po tym traumatycznym wydarzeniu wokalistka zamieszkała u cioci i wujka w Jabłonowie Pomorskim. Ale i tam nie była szczęśliwa. „Ciotka była patologicznie zazdrosna o męża. Dla mnie była bardzo okrutna”, opowiadała Kora w Vivie!. „Przypominam sobie jedynie, że musiałam bardzo wcześnie rano wstawać i pracować. Kontrolowałam prowadzoną przez żonę wuja stację meteorologiczną i pilnowałam jej męża. Miała bowiem obsesję, że wujek ją zdradza. Żyłam w takiej paranoi i stresie, że nie pamiętam nawet, czy chodziłam wtedy do szkoły”, dodała artystka w swojej autobiograficznej książce Kora, Kora. A planety szaleją.

Tu znajdziesz informacje dotyczące ostatniego pożegnania Kory na Powązkach w Warszawie. Przeczytaj również, jak we wzruszających słowach pożegnał ją mąż, Kamil Sipowicz.

Próba samobójcza Kory

Wydarzenia z dzieciństwa Jackowskiej bardzo odbiły się na jej nastoletnim życiu. To wtedy piosenkarka zaczęła regularnie chodzić na imprezy, na których nie stroniła od alkoholu i narkotyków. Próbowała sobie też odebrać życie. „Jako dziecko chciałam umrzeć milion razy. Zasypiając, wyobrażałam sobie, że się już nie obudzę. Moja próba samobójcza to absolutna klasyka wśród młodych, którzy nie mają swojego miejsca w świecie i są bardzo wrażliwi”, opowiadała Jackowska w Vivie! sześć lat temu. Wokalistkę uratowano cudem i choć późniejszych latach Kora cierpiała jeszcze na depresję, to już zawsze była w niej wola życia. „Nie chcę umierać od momentu, kiedy prawie umarłam. Na całe życie można się ze śmierci wyleczyć”, wyznała w rozmowie z nami. 

Ciężko rozmyśla się o traumatycznym dzieciństwie Kory, pamiętając o tym jak pięknym była człowiekiem. Los niezasłużenie sprowadził na wokalistkę tyle nieszczęść, z konsekwencjami których musiała zmagać się przez całe życie...  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Jak poprawić relację w związku. 5 zasad, których powinnaś przestrzegać!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W nowej VIVIE! seksowna Ewa Chodakowska o miłości, karierze i… planowaniu dziecka!