Strona zawiera treści przeznaczone
tylko dla osób dorosłych

Z okazji urodzin pisarza przypominamy jego wywiad!

Weronika Kostyra 24 sierpnia 2021 10:44

Pau­lo Coel­ho ma za sobą burzliwą przeszłość, a wizyty w domach publicznych, przymusowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym i terapia elektrowstrząsami oraz romans z mężczyzną to jedne z kilku na to przykładów. W wieku 38 lat zmienił swoje życie i postanowił pisać. Choć nie nigdy nie zdobył uznania krytyki, skradł serca czytelników na całym świecie. Przypomniał im o tym, że najważniejsze w życiu są rzeczy najprostsze. Dla wie­lu czy­tel­ni­ków na ca­łym świe­cie Pau­lo Coel­ho jest gu­ru, przewodnikiem. Mó­wią, że Alchemik odmienił ich ży­cie, z niecierpliwością cze­ka­ją na jego no­we książ­ki, na wska­zów­ki i podpowiedzi, jak żyć. Uzdro­wi­ciel dusz ­– jak mówią o nim jego fani.

Z okazji 74 urodzin Paulo Coelho przypominamy wywiady, których udzielił VIVIE!

Słynny pisarz udzielił VIVIE! dwóch wywiadów. Za pierwszym razem rozmawiał z Grażyną Torbicką w 2002 roku, za drugim z Magdaleną Rozmarynowską w 2004. Coelho za­pro­sił Grażynę Torbicką na spotkanie do Tarbes. To małe mia­stecz­ko, położone na połu­dniu Francji, u stóp Pi­re­ne­jów, oto­czo­ne polami kukurydzy, od­da­lo­ne o 15 kilometrów od sanktuarium w Lo­ur­des. Nie ma w so­bie nic szcze­gól­ne­go, a jednak tam właśnie, w skrom­nym hoteliku Henryk IV, słyn­ny au­tor spę­dza sześć mie­się­cy w roku. Wtedy, w ciągu kilku dni pod koniec sierpnia, pisarz pokazał Grażynie Torbickiej miejsca, które mają dla niego szczególne znaczenie.

– Czy nie masz cza­sa­mi wra­że­nia, że znalazłeś się w pułap­ce wła­sne­go suk­ce­su?

Oczy­wi­ście ła­two mo­żesz znisz­czyć wła­sny suk­ces, je­śli się nim zachłyśniesz. Sta­jesz się wtór­ny w tym, co ro­bisz. Mia­łem du­żo szczę­ścia, bo to wła­śnie mój suk­ces spra­wił, że mogłem po­je­chać do Polski, Japonii, Ira­nu, Chin i wiesz, zrozumia­łem, że mo­ja du­sza przybyła tam już wcze­śniej. Kiedy zna­la­złem się tam w sensie fizycznym, by­łem już zna­ny. Ci, z którymi się spo­ty­ka­łem, wiedzie­li, co kryję w sercu, zna­li mo­je uczu­cia ­– przyjechał ich przyjaciel. Więc za­miast czuć się obco w ob­cym kra­ju, czułem się jak w do­mu. I dzisiaj czu­ję się jak w domu w 155 krajach na świe­cie, wszę­dzie tam, gdzie moje książ­ki odnio­sły suk­ces. Więc to nie jest pułapka, tylko błogosła­wieństwo.

– Wy­da­je mi się, że po­trze­bu­jesz spo­tkań z ludź­mi, nowych zna­jo­mo­ści i no­wych miejsc, jak gdy­by to by­ło źródło Two­je­go pi­sar­stwa.

Mu­szę żyć peł­nią ży­cia. Podda­ję się każdej chwi­li, która mnie zacieka­wia i zaj­mu­ję się tyl­ko tym, co da­je mi radość, co jest przy­jem­ne. Tyl­ko ta­kie chwile da­ją mi inspi­ra­cję. I masz rację, nie lu­bię pisać w samotności. Kie­dy pi­szę, mu­szę być oto­czo­ny ludźmi. Nie wy­łą­czam telefonu komór­ko­we­go. Tyl­ko to gwa­ran­tu­je, że mo­je książ­ki są prze­peł­nio­ne ży­ciem. Samotność jest mi potrzeb­na do kontak­tu z Bogiem.

– Czy za­wsze ma­rzy­łeś o pi­sa­niu?

Tak, ale za­czy­na­łem od przeko­na­nia, że to nie­moż­li­we. Kie­dy już zaczynałem wie­rzyć, że może jednak, że zmie­rzę się z tym ma­rze­niem, to ba­łem się, że mogę zostać po­ko­na­ny. Bo ła­twiej jest żyć z marzeniem, niż pła­cić za nie. Więc przyznam ci się, że od­kła­da­łem de­cy­zję bardzo dłu­go, aż do chwi­li, gdy wy­ru­szy­łem z pielgrzym­ką z Fran­cji do Hisz­pa­nii, do Santiago de Compo­stel­la. Na ko­niec powiedziałem sobie: „Masz 38 lat i przy­szła po­ra, byś za­pła­cił za swo­je ma­rze­nie”. Więc rzuci­łem wszyst­ko i za­czą­łem pisać.

Czytaj także: „Stolarz żyje, a potem umiera. Podobnie jest z człowiekiem”. Oto najpiękniejsze cytaty Paulo Coelho

– Co ta­kie­go zda­rzy­ło się pod­czas pielgrzymki, co pomogło Ci w podjęciu decyzji?

Kie­dy za­czą­łem tę dro­gę, wyda­wa­ła mi się po­twor­nie nud­na. Idziesz i nic się nie dzie­je ­– jesteś zmęczo­ny, chcesz iść szyb­ciej, jak naj­szyb­ciej dojść do Santia­go de Com­po­stel­la, do ce­lu. Na początku nie zdawałem so­bie spra­wy z war­to­ści tych odczuć i do­pie­ro po 10­–12 dniach za­czą­łem dostrzegać sens po­dró­ży. Po pierwsze zdajesz so­bie spra­wę, jak nie­wie­le jest ci do życia po­trzeb­ne. Dziś nie ma dla mnie znaczenia, czy mieszkam w Tar­bes w małym ho­te­li­ku, czy w gigantycznym apartamencie w Rio de Janeiro. Po dru­gie musisz być otwar­ty ­– je­śli za­my­kasz się w so­bie, masz ma­sę problemów.

Podczas pielgrzym­ki jesteś niejako zmuszony rozmawiać z nieznajomy­mi. Uświadamiasz sobie, jak nie­wie­le trze­ba, żeby móc komuś pomóc. Po trzecie musisz znaleźć wła­sny rytm po­dró­ży ­– nie za szybko, bo męczące, nie za wol­no, bo nud­no. Musisz zrozumieć, jakie tem­po życia jest dla cie­bie najlepsze. I w końcu mu­sisz okre­ślić cel po­dró­ży, do które­go zmierzasz. Dzwon, który słyszeliśmy, to sym­bol. Gdy zgubisz się w górach i usłyszysz ten dźwięk, wiesz, że to jest kierunek, w którym mu­sisz po­dą­żać. Taki znak nazywam auto­gra­fem Bo­ga. A pielgrzym­ka to metafo­ra nasze­go życia ­– jesteś piel­grzy­mem od urodze­nia do śmier­ci.

– Dla­cze­go na rę­ku masz wytatuowanego mo­ty­la?

Bo mo­tyl to trans­for­ma­cja. Czło­wiek też pod­le­ga cią­głym zmia­nom, sta­le do cze­goś dą­ży.

– Czy Ty też jesz­cze do cze­goś dą­żysz? Osią­gną­łeś prze­cież świa­to­wy roz­głos, ro­bisz to, o czym marzy­łeś. Czy nie czu­jesz spo­ko­ju i zadowole­nia?

Pi­sa­nie to dla mnie wy­si­łek. I chciał­bym, żeby tak by­ło do końca. Szczerze mó­wiąc, te­raz mo­im ma­rze­niem jest, by umrzeć ży­wym. Znam wie­lu lu­dzi, którzy umar­li za ży­cia. Wciąż cho­dzą, rozmawiają, pracują, ale nie ży­ją.

– Co ozna­cza „Je­de­na­ście mi­nut” (tytuł jednej z powieści autora)?

Ty­le trwa prze­cięt­ny sto­su­nek płcio­wy. Wi­zy­ta klien­ta u pro­sty­tut­ki nie wy­kra­cza zwy­kle poza 45 mi­nut, z te­go 11 mi­nut zaj­mu­je sam sto­su­nek. Te 11 mi­nut to ca­ła wieczność, je­śli mie­rzyć ludz­kie pra­gnie­nia, nadzieje, niespełnie­nie.

– Pan sam był klien­tem?

Tak. Mia­łem 15 lat, gdy po­sze­dłem do burde­lu. Pa­mię­tam, że kie­dy znalazłem się sam na sam z ko­bie­tą, byłem prze­ra­żo­ny. Czu­łem się oszu­ka­ny. Wte­dy po raz pierw­szy do­tar­ło do mnie, ile jest kłamstw na temat sek­su. Fil­my, re­kla­my pró­bu­ją nas prze­ko­nać, że wszystko jest ła­twe, mi­łe, przy­jem­ne. Na wyciągnię­cie ręki. Nagie kobie­ty z bil­lbo­ar­dów uśmie­cha­ją się przyzwalająco. W rze­czy­wi­sto­ści trzeba pokonać barie­rę wstydu i strachu. I nie tyl­ko 15-la­tek boi się ko­biet. Wie­lu dorosłych męż­czyzn odczu­wa lęk, że nie za­spo­koi kobiety, nie sprosta jej ocze­ki­wa­niom; ten strach paraliżuje. Ko­bie­ty też nie poma­ga­ją, bo często decydują się udawać rozkosz, uda­wać orgazm. Po­pa­da­ją przy tym w ci­chą rezygna­cję i rozgorycze­nie. To dro­ga donikąd.

Czytaj także: Wstrząsające wyznania żon gejów. Mąż zdradził je z kochankiem

– Ma Pan pro­ble­my z sek­sem?

Już nie. Ale mia­łem pro­blem z okre­śle­niem swo­jej orien­ta­cji sek­su­al­nej. W mło­do­ści kłóciłem się z rodzicami. Nie chcie­li, żebym zo­stał ar­ty­stą, mia­łem według nich być adwokatem, le­ka­rzem al­bo inżynierem. Mój upór pró­bo­wa­li zła­mać si­łą. Aż trzy ra­zy zamykali mnie w zakładzie psy­chia­trycz­nym. „Leczo­no” mnie elektrowstrzą­sa­mi. Strasznie cierpiałem, miotałem się, szukałem swojej dro­gi. Jak­by tego by­ło ma­ło, ma­ma wmawia­ła mi, że sko­ro chcę być ar­ty­stą, to pew­nie jestem homoseksualistą. By­łem skołowa­ny. Postanowiłem to spraw­dzić.

– Jak?

Prze­spa­łem się z męż­czy­zną i już wiedziałem, że homosek­su­ali­stą nie je­stem.

– I to ko­niec pro­ble­mów z sek­sem?

Nie, do­pie­ro po­czą­tek. Wie­le jesz­cze musia­łem na­uczyć się od ko­biet. Cristi­na jest mo­ją czwartą żo­ną, od lat two­rzy­my uda­ną, har­mo­nij­ną parę. Roz­ma­wia­łem z wie­lo­ma prostytutkami, ale tak na­praw­dę mo­ja książ­ka nie trak­tu­je o prostytu­cji, tyl­ko o zna­cze­niu sek­su. Wła­ści­wie pi­szę o so­bie, w tej powieści zmierzyłem się z pro­ble­mem własnej seksualności.

– Opi­su­jąc ko­bie­cy or­gazm, po­ło­że­nie punk­tu G, sadoma­so­chi­zm?

Tak. Pod­czas or­ga­zmu też traci­my kon­takt z rze­czy­wi­sto­ścią, wyzwalamy ol­brzy­mią ener­gię, któ­ra nas przerasta, dotyka­my cze­goś bo­skie­go. Dla mnie cia­ło jest świą­ty­nią du­szy, a seks jest darem Bożym. Nieste­ty, po­wszech­nie niedocenianym, traktowa­nym czę­sto wulgarnie, w pro­stac­ki spo­sób.

***

Co­dzien­nie punk­tu­al­nie o 18.00 przerywam pra­cę i chwi­lę się mo­dlę, podob­nie o pół­no­cy. Ta gra­ni­ca między dniem i no­cą jest dla mnie świę­ta.

– Po co Panu te rytuały?

Są mi potrzebne, żeby zło nie zdobyło nade mną władzy.

– Jakie zło?

W mło­do­ści, kie­dy bra­łem nar­ko­ty­ki, a potem wstą­pi­łem do sek­ty satanistów, fa­scy­no­wa­ło mnie wszyst­ko, co za­ka­za­ne. Nar­ko­ty­ki by­ły dla mnie i ca­łe­go pokolenia hi­pi­sów for­mą protestu przeciwko rodzicom i normom spo­łecz­nym. Rzu­ci­łem je ze strachu, bo poczułem, że za­sze­dłem za da­le­ko. Bra­łem koka­inę, halucynoge­ny, LSD i jesz­cze in­ne spe­cy­fi­ki. Najpierw odstawiłem te naj­moc­niej­sze i zostałem przy kokainie. Dziś uważam ko­ka­inę za zło. Da­je złud­ne po­czu­cie wszechmo­cy, a tak na­praw­dę nisz­czy człowieka.

– A jak się Pan zna­lazł w sek­cie sa­ta­ni­stów?

W tam­tym cza­sie by­łem dość po­dat­ny na wpły­wy. In­te­re­so­wa­łem się magią, szu­ka­łem mistrzów, któ­rzy wta­jem­ni­czy­li­by mnie w sfe­rę du­cha. I tak od bia­łej ma­gii przesze­dłem do czar­nej. By­łem zago­rza­łym przeciw­ni­kiem ka­to­li­cy­zmu. Tra­fi­łem do sek­ty, która – jak się póź­niej zo­rien­to­wa­łem – by­ła uciele­śnie­niem Zła. Na wła­sne oczy widziałem dia­bła. To było strasz­ne przeżycie.

– I prze­żył Pan na­wró­ce­nie?

W wie­ku 34 lat. Mia­łem już dość błę­dów i sza­leństw, ja­kie po­peł­nia­łem. Wyru­szy­łem z Cristiną w po­dróż, szu­ka­jąc no­wej dro­gi du­cho­wej. Nie­ocze­ki­wa­nie w Niemczech, na te­re­nie obo­zu koncentracyj­ne­go w Dachau, do­zna­łem cze­goś w ro­dza­ju wstrząsu duchowego. To był mo­ment pogodzenia się z Bogiem.

– By­wał Pan sła­by, po­peł­niał błę­dy, a dziś mi­lio­ny lu­dzi czy­ta­ją Pa­na książ­ki i pod ich wpływem zmienia­ją swo­je ży­cie. Dla­cze­go Pa­nu ufa­ją?

Chy­ba czu­ją, że je­stem uczciwy. Mo­je książ­ki są jak li­sty. Bezpośrednie, szcze­re. Na­wią­zu­ję z czytelnika­mi kon­takt, łą­czy nas ta sa­ma energia, wspól­nie szukamy prze­żyć, któ­re wykraczają po­za codzienność.  Je­śli na­sze „roz­mo­wy” po­ma­ga­ją komuś się od­na­leźć, jestem szczęśliwy.  Nie o to cho­dzi, że ja znam odpowiedzi na wszyst­kie pytania, ja te py­ta­nia stawiam. Mam wobec mo­ich czy­tel­ni­ków wielki dług wdzięczno­ści. To oni, kupując i czy­ta­jąc mo­je książ­ki, za­ak­cep­to­wa­li mnie ja­ko pisarza.

– W prze­ci­wieństwie do kry­ty­ków li­te­rac­kich?

Tak, ci upar­cie usta­wia­ją mo­je książ­ki na pół­ce z po­rad­ni­ka­mi psychologiczny­mi lub ezoteryką. Dla nich jako pi­sarz w ogó­le się nie li­czę.

– Bo­li to Pa­na?

Nie, bo oni twier­dzą, że nie mo­gę być dobrym pi­sa­rzem, sko­ro bu­dzę tak wiel­ki en­tu­zjazm. Ma­ją usta peł­ne fra­ze­sów o de­mo­kra­cji, a w głę­bi du­szy uważa­ją, że zwykli lu­dzie to idio­ci.

– Jest Pan więc i nie­na­wi­dzo­ny, i ko­cha­ny. Czym jest dla Pa­na mi­łość?

To ro­dzaj ma­gii, ener­gia ato­mo­wa, któ­ra mo­że dać ci speł­nie­nie lub rozerwać cię na kawałki. Miłość jest dla mnie naj­bar­dziej nisz­czy­ciel­ską i za­ra­zem najbardziej twór­czą si­łą na świe­cie.  

Czytaj także: Łukasz Jakóbiak zdobył się na intymne wyznanie: „Nigdy jeszcze nie mówiłem, że jestem gejem”

1/6
Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004
Copyright @Robert Morawiecki
1/6

Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004

2/6
Paulo Coelho i Grażyna Torbicka, VIVA! wrzesień 2002
Copyright @Jacek Piotrowski
2/6

Paulo Coelho i Grażyna Torbicka, VIVA! wrzesień 2002

3/6
Paulo Coelho i Grażyna Torbicka, VIVA! wrzesień 2002
Copyright @Jacek Piotrowski
3/6

Paulo Coelho i Grażyna Torbicka, VIVA! wrzesień 2002

4/6
Paulo Coelho, VIVA! wrzesień 2002
Copyright @Jacek Piotrowski
4/6

Paulo Coelho, VIVA! wrzesień 2002

5/6
Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004
Copyright @Robert Morawiecki
5/6

Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004

6/6
Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004
Copyright @Robert Morawiecki
6/6

Paulo Coelho, VIVA! kwiecień 2004

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.