TYLKO U NAS!

„Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat”

Poznaj niezwykłą historię miłości Elżbiety Starosteckiej i Włodzimierza Korcza

Olga Figaszewska 12 grudnia 2018 17:55

„Byliśmy uskrzydleni, jakby kilka metrów nad ziemią. Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat”, mówi Elżbieta Starostecka, gwiazda niezapomnianych filmów „Noce i dnie”, „Trędowata”, „Czarne chmury”. Ona i jej mąż, Włodzimierz Korcz, wybitny pianista, kompozytor przebojów, które zna cała Polska, są razem już 52 lata. Wciąż tak samo zakochani. Jak to możliwe? – opowiadają Alinie Mrowińskiej w wyjątkowej świątecznej rozmowie VIVY!. 

Pamięta Pan, kiedy zobaczył Panią Elżbietę po raz pierwszy?

Włodzimierz: Studiowaliśmy w tym samym budynku. Wydział aktorski był na parterze. Konserwatorium na pierwszym piętrze. Potrzebowali pianisty do kabaretu. Przesłuchali mnie i przy okazji usłyszałem, że jest u nich piękna dziewczyna, której, jak powiedział kolega, „niczego nie brak”. Poszedłem na próbę, popatrzyłem na Elżbietę i pomyślałem, że rzeczywiście ładna.

Tylko tyle?

Włodzimierz: Nie było rażenia piorunem. Później mój znajomy założył kabaret piosenki przedwojennej. Elżbieta w nim śpiewała, ja grałem. Mieliśmy próby w różnych miejscach Łodzi, a po próbach odprowadzałem Elżbietę do jej facjatki. Staliśmy w małym korytarzyku pod schodami i o czwartej rano dziwiliśmy się, że coś tak jasno na dworze. A przecież dotarliśmy do domu koło północy. I te rozmowy spowodowały, że wiedzieliśmy, że będziemy ze sobą do końca życia.

Piękne… O czym rozmawialiście?

Włodzimierz: O wszystkim – o życiu, o sztuce, teatrze, muzyce, o naszych rodzinach, o sobie. Co kochamy, czego nienawidzimy. Wszystko chcieliśmy wiedzieć. Mówiliśmy do siebie bez przerwy, jakby chcąc zatkać lukę, kiedy się jeszcze nie znaliśmy.
Elżbieta: W pewnym momencie zaprosiłam Włodka na facjatkę.


Włodzimierz: Po kilku miesiącach, swoje musiałem wystać w przedpokoju (śmiech). Przyszedłem punktualnie, z narcyzami. Pukam i słyszę, że muszę poczekać. Okazało się, że Elżbieta sobie przypomniała, że schody nie były przez tydzień myte. Nie wypadało tak gościa wprowadzać. Stałem za drzwiami ze 40 minut, a ona szorowała schody. Jak skończyła, dopiero mnie wpuściła.
Elżbieta: Proszę nie wierzyć. Ten czas w miarę upływu lat bardzo mu się wydłuża (śmiech).

Do ślubu jechaliście tramwajem?

Włodzimierz: Wyleciałem po taksówkę, a tam w kolejce kilkadziesiąt osób. Z rozwianym włosem pędem wróciłem do domu.
Elżbieta: Miałeś króciutko obcięte włosy. Nie pamiętasz, że ja cię strzygłam do ślubu?
Włodzimierz: Poszliśmy na przystanek, podjechał tramwaj z otwartymi drzwiami. Ludzi było tyle, że nie dawało się wejść. A gdybyśmy nie weszli, nie zdążylibyśmy na ślub. Dopchnąłem Elżbietę w tłum, sam trzymałem się poręczy. Na schodku znalazłem miejsce na jedną nogę. Druga elegancko wisiała w powietrzu.
Elżbieta: Chroniłam, jak mogłam, bukiecik kwiatów. Szczęśliwie dojechaliśmy i ślub się odbył. Ale te kłopoty nie miały znaczenia. Byliśmy tak szczęśliwi, że świat zewnętrzny dla nas nie istniał. Tylko czasami trzeba się było z nim poboksować.
Włodzimierz: Nasze pasje, praca, życie razem – to było ważne.
Elżbieta: Byliśmy uskrzydleni, jakby kilka metrów nad ziemią. Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat. Natychmiast chcieliśmy brać ślub. Ale wtedy tata Włodka powiedział: „Poczekajcie. Jeśli macie być razem, to za dwa lata też będziecie”. Miał rację.

Wzięliście ślub, mając po 23 lata. Dziś mało kto myśli w tym wieku o ślubie. Wtedy ludzie wcześniej dojrzewali?

Włodzimierz: Czułem się kompletnie niedojrzały. Moja żona wyglądała na 16 lat. Ale byliśmy przekonani, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
Elżbieta: Od początku wszystko mieliśmy wspólne. Kiedy zaczęliśmy pracować w kabareciku uczelnianym, mieliśmy wielkie nadzieje, że się obłowimy (śmiech). I najpierw kupimy tapczan, bo na naszej wybrzuszonej kanapce trudno się spało. Niestety, okazało się, że organizator gdzieś się ulotnił i nie było żadnych pieniędzy.
Włodzimierz: Elżbieta chodziła zimą w pantofelkach. Postanowiłem zrobić jej na pierwsze wspólne święta niespodziankę. Kupiłem ogromną choinkę. Obciosałem pień siekierą i umocowałem drzewko w stojaku.
Elżbieta: Leżałam w szpitalu po operacji wyrostka. Przyszedł po mnie taki dumny. Doszliśmy spacerkiem do domu. Włodek otwiera drzwi, a tam stoi drzewko na pół pokoju. Pod choinką stały dla mnie botki. Śliczne, czarne. Strasznie się ucieszyłam. I jeszcze zapach choinki. Idę w stronę pieca, a tam dziury w podłodze… Zamarłam z przerażenia, ale nie chciałam burzyć jego szczęścia, więc udawałam, że nie widzę.

(...)

 Zawsze odczuwacie brak, kiedy nie jesteście razem?

Włodzimierz: W momencie, kiedy się dzieje coś ważnego, pięknego. Nie wyobrażamy sobie spędzania oddzielnie wolnego czasu. Nigdy nie mieliśmy osobnych wakacji.

Nigdy nie chcieliście od siebie trochę odpocząć?

Włodzimierz: Nie musimy od siebie odpoczywać. Musimy wykombinować czas, żeby być razem. Raz w życiu mieliśmy osobne święta, kiedy pływałem na tym norweskim statku. Dopłynęliśmy do Kanału Panamskiego, był upał, a tu Boże Narodzenie. Samotne. Strasznie się wtedy czułem.
Elżbieta: Ja z dziećmi w Polsce. To był 82 rok, urodziła się Ania. Dom wtedy nie był klimatyczny, ciepły. Na podłogach cement, nie mieliśmy mebli, rzeczy leżały w kartonach. Syn był w czwartej klasie. Dwumiesięczna Ania w wózeczku. Nasze psy. Wolne miejsce przy stole… Bardzo smutne święta.
Włodzimierz: Wtedy nie było komórek, listy różnie dochodziły na statek. Strasznie było źle, kiedy człowiek tego listu nie dostał, a koledzy dostali.

Co w nowej VIVIE! 25/2018?!

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz o miłości, która przetrwa wszystko. Monika Miller o tragicznej śmierci ojca Leszka Millera Jr. Krystyna Janda w optymistycznej rozmowie, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha. Leszek Czajka o impulsie, który zmienił jego życie. Dramat na norweskim dworze. Poruszająca historia księżnej Mette-Marit. Kim jet kobieta, która pomogła tysiącom ludzi, a sama na pomoc nie może liczyć? 

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA WERNER I MICHAŁ KOŁODZIEJCZYK Dziennikarka TVN i dyrektor redakcji Canal+ Sport. Dziennikarskie DNA połączyli, pisząc razem książkę. A wcześniej... zakochali się w sobie. WOJOWNICZKI Marsz na Wersal, „długi piątek” w Islandii, protesty w wyniku zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce… Kobiety od zawsze musiały walczyć o swoje prawa. EWA WACHOWICZ – zaskakujący bilans 50-latki. PIOTR MACHALICA o dorastaniu, życiowych rebeliach, miłości i wolności. W cyklu EXTRA Słynny fotograf – Steve McCurry uchwycił w obiektywie niezwykłe relacje między zwierzętami a ludźmi.