„Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat...”

Olga Figaszewska 13 listopada 2021 07:02

Byliśmy uskrzydleni, jakby kilka metrów nad ziemią. Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat”, mówiła w VIVIE! Elżbieta Starostecka, gwiazda niezapomnianych filmów „Noce i dnie”, „Trędowata”, „Czarne chmury”. Ona i jej mąż, Włodzimierz Korcz, wybitny pianista, kompozytor przebojów, które zna cała Polska, są razem już 54 lata. Czy są wciąż tak samo zakochani? Małżonkowie opowiedzieli o tym w 2018 roku Alinie Mrowińskiej. Oto fragment wywiadu z parą. 

Włodzimierz Korcz i Elżbieta Starostecka o miłości

Pamięta Pan, kiedy zobaczył Panią Elżbietę po raz pierwszy?

Włodzimierz: Studiowaliśmy w tym samym budynku. Wydział aktorski był na parterze. Konserwatorium na pierwszym piętrze. Potrzebowali pianisty do kabaretu. Przesłuchali mnie i przy okazji usłyszałem, że jest u nich piękna dziewczyna, której, jak powiedział kolega, „niczego nie brak”. Poszedłem na próbę, popatrzyłem na Elżbietę i pomyślałem, że rzeczywiście ładna.

Tylko tyle?

Włodzimierz: Nie było rażenia piorunem. Później mój znajomy założył kabaret piosenki przedwojennej. Elżbieta w nim śpiewała, ja grałem. Mieliśmy próby w różnych miejscach Łodzi, a po próbach odprowadzałem Elżbietę do jej facjatki. Staliśmy w małym korytarzyku pod schodami i o czwartej rano dziwiliśmy się, że coś tak jasno na dworze. A przecież dotarliśmy do domu koło północy. I te rozmowy spowodowały, że wiedzieliśmy, że będziemy ze sobą do końca życia.

Piękne… O czym rozmawialiście?

Włodzimierz: O wszystkim – o życiu, o sztuce, teatrze, muzyce, o naszych rodzinach, o sobie. Co kochamy, czego nienawidzimy. Wszystko chcieliśmy wiedzieć. Mówiliśmy do siebie bez przerwy, jakby chcąc zatkać lukę, kiedy się jeszcze nie znaliśmy.
Elżbieta: W pewnym momencie zaprosiłam Włodka na facjatkę.
Włodzimierz: Po kilku miesiącach, swoje musiałem wystać w przedpokoju (śmiech). Przyszedłem punktualnie, z narcyzami. Pukam i słyszę, że muszę poczekać. Okazało się, że Elżbieta sobie przypomniała, że schody nie były przez tydzień myte. Nie wypadało tak gościa wprowadzać. Stałem za drzwiami ze 40 minut, a ona szorowała schody. Jak skończyła, dopiero mnie wpuściła.
Elżbieta: Proszę nie wierzyć. Ten czas w miarę upływu lat bardzo mu się wydłuża (śmiech).

Do ślubu jechaliście tramwajem?

Włodzimierz: Wyleciałem po taksówkę, a tam w kolejce kilkadziesiąt osób. Z rozwianym włosem pędem wróciłem do domu.
Elżbieta: Miałeś króciutko obcięte włosy. Nie pamiętasz, że ja cię strzygłam do ślubu?
Włodzimierz: Poszliśmy na przystanek, podjechał tramwaj z otwartymi drzwiami. Ludzi było tyle, że nie dawało się wejść. A gdybyśmy nie weszli, nie zdążylibyśmy na ślub. Dopchnąłem Elżbietę w tłum, sam trzymałem się poręczy. Na schodku znalazłem miejsce na jedną nogę. Druga elegancko wisiała w powietrzu.
Elżbieta: Chroniłam, jak mogłam, bukiecik kwiatów. Szczęśliwie dojechaliśmy i ślub się odbył. Ale te kłopoty nie miały znaczenia. Byliśmy tak szczęśliwi, że świat zewnętrzny dla nas nie istniał. Tylko czasami trzeba się było z nim poboksować.
Włodzimierz: Nasze pasje, praca, życie razem – to było ważne.
Elżbieta: Byliśmy uskrzydleni, jakby kilka metrów nad ziemią. Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat. Natychmiast chcieliśmy brać ślub. Ale wtedy tata Włodka powiedział: „Poczekajcie. Jeśli macie być razem, to za dwa lata też będziecie”. Miał rację.

Wzięliście ślub, mając po 23 lata. Dziś mało kto myśli w tym wieku o ślubie. Wtedy ludzie wcześniej dojrzewali?

Włodzimierz: Czułem się kompletnie niedojrzały. Moja żona wyglądała na 16 lat. Ale byliśmy przekonani, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
Elżbieta: Od początku wszystko mieliśmy wspólne. Kiedy zaczęliśmy pracować w kabareciku uczelnianym, mieliśmy wielkie nadzieje, że się obłowimy (śmiech). I najpierw kupimy tapczan, bo na naszej wybrzuszonej kanapce trudno się spało. Niestety, okazało się, że organizator gdzieś się ulotnił i nie było żadnych pieniędzy.
Włodzimierz: Elżbieta chodziła zimą w pantofelkach. Postanowiłem zrobić jej na pierwsze wspólne święta niespodziankę. Kupiłem ogromną choinkę. Obciosałem pień siekierą i umocowałem drzewko w stojaku.
Elżbieta: Leżałam w szpitalu po operacji wyrostka. Przyszedł po mnie taki dumny. Doszliśmy spacerkiem do domu. Włodek otwiera drzwi, a tam stoi drzewko na pół pokoju. Pod choinką stały dla mnie botki. Śliczne, czarne. Strasznie się ucieszyłam. I jeszcze zapach choinki. Idę w stronę pieca, a tam dziury w podłodze… Zamarłam z przerażenia, ale nie chciałam burzyć jego szczęścia, więc udawałam, że nie widzę.

(...)

 Zawsze odczuwacie brak, kiedy nie jesteście razem?

Włodzimierz: W momencie, kiedy się dzieje coś ważnego, pięknego. Nie wyobrażamy sobie spędzania oddzielnie wolnego czasu. Nigdy nie mieliśmy osobnych wakacji.

Nigdy nie chcieliście od siebie trochę odpocząć?

Włodzimierz: Nie musimy od siebie odpoczywać. Musimy wykombinować czas, żeby być razem. Raz w życiu mieliśmy osobne święta, kiedy pływałem na tym norweskim statku. Dopłynęliśmy do Kanału Panamskiego, był upał, a tu Boże Narodzenie. Samotne. Strasznie się wtedy czułem.
Elżbieta: Ja z dziećmi w Polsce. To był 82 rok, urodziła się Ania. Dom wtedy nie był klimatyczny, ciepły. Na podłogach cement, nie mieliśmy mebli, rzeczy leżały w kartonach. Syn był w czwartej klasie. Dwumiesięczna Ania w wózeczku. Nasze psy. Wolne miejsce przy stole… Bardzo smutne święta.
Włodzimierz: Wtedy nie było komórek, listy różnie dochodziły na statek. Strasznie było źle, kiedy człowiek tego listu nie dostał, a koledzy dostali.

CZYTAJ TEŻ: Alicja Majewska o muzyce, seksapilu i miłości

Włodzimierz Korcz i Elżbieta Starostecka - dzieci, kariera, znajomość z Alicją Majewską

Nigdy nie byli zazdrośni o swoje kariery, a należy przyznać, że obie były i są wielkie. Elżbieta Starostecka tylko w latach 60. i 70. zagrała w kilkudziesięciu filmach, które publiczność pamięta do dziś. Jak nieobecność ukochanej znosił jej mąż? „Ja nigdy w życiu nie miałem problemu, z tym że przez wiele lat moja żona była jedną z najbardziej znanych aktorek w kraju, a o mnie nikt nie wiedział. Po prostu pracowałem po cichu i robiłem to, co trzeba, ale nie przynosiło to ani sławy, ani specjalnych pieniędzy. Wiele lat funkcjonowałem jako pan Starostecki", opowiadał w Kulisach Sławy Włodzimierz Korcz.

I choć sam mówi o sobie z wrodzoną skromnością, nikt nie odbierze mu wielu przebojów, które wyszły spod jego palców. Kilka z nich napisał dla Alicji Majewskiej. Swego czasu plotkowano nawet, że artyści mają romans… Jak takie doniesienia odbierała żona kompozytora? „Gdyby któreś z nas zakochało się w kimś innym, wtedy byłby między nami absolutny koniec. […] Nic już nie byłoby możliwe, straciłabym zaufanie”, opowiadała druga połowa Włodzimierza Korcza w wywiadzie dla Twojego Imperium.

Ale ich małżeństwo trwa do dziś. To już ponad pół wieku... Jaka jest ich recepta na wspólne szczęście? „Nie wiem, czy małżeństwo doskonałe istnieje. Ale jeśli przyjmiemy, że w to wchodzą i kłótnie, i spory i potem cudowne pogodzenia się, to nasze jest doskonałe”, mówiła w tym samym wywiadzie Elżbieta Starostecka.

Zobacz także: Uczeń i nauczycielka... Oto historia skandalicznej miłości Brigitte i Emmanuela Macronów

Dziś para cieszy się każdym wspólnym dniem spędzanym na warszawskich Żoliborzu. Małżonków cieszą też na pewno sukcesy ich dzieci. Syn Kamila oraz córki Anny Marii. 

Całej czwórce składamy najserdeczniejsze życzenia. 

1/5
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Copyright @Krzysztof Opaliński
1/5

Elżbieta: „Natychmiast chcieliśmy brać ślub”. Włodzimierz: „Czułem się kompletnie niedojrzały. Moja żona wyglądała na 16 lat. Ale byliśmy przekonani, że jesteśmy dla siebie stworzeni”.

2/5
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Copyright @Krzysztof Opaliński
2/5

Elżbieta: „Przeżywałam ból, kiedy sama pojechałam do Australii na dni filmu polskiego. Widziałam cuda natury i nie mogłam się tym podzielić z Włodkiem”. Włodzimierz: „Nie wyobrażamy sobie spędzania oddzielnie wolnego czasu. Nigdy nie mieliśmy osobnych wakacji”.

3/5
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Copyright @Krzysztof Opaliński
3/5

Włodzimierz: „Wiem, że bardzo mi się w życiu udało. Nawet jeżeli zdarzy się między nami nieporozumienie, to na chwilę”. Elżbieta: „Nigdy to nie było nic damsko-męskiego. Gdyby któreś z nas zakochało się w kimś innym, wtedy byłby między nami absolutny koniec”.

4/5
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Copyright @Krzysztof Opaliński
4/5

Włodzimierz Korcz, Viva!  2018

5/5
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Copyright @Krzysztof Opaliński
5/5

Elżbieta Starostecka, Viva!  2018

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

One nas inspirują! Kobiety sukcesu, w wieku od 30 plus do 70 plus: KAMIŃSKA, DERESZOWSKA, SWOROWSKA, KASPRZYK, DUDZIAK w szczerych, zaskakujących rozmowach o dojrzałości, poczuciu atrakcyjności i seksualności. „Wiek nie ogranicza apetytu na seks”, mówi wybitny seksuolog ANDRZEJ DEPKO i przełamuje tabu. IRIS APFEL ikoną stylu została po... osiemdziesiątce. Prowokuje: „Młodość jest przereklamowana!”. 88-letnia JOAN COLLINS i 56-letni PERCY GIBSON burzą stereotypy o związku starszej kobiety z młodszym partnerem. W cyklu PODRÓŻE wyprawa do indyjskich spa i centrów duchowych po młodość.